Psychofaństwo mode on

14:10

Jeszcze nie tak dawno temu byłam zwykłą dziewczyną z ciągotami do fantastycznych książek, seriali czy filmów. Na mą prywatną powierzchnię pokus zaczęło wyraźnie wybijać się urban fantasy w najróżniejszych mieszankach, a ja – podatna i słabowita – nie miałam żadnego wyboru. Poddałam się całkowicie i ostatecznie. W tym momencie na scenę wkroczyło Supernatural. Serial ten uwiódł mnie całą swoją magią potworów schowanych pod łóżkami czy w szafach oraz lekkim dreszczykiem emocji przed różnymi monstrami kryjącymi się w mrokach nocy. Nie zaprzeczam, że dużą rolę w tym spektaklu odegrała niezaprzeczalnie kusząca aparycja obydwu głównych postaci… ale to temat na inny tekst. :) 

Nie będę kłamać, że historia dwóch braci poszukujących ojca, a w późniejszym czasie walczących ze złem, złapała mnie na swój haczyk już od samego początku. O nie! Na pewno nie była to miłość od pierwszego wejrzenia! Uczucie uwielbienia dojrzewało mnie, jak wino – powoli acz regularnie – z każdym dźwiękiem wybrzmiewającej piosenki ACDC i pomrukiem czarnej Impali. W końcu, a nie potrafię przypomnieć sobie, który był to dokładnie moment, nie potrafiłam przeżyć dnia bez jednego odcinka Supernatural. Gdy się rozchorowałam namiętnie śledziłam losy Deana i Sama na ekranie swego komputera -  jak regularnie łykając antybiotyki i pigułki, tak regularnie oglądałam odcinek za odcinkiem nie dając wiary w panującą noc za oknem, skoro przed chwilą dopiero co królował  poranek. 

Niezrażona brakiem odzewu od strony brata* czy przyjaciół, byłam ślepa na sceptyczne miny i głucha na słowa rozsądku, które pertraktowały o odciągnięciu mnie od monitora. Zapewne siłą. Czując się jak prawdziwy forever alone, zaczęłam śledzić strony internetowe, przeglądać zabawne memy czy poszukiwać  tematycznych ciekawostek. Serial pochłonął mnie do tego stopnia, że przestałam zauważać, jak na facebooku lajkuję każdy wpis tyczący się jakiejkolwiek postaci czy rzeczy z serialem związanej. Stało się to zwykłym mechanicznym, odruchowym czynem. 

Nie przejmując się spadającą jakością serialu, oglądałam dalej. Choć okrutna prawda jest taka, że wytwórcy i producenci równie dobrze mogliby zakończyć produkcję Supernatural już na piątym sezonie, słowem o tym nie wspomnę, niecierpliwie wyczekując dziewiątego, jak ćpun narkotyku. Jestem uzależniona i się tym nie martwię, a wręcz przeciwnie! Jestem z tego cholernie dumna! Jako nie zwykła fanka, a raczej już oficjalna psychofanka mam ogromną nadzieję, że najnowszy sezon serialu zaskoczy najzagorzalszych fanów, jak i krytyków, zmiatając w pył wszelkie powątpiewające opinie i komentarze na temat tegoż. 

Czując się niczym osierocone dziecko czekam, aż moi rodzice wrócą na swoje miejsce z rykiem samochodu i krzykiem podziwu wszystkich widzów. Pierwszy odcinek dziewiątego sezonu będzie miał swoją premierę już w październiku! Czy na Sali znajdą się wierni fani, którzy wesprą biedną Blair popcornem i dużą colą, aby wraz z nią niecierpliwie wyczekiwać na znaną już nam i kochaną czołówkę? 

Troszkę więcej o tym możecie się dowiedzieć na moim fanpagu we wpisach zatytułowanych „Jak kopać leżącego”. :)   

Również może Ci się spodobać

11 nie zagryzła klawiatura

  1. Odkryłam Supernatural w te wakacje i tak wyszło jakoś, że no... spędziłam całe noce na jego oglądaniu :D Teraz zostało mi tylko 6 odcinków 8 sezonu i oddalam ich oglądania jak mogę, bo wiem, że później zostanie mi tylko czekanie i czekanie, i czekanie... Ale myślę, że doskonale mnie rozumiesz :D
    Ja też pochłonęłam nie tylko serial, ale i całą resztę internetu, która była z nim związana. Najbardziej lubię oglądać na YT spotkania Jareda, Jensena i Mishy z fanami. Prywatnie są tak zabawnymi gośćmi, że jak zaczęłam, tak nie mogę przestać :) Do moich ulubionych wywiadów należy, jak Jensen i Misha dostają swoje stare CV i przepytują się na wzajem z umiejętności jakie tam powpisywali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, rozumiem Cię świetnie! :)
      Sama w ubiegłym roku odkładałam szósty i siódmy sezon. Raz - niestetty ze wstydem muszę przyznać - żeby od serialu odpocząć, bo piątka miała naprawdę mocne kopnięcie, i dwa, żeby mieć jak najwięcej odcinków "na potem". ^^

      Niby taka pokrętna logika, ale lepiej nie oglądać i wiedzieć, że gdyby naszła cię ochota to możesz, niż czekać, czekać, czekać...

      Usuń
  2. Tak, tak! Uwielbiam Supernatural! Od czasu do czasu przypomina mi się jakiś konkretny odcinek i cały czas o nim gadam, a nikt nie wie o co mi chodzi^^ Jednak u mnie to wanie była miłość od pierwszego wejrzenia:D Kocham<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym sposobem ciągłego mówienia o serialu przekonałam brata, żeby w końcu spróbował choć odcinek. :>
      I też się wciągnął!

      Usuń
  3. Oj rozumiem Cię bardzo dobrze. O ile łatwiejsze było życie kiedy nie trzeba było czekać na kolejny odcinek, następną serię.
    Myślałam, ze tylko ja jestem taką psychofanką :P
    Podczas wakacji obejrzałam całe osiem sezonów (znowu :P). Mało tego - przyznaję się - wciągnęłam w to moją małoletnią córkę :P
    Ale przyznaj :P - Dean rządzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać jest nas więcej, tylko siedzimy osamotnione w jaskiniach i z nikąd pomocy. xD!

      Oczywiście, że Dean rządzi! I <3 him! ^^

      Usuń
    2. Ja tam nie jestem wcale pewna czy chcę pomocy ;-)
      Muszę Ci się jeszcze przyznać codziennie budzi mnie Heat of the moment :D

      Usuń
  4. Ech, a ja już dawno im odpuściłam i nie potrafię wrócić, choć czasem tęsknię (Jensen Ackles!!!). Może kiedyś zacznę od nowa, bo teraz kompletnie się już nie łapię co i jak ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej chyba zacząć od nowa... Tym bardziej, że to właśnie pierwsze pieć sezonów jest najlepsze, a potem fani zostają przy kolejnych, bo to już jest ich serial. :)

      Usuń
  5. Z siostrą oglądam, po parę odcinków dziennie. ;) Jesteśmy juz na 8 sezonie <3

    OdpowiedzUsuń
  6. O moja słodka miłości do Deana, trwasz i trwasz i końca nie masz.

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl