Atak Żmii

15:34

 Z miłości do prawdy to jedna z tych książek, które - po przeczytaniu – budzą w czytelniku dość mieszane emocje. Z jednej strony, autorka serwuje w swej powieści bardzo interesująco wykreowaną rzeczywistość, wyraziste, wręcz jaskrawe postacie, a do tego lekki i bardzo przyjemny styl. Niestety z drugiej strony mamy… nudę, a raczej zagadkę kryminalną, która swą zawiłością i niejasnościami  sprawia, że w końcu odbiorca nie jest do końca przekonany czy powieść przekartkować czy raczej przeczytać. 

Z tego też powodu, do tworu Kariny Pjankowej miałam dwa podejścia. Za pierwszym, choć zainteresowana oryginalnością protagonistki, poległam po kilku rozdziałach niejasnych knowań. Za drugim książka tak mnie zaabsorbowała, że nawet nie zauważyłam, jak ją skończyłam. 
To też pozostaje pytanie: Czy w końcu warto czytać, czy nie?

Być może kierując się przede wszystkim reakcjami, które powieść wywołała we mnie już po swej lekturze, jestem zdania, że obok Z miłości do prawdy lepiej nie przechodzić obojętnie. Jak bardzo książka by nużyła, od czasu do czasu zniechęcała czy wręcz zawodziła, potrafi też bawić, zaskakiwać i absorbować. Powieść Pjankowej sprawia, iż czytelnik staje w potrzasku, jego wzrok zatrzymuje się między jednym zdaniem a drugim, a odbiorca  wie, że nie może tak po prostu odłożyć niedoczytanej historii na bok. 
Dlaczego?

Głównym powodem jest sama protagonistka. Wykreowane postacie to bardzo mocny argument, który przekonuje do kontynuowania czytania, ale sama Rinnelis Tyen, Śledcza Straży Królewskiej miasta Illeny to niewątpliwe najlepsza rzecz, jaka mogła mnie spotkać podczas lektury książki. Karina Pjankowa serwuje w niej bowiem silną, odważną kobietę. Kobietę bezwzględnie kierującą się tylko i wyłącznie literą prawa. Gdy bowiem Rinnelis staje między możliwością wymierzenia ludzkiej sprawiedliwości a prawem, które zawodzi, ta zawsze wybiera prawo. Nigdy nie pobłaża, nigdy się nie lituje. Nie interesują ją polityczne gierki czy życiowe rozterki – ona zawsze będzie działała w sposób absolutnie poprawny. 

Te wszystkie czynniki sprawiają, że główna bohaterka staje się nie lada gratką, wręcz nowością, powiewem świeżości. Emocje? Kogo interesują emocje? Na pewno nie Rinnelis Tyen! Ona wszystko robi z miłości do prawdy…

Sama fabuła ma swoje wzloty i upadki. Raz zachwyca przebiegiem akcji, raz zaskakuje wyborami bohaterów, następnie nuży czy rozczarowuje. Gdy jednak nadchodzi chwila, kiedy nagle kończą się strony, czytelnik ze zdziwieniem odkrywa, że z ogromną przyjemnością sięgnąłby po kontynuację…
Tak więc kwestię pytania: Warto czy nie warto?, pozostawiam w Waszych rękach. :)  

tytuł: Z miłości do prawdy
autor: Karina Pjankowa
tłumaczenie: Ewa Skórska
tytuł oryginału: Из любви к истине
seria/cykl wydawniczy: Obca Krew
wydawnictwo: Fabryka Słów
data wydania: 11 lutego 2011
ISBN: 978-83-7574-294-7
liczba stron: 520
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski
typ: papier

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl