Śmiertelne maski

20:56


Nigdy nie rozumiałam ciągot co poniektórych osób do różnych psychopatów, albo innych niezbyt zdrowych psychicznie jednostek. Niepomiernie dziwiły mnie artykuły w gazetach, mówiące o różnych „fankach”, które szalały za mieszkańcami więziennych cel. Aż trafiłam na serial zwący się Hannibal. Historia o socjopatycznym psychiatrze ze słabościami do ludzkiego mięsa uzmysłowiła mi większość spraw, które wcześniej były dla mnie tajemnicą…

Nietrudno przyznać, że Hannibal to serial tego roku. Nie słyszałam o żadnej innej produkcji, która w tak szybkim czasie zaskarbiłaby sobie aż tylu fanów przed telewizorami. W tym także mnie. Tak, dobrze czytacie. Jestem pasjonatką doktora Hannibala, jak i Willa Grahama. Muszę przyznać, że pierwsze odcinki sezonu oczarowały mnie (jeśli można tutaj użyć tego słowa?) na tyle, abym postanowiła zapoznać się z całością. Niestety nic nie przygotowało mnie na taki wstrząs, jakim była wiadomość, że jedną z fanek serialu była moja… najlepsza przyjaciółka. Przepadłam więc z kretesem. Zawsze z moją BFF lubimy robić podobne, jak nie te same rzeczy, aby potem móc dowoli o tym rozmawiać, więc jak mogłam osierocić Hannibala?

Po prostu nie mogłam. I tego nie zrobiłam. Każdy następny odcinek zacieśniał pętlę na mojej ręce, która automatycznie włączała następny. Serial kusił, uwodził i fascynował. Tak, tak, dobrze czytacie! Fascynował! Zaczynając od świetnie wykreowanych osobowości wszystkich postaci przez aktorów, przechodząc przez wyśmienicie przedstawione sceny i kończąc na mrożącej krew w żyłach zagadce, której odpowiedź zapierała dech w piersiach.

Zaczynając jednak od początku… charakterystyka postaci. Muszę przyznać, że był to element najmocniej trzymający mnie przy tej produkcji. Zawsze miałam słabość do wyrazistych postaci czy to w książce, czy w filmie, a Hannibal serwował widzom – w tym więc i mnie – wiele interesujących, skomplikowanych bohaterów. Jak wspomniałam wcześniej, niewiele by z tego było, gdyby nie aktorzy, a ci spisali się wyśmienicie! Nie mogłam wyjść z podziwu dla Hugh Dancy’ego czy Mads’a Mikkelsen’a , którzy pokazali klasę przedstawiając barwne, targane emocjami postacie, posiadające naprawdę trudne do zrozumienia charaktery! Trudno zapomnieć też w tym momencie o fakcie, że większość z ukazywanych osób nosiło nie jedną maskę, która okazywała się przeciwnością prawdziwego oblicza. 

Już od pierwszego odcinka widzów urzekał, użyty przez reżysera, światłocień. Nietrudno zauważyć, iż większość scen z Willem (Hugh Dancy) zostało pokazane w jasnym świetle, a te z doktorem Hannibalem (Mads Mikkelsen) w ciemnym, wręcz mrocznym. Dawało to rażący efekt, jednocześnie też sugerując widzom pewne hm…, opcje na temat kolejnych wydarzeń. Nie mogłabym też nie wspomnieć o zagadce, której rozwiązanie dla widzów powiewało, jak biała flaga już od pierwszego odcinka, a z każdym kolejnym – gdy ulubieni bohaterzy nie potrafili jej rozwiązać – mroziła krew w żyłach i zapierała dech w piersiach. Z każdą następną sprawą zastanawiałam się coraz intensywniej, jaki to wszystko będzie miało finał? Jak producenci będą mieli zamiar zaskoczyć swych widzów?

I doczekałam się odpowiedzi. Odpowiedzi, która sprawiła, że po prostu nie mogę się wytrzymać do kolejnego, mam nadzieję bardzo krwawego (ach! Ale się zrobiłam sadystyczna!) sezonu, obfitującego w wiele zwrotów akcji. Sądzę, że to co zrobili wytwórcy Hannibala fanom serialu jest jedną z gorszych zbrodni i powinno być karane, jak najciężej! 

Ufff… Na zakończenie powtórzę, że Hannibal to na pewno największa i najlepsza niespodzianka 2013 roku, mając jednocześnie nadzieję, że jego kontynuacja przyćmi blask pierwszego sezonu, który jeszcze teraz – kilka miesięcy po wybrzmieniu ostatniego odcinka – błyszczy tym samym, jasnym, mocnym światłem. 

tytuł: Hannibal
twórca: Bryan Fuller
gatunek: Thriller


Również może Ci się spodobać

2 nie zagryzła klawiatura

  1. Obejrzałam dwa pierwsze odcinki, lecz później nie miałam jakoś ochoty oglądać następnych.

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl