"Są więzienia gorsze od słów"

00:47

Mole książkowe - a mam na myśli nikogo innego, a właśnie książkowych fanatyków - z czasem nabawiają się pewnych skrzywień, właśnie z powieściami związanych. Jedni odkładają nieprzeczytane, nowo nabyte perełki na osobny stosik; drudzy uwielbiają zaciągać się niesamowitą wonią, wydobywającą się zza szeleszczących stronic. Jeszcze inni, przez sam fakt trzymania w ręku od dawna szukanej pozycji, są kontenci do granic możliwości. Ja zaś należę do pewnego grona osób, które niezachwianie wierzą, iż na każdą książkę, przychodzi w naszym życiu odpowiednia pora. 


Cień wiatru to pierwsza moja styczność z prozą Carlosa Ruiza Zafona i zarazem też książka, do której miałam trzy podejścia, a przy dwóch pierwszych, nie doszłam nawet do połowy powieści. Za pierwszym razem zraził mnie styl autora. Mgliście przypominam sobie, że wtedy uważałam go za pogmatwany, niejasny, zawiły wręcz. Teraz całkowicie pojąć tego nie mogę, bo sposób, w jaki autor przekazuje treść książki, wydaje mi się melodyjny, czarujący. Oczywiście cały czas jest on tak samo wieloaspektowy, jak był wcześniej. Przecież wczoraj trzymałam w ręku tę samą powieść, co i w ubiegłym roku. Inny egzemplarz, jedna książka. Dlaczego właśnie teraz moje spojrzenie na Cień wiatru uległo zmianie?

Czy po prostu dojrzałam do tej powieści? Czy może tym razem znalazłam na opisywanych uliczkach Barcelony, coś, co wcześniej niestrudzenie mi umykało? Czy przez ten czas, który minął od poprzedniej próby, coś zdążyło się zmienić? A może zmieniłam się ja sama?

Nie zamierzam nikomu teraz wciskać, że każda książka może przypaść do gustu każdemu, a kluczem do tego wszystkiego jest tylko odpowiednia pora, bo to najzwyklejszy kit. Ślepo jednak będę obstawiać przy tym, że czasami trzeba poczekać, aż powieść sama do nas przyjdzie. Bo mam dowód. Bo jestem molem książkowym. Bo tak. 

Nie znaczy to jednak, że mam klapki na oczach. Chociaż Cień wiatru mnie nieodwołalnie urzekł i omotał, nie przyznam, że nie jest to powieść przewidywalna, momentami niejasna, od czasu do czasu nieprawdopodobna, bo tak jest. Nie pomimo, a naprzeciw tych wad, stoi zaś szereg zalet, z którego wystarczy wybrać jedną, tylko jedną, żeby w książce Carla Zafona się zakochać. 

„Książki mają dusze, dusze tych, którzy je piszą, którzy je czytają i którzy o nich marzą.”*

Jednym z moich najskrytszych pragnień jest odnajdywać, wpadać, otwierać drzwi książkom takim, jak Cień wiatru ciągle. Bez końca. Najlepiej, jak najczęściej i już za pierwszym razem.

tytuł: Cień wiatru
autor: Carl Ruiz Zafon
tłumaczenie: Beata Fabjańska - Potapczuk, Carlos Marrodan Casas
tytuł oryginału: La sombra del viento
wydawnictwo: MUZA
data wydania: luty 2005 (data przybliżona)
ISBN: 83-7319-502-5
liczba stron: 516
kategoria: literatura współczesna
język: polski
typ: papier

Również może Ci się spodobać

12 nie zagryzła klawiatura

  1. Już od dawna mam w planach "Cień wiatru". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że niedługo przejdziesz od słów do czynów, bo to naprawdę niesamowita książka. Sama teraz nie mogę się doczekać, żeby wpychać ją każdemu kogo spotkam. :)

      Usuń
  2. Bardzo mi się podobała ta książka. Pamięam jak pochłąonęłam ją w ciągu paru dni. Chętnie do niej jeszcze kiedyś wrócię. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeny, chyba tylko ja jeszcze nie czytałam tej książki xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do ubiegłego tygodnia i ja przynależałam do tych szeregów, więc nie ma się czego wstydzić. :D Po książkę zawsze można sięgnąć.

      Usuń
  4. Uwielbiam całą serię o cmentarzu zapomnianych książek. Owszem, faktem jest, że Zafon ma swoje lepsze i gorsze książki, jednak tym co w jego twórczości się absolutnie nie zmienia jest umiejętność oczarowania czytelnika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też niedługo mam zamiar przeczytać wszystko, co spod jego pióra wyszło, a co w moje łapki wpadnie. :D
      Zafon ma naprawdę czarujący styl... Trudno zapomnieć coś takiego.

      Usuń
  5. A, uwielbiam cię za te podejścia, myślałam, że tylko ze mną jest coś nie tak! :D Tyle że u mnie powtórki już nie było. Styl mi się podobał, ale nuuuudziłam się strasznie i porzuciłam w połowie, kompletnie nie mogłam się wciągnąć, a i teraz niewiele pamiętam, mimo że właśnie - porzuciłam w połowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tak? E tam... ja sądzę, że z nami wręcz przeciwnie - wszystko jest w najlepszym porządku. :)
      Może jeszcze kiedyś spróbujesz wziąć się za "Cień wiatru"? Sama muszę przyznać, że ja też bardzo długo się wciągałam i pewnie, gdyby nie fakt, że teraz u mnie z książkami, jak na lekarstwo, bym odłożyła znów. Wstyd przyznać, ale taka prawda. :<
      A teraz nie mogę się doczekać, aż znów sięgnę po coś jego pióra.

      Usuń
  6. Na 100% przeczytam! :) Upoluję w jakiejś taniej księgarni i przeczytam :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cieszę się bardzo i chętnie wpadnę. :)

      Usuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl