„To nie jest dobry kraj dla bogów”

14:52

Źródło

Większość historii powstaje na fundamencie jednego, ważnego słowa, które zadają sobie autorzy powieści. Brzmi ono: „gdyby”. Co by było, gdyby nadszedł koniec świata? Co by było, gdyby złote rybki spełniały życzenia? Co by było, gdyby powstała sztuczna inteligencja? Co by było, gdyby… istnieli wszyscy bogowie, o jakich kiedykolwiek wspomniał świat? Co by było, gdyby walczyli oni o uwagę człowieka z nowymi bogami teraźniejszości?

Właśnie na te dwa ostatnie pytania odpowiada Neil Gaiman w swojej powieści Amerykańscy bogowie. Historia, jaką opisuje autor, opiera się na twierdzeniu, że to nie ludzie są zależni od bogów, lecz właśnie bogowie od ludzi i ich wiary. Wiara dla wszelkich bożków jest niczym pokarm, ambrozja. Umacnia ich i dodaje im sił. Co się jednak dzieje, gdy ludzie zapominają? Gdy porzucają swoich starych bogów na rzecz nowych? 

Przez większość powieści, niczym mantra, powtarza się jedno kluczowe zdanie – „to nie jest dobry kraj dla bogów”. Ameryka jako miejsce zamieszkania obcokrajowców, ludzi różnych ras, kultur i tradycji, właściwie nie posiada własnych wierzeń, mitologii czy… bogów. Według koncepcji Gaimana starzy bogowie przenieśli się do Ameryki wraz ze swoimi czcicielami, wiernymi dawnym rytuałom i obrządkom. Ludzie odeszli, a bogowie zostali. Zapomniani. Zmuszeni do walczenia o uwagę człowieka z nowymi – mediami, autostradami, miastami czy Internetem.  

Amerykańscy bogowie to moje pierwsze spotkanie z prozą Neila Gaimana, lecz na pewno nie ostatnie. Autor snuje swoją opowieść, często dodając pozornie nie wiążące się z nią historie, wprowadzając nowych bohaterów, przedstawiając wydarzenia, które od czasu do czasu rzucają więcej światła na realia, w jakich przyszło żyć nowym i starym bożkom. Na kartach powieści kreuje wiele postaci, wyodrębniając z nich kilka najważniejszych, prowadzących nas przez całą fabułę. Protagonistą jest tutaj Cień, mężczyzna wychodzący na wolność, po odsiedzeniu połowy swojego wyroku w więzieniu. Przed nim rysuje się wiele możliwości. Skazaniec wie, że za murami czeka na niego najlepszy przyjaciel z propozycją uczciwej i dobrej pracy oraz ukochana żona. Niestety zanim mężczyzna zdąży przekroczyć granice więzienia, mają miejsce wydarzenia, które niszczą wszelkie jego wyobrażenia o przyszłości. W tym momencie jego życia pojawia się Wednesdey. Tajemniczy, na oko starszy pan, proponujący Cieniowi pracę, nowy cel. 

Jedną z bardziej interesujących rzeczy w Amerykańskich bogach jest sama charakterystyka postaci. Autor w swej powieści serwuje czytelnikowi głównego bohatera, który wiele przeżył, wiele nauczył się na swych błędach i praktycznie nie ma żadnego celu w życiu. Cień to człowiek zamknięty w sobie, inteligentny, sprytny lecz i przygaszony. To jeden z tego rodzaju bohaterów, którym życie przecieka między palcami, jeden z tych, którzy sprawiają wrażenie, że ten fakt im nie przeszkadza. Cień żyje dniem dzisiejszym, nie martwi się jutrem. Nie oczekuje śmierci, ale też jej nie odgania, gdy ta w końcu przychodzi. Neil Gaiman rysuje przed oczami czytelnika postać zrezygnowaną, lojalną i dotrzymującą obietnic. 

Jednak pisarz w swoim dziele nie od razu odmalowuje taki obraz  swojego protagonisty. Gaiman robi to pomału acz konsekwentnie przez lwią część tej historii, aby potem przy samej jej końcówce, mieć dobrze wykuty oręż do celu, do którego przez cały czas zmierzał, a który dla czytelnika specjalnie był przesłonięty zasłoną tajemnicy. 

Amerykańscy bogowie to powieść nie tyle co wciągająca, a fascynująca. Autor przez kilkaset stron swojego dzieła porozrzucał masę wątków, początkowo bez ładu i składu, by potem pokazać że wszystko miało swoje miejsce, sens, zamysł. Trudno jest nie podziwiać historii, której najmniejszy szczegół został stosownie przemyślany, gdzie każda drobnostka ma swój cel w przekazaniu idei pisarza.  



tytuł: Amerykańscy bogowie
autor: Neil Gaiman
tłumaczenie: Paulina Braiter
tytuł oryginału: American Gods
wydawnictwo: MAG
data wydania: 2008 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-7480-090-7
liczba stron: 598
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski
typ: papier

Również może Ci się spodobać

5 nie zagryzła klawiatura

  1. Ja Geimana czytałam "Gwiezdny pył", ale nie zachwycił mnie jakoś szczególnie. Ta pozycja brzmi dużo bardziej interesująco. W mojej opinii żadne miejsce nie jest odpowiednie dla bogów, gdyż jestem niewierząca (;)), ale powieść wygląda na naprawdę interesującą. Tak jak napisałaś - w istocie znajduję ją fascynującą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje pierwsze z Gaimanem też było przy "Gwiezdnym pyle", ale - biorąc pod uwagę, że dawno, a ja nawet książki nie skończyłam - nawet tego nie zaliczam. Najwidoczniej nie najlepiej wybrałam pierwszą powieść, która powinna zachęcać, a nie odtrącać czytelnika. :)

      "Amerykańskich bogów" warto spróbować, choć to nie jedna z tych książek, które trzymają czytelnika w swych szponach i ani na minutkę nie puszczą.

      Usuń
  2. Chciałabym przeczytać tę powieść. Kiedyś zaczęłam coś Neila Gaimana, chyba jakaś "Księgę cmentarną" ale nie udało mi się przez nią przebrnąć. Może ta książka mi się spodoba?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinna. :)
      Abo "Amerykańscy bogowie", albo Koralina". To dwie pozycje, które potrafią się spodobać, nie męczą, a przy okazji zachęcaja do następnego spotkania z piórem pisarza.

      Usuń
  3. Chyba pora w końcu zapoznać się z twórczością tego autora :)

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl