Prawym sierpowym poczęstować chandrę

15:17

Źródło
Blair właśnie się zastanawia czy nie przesadziła z głównym obrazkiem. Teraz sentencja na nim wydaje jej się zbyt refleksyjna. Pobudzająca zadumę. Problem w tym taki, że sama za bardzo takich postów pisać nie potrafi (a właściwie nawet nie chce się uczyć, bo to byłby koniec NC). Blair potrafi być tylko Blair. Stworzyła stronę, na której możecie spotkać właśnie Blair. W różnych stadiach emocjonalnych (nie, nie płaci za to odszkodowań. Wchodzicie tu na własną odpowiedzialność). Pisząc, że w różnych stadiach emocjonalnych, właśnie to ma na myśli. Potrafi być poważna; potrafi być zrównoważona – serio!; potrafi być też zdruzgotana czy wybuchowa, jak coca-cola z mentosem w środku. Ale co, jak Blair ma chandrę? Co jak się źle czuje? Wtedy też można to po pisaniu poznać. A raczej po nie  pisaniu. 

Już dawno zauważyła (zauważenie problemu to pierwszy krok do pokonania go. Szkoda, że jeszcze nie wpadła na drugi. Choćby przypadkiem.), że chandra, która ją łapie od czasu do czasu, przeszkadza jej w podbijaniu świata. Różne rzeczy można ludziom/ zjawiskom nadprzyrodzonym/ demonicznym kotom wybaczać. Władza nad światem – ba! władza nad Internetami! – to jednak poważna sprawa. Sprawa, której absolutnie nie można pozostawiać na pierwszym punkcie. 


Teraz wrócimy do pierwszego obrazka (nie możecie uwierzyć, co? Dopiero trzeci akapit, Blair się jeszcze nie rozkręciła, a już do tematu wraca!) – został on wybrany na Główną Grafikę Posta nie bez przyczyny. Nie dlatego (no dobra, nie tylko dla tego), że Blair nie mogła znaleźć niczego lepszego, co w jakiś magiczny sposób nadałoby sens całemu postowi. Blair po prostu zauważyła magię w sentencji. Tak na swój sposób. Ludzie się zmieniają, czyż nie? Cały czas. I cały czas uzależniają od tego jakieś zjawiska. Mam zły humor, bo pada. Mam chandrę, bo jesień/zima/ wiosna/ na wyprzedaży nie ma mojej sukienki. Ludzie zmieniają się, jak pory roku i każda z nich to dobry moment na wizytę chandry. Czyż nie powinniśmy się jej spodziewać, skoro może przyjść zawsze? Właśnie. Dlatego zawsze na podorędziu warto mieć kilka dobrych narzędzi, za pomocą których się jej pozbędziemy.


Źródło


Ach ta logika! :) Wiem, że we wszystkim się połapaliście…


Na potencjalnego, zakradającego się w nocy złodzieja mamy patelnię i wściekłego kota. A na chandrę?


Zanim jednak do tego przejdziemy…


Jak wieść Wikipedyjna niesie - chandra to stan przygnębienia, złe samopoczucie, niskie poczucie wartości, apatia, depresja, a i nie rzadko poczucie beznadziejności. Ostatnio ze smutkiem Blair stwierdziła, że mogłaby znaleźć u siebie prawie wszystkie wyżej opisywane cechy. A dlaczego? Toż to przeca niegodne damy! Posiadać skutki bez przyczyn. Przyczyn bowiem nie objawiała. Każdy dzień mijał jej, jak co dzień – łóżko najwygodniejsze z rana, gdy trzeba wstawać; najszybsza pobudka o 6., kiedy zegar wskazuje na 7..; ponad 6h spędzonych w placówce, która ma kształcić a otumania; 2h na bliżej nieokreślone lenistwo; 20min. pro bono  poświęcone na upiększanie życia i zasobu ciętych ripost u jedynego brata itepe, itede… 


A chandra przylazła. Niezapowiedziana. Bez żadnego podarunku. Czekoladki nawet. Rozsiadła się na jej ulubionej sofie, wyłączyła telewizor, zamknęła zeszyt z wiedzą, którą Blair miała akurat w siebie wtłoczyć i siedziała tak, milcząc i przerażająco się na Blair gapiąc. 


Musicie wiedzieć, że przerażające gapienie się jest przerażające. I zawstydzające też. 

Co powinno się zrobić z niemile widzianym gościem, który nawet nie przyniósł żadnego prezentu na przebłaganie? A może tak prawym sierpowym go...?


Blair o tym nie pomyślała. Nie od razu. Za to zaczęła świdrować sufity swymi pięknymi oczętami, wzdychać zawodząco i powracać do odwiecznego pytania: Co ja robię ze swoim życiem? Warto tutaj nadmienić, że jak Blair się włoży w łapkę dobre, mocno czekoladowe ciasto, w drugą łapkę kawę i włączy się ulubiony serial, to pytanie automatem z jej umysłu znika. Wtedy całe życie Blair nabiera sensu. Dzięki jej psychofańskim zapędom i dziwnym pasjom. I wiecie co teraz tu zostanie napisane? Właśnie tak! Zgadliście! Zajęcie się samym sobą, przedobrzenie sobie (na przykład zjadając pięć czekoladowych ciastek, a nie jedno) jest wspaniałym lekarstwem na chandrę. 


Źródło


Blair pragnie uprzedzić, że puszyste króliczki potrafią być zUmi bestiami. Naprawdę. Ten króliczek, jednak dobrze prawi, więc Blair Wam go zapoda. :) 


Skoro potrafiliśmy przez x czasu żyć  i się cieszyć, to dlaczego, kiedy napadają nas wątpliwości, dosłownie wszystko jest do niczego? Może nie u wszystkich, ale właśnie u Blair tak jest. Zmierzać konsekwentnie do  celu i nigdy nie zwątpić się nie da, niestety. Tak to już jest, że nie na każdym zakręcie życia spotkamy wróżkę. Sorry. Musiałam wam to napisać, bo taka jest prawda.  W takich momentach najlepiej jest przypomnieć sobie, co robimy najlepiej. Dlaczego wcześniej się uśmiechaliśmy. Może nam tego zabrakło, skoro teraz już nie zachwycamy wszechświata swoim bananem na twarzy? 


Nie każdy z nas zostanie prezydentem.

Nie każdy z nas ma szansę zawładnąć nad Internetami (jak Blair).

Nie każdy jedzie drogą życia samochodem. Niektórzy niestety muszą iść na piechotę.




Trzeba szukać pozytywów. Zawsze może być gorzej…


Kiedy życie daje w kość, albo wręcz przeciwnie – nic nie daje; kiedy jest nam smutno, albo po prostu mamy chandrę ( bo jesień/ zima/ na wyprzedaży nie ma naszej sukienki) najlepiej jest się kilka kroków cofnąć i zastanowić, dlaczego wcześniej się uśmiechaliśmy. O!


Tak w 808 wyrazach wygląda jedna z wielu filozofii i dobrych rad Blair, z których ona nie zawsze korzysta. Cieszycie się, że ją poznaliście?

________
PS Dzięki temu, ze teraz Blair trochę się pomądrzyła, to w następnym poście – który jest zaplanowany już na jutro! – dowiecie się, skąd najlepiej wyciska się uśmiech, jak cytrynę, kiedy sami nie możemy go znaleźć. :)

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl