Sherlockmania, czyli Blair kocha Sherlocka. Znowu.

18:54




Źródło


















Ostatnio nietrudno zaobserwować, że Sherlocków jest dużo. Właściwie zawsze było ich dużo. I każdy inny. Pewnie zastanawiacie się, co ta Blair pierdzieli od rzeczy, bo Sherlock jest jeden.  Otóż to też prawda, bo oryginał, który zaistniał w umyśle Arthura Conana Doyla jest jeden. Lecz kolejnych wcieleń Sherlocka można znaleźć multum. 
A Blair ich wszystkich kocha. No prawie wszystkich.
I bez znaczenia jest fakt, że każdy następny, to przystojniejszy...

Tu powinien nastąpić moment, gdzie się przyznaje, że jeszcze nie przeczytała powieści o przygodach Sherlocka Holmesa. Nie czytałaś? Zapytacie. No nie czytałam, nie czytałam. Odpowie. I wcale się teraz do tego nie przyzna. Trochę jej wstyd, skoro nie może przejść obojętnie obok filmu z Robertem Downey Jr., Elementary czy Sherlockiem. Tak to już bywa, że czasem z Blair jest strasznie wstydliwe zwierzę, ale jak dziewczyna kocha jakiś serial/ książkę czy Roberta Downeya Jr., to dziewczyna potrafi kochać namiętnie. 
Acz niestety platonicznie i bez wzajemności.

Przygoda Blair z Sherlockiem miała się rozpocząć już dużo, dużo wcześniej. Po zawieszonej przygodzie z Uczciwym przekrętem, na liście dziewczęcia widniało wiele serialowych tytułów, które mogły okazać się nie tylko tak samo dobrymi następcami, a nawet o niebo lepszymi! Niestety Blair wybrała Supernatural, a nie Sherlocka. I teraz nie wstydzi się przyznać, że oboma wyborami trafiła w dziesiątkę.  Chociaż tym drugim, trochę za późno. Z Sherlockiem związała się bowiem w momencie, gdy już od jakiegoś czasu trwało jej zauroczenie Robertem Downey Jr., jako Sherlockiem Holmesem; gdy miała już za sobą połowę pierwszego sezonu Elementary.  Myślała więc, że obejrzy sobie jeden odcinek, odcineczek wręcz, Sherlocka BBC, tak żeby tylko spróbować, jak smakuje; żeby uspokoić nastających na nią znajomych, którzy kazali jej oglądać. Myślała, że po odcinku wróci sobie do Elementary. 

Źle myślała!
Źródło
Bardzo, bardzo źle myślała! Blair nigdy nie straciłaby okazji na okazanie szacunku tym, którzy wymawiają imię Sami - Wiecie - Kogo. 


Dwa sześcioodcinkowe  sezony wręcz ją pochłonęły! W przeciągu jednego tygodnia ogarnęła ją Sherlockomania, lecz tym razem nie tylko skoncentrowana na odtwórcy roli głównej, o nie! Blair w Sherlocku pokochała niemal wszystko! Cały geniusz, ironię i sarkazm, które w ilościach masowych, zdołał w Sherlocka wlać Benedict Cumberbatch. Aktor, jakiego ta czcigodna blogerka wcześniej nie znała, a teraz nie zdoła go zapomnieć.  
Poczciwego i sympatycznego doktora Watsona w wykonaniu Martina Freemana, który miał już szansę zachwycić Blair w Hobbicie.  John Watson - były lekarz wojskowy, a teraz asystent Sherlocka i bloger - został wykreowany znakomicie. Jest to postać cały czas stojąca w cieniu głównego bohatera, lecz także nie potrafiąca dać się zignorować. Z werwą, acz sympatyczna. John - właściwie jedyny przyjaciel Sherlocka - i potrafi momentami ślepo za nim podążać, i potrafi wyjść mu naprzeciw, gdy wymaga tego sytuacja. 

Źródło

Co jeszcze było zachwycające? Ukazanie pokrętnych ścieżek, jakimi chadza umysł Sherlocka było zachwycające!  Blair by chętnie wynajęła osoby, które podołały temu zadaniu, do stworzenia mini serialu, przedstawiającego jak funkcjonuje jej umysł. Ot, tak edukacyjnie. Dla rodziny. 

Blair musi przyznać, że na samym początku kreacja głównego bohatera trochę ją zaskoczyła. No dobra, poprawniejszym słowem w tym przypadku byłoby: przeraziła. O dziwo, wcale nie negatywnie (jeśli tylko można kogoś pozytywnie przerazić, to właśnie Blair). Ot, dziewczyną wstrząsnął sposób przedstawienia Sherlocka, który w tym serialu zdawał się mieć lekkie ADHD. Och, co tam będzie wam ściemniać! Z Sherlocka bardzo ciężki przypadek wyszedł. Taki oryginalny. Serialowy protagonista był bardzo energicznym, żwawym i dynamicznym bohaterem. Ta postać tak samo nie potrafiła ustać w miejscu; jak nie potrafiła ugryźć się w język. 


I to jest oczywiście jeden z najlepszych argumentów, jaki tutaj znajdziecie, który powinien was zachęcić do obejrzenia właśnie tego Sherlocka.  Dlatego też blogerka za chwilę napisze  wam to czarno na białym (a raczej szaro na czarnym), więc się przygotujcie....

 Sherloków jest wielu. Oryginał tylko jeden. Lecz gdyby Blair  miała wybrać najlepszego, jej wybór padłby na Sherlocka BBC. 

Źródło
Źródło

Pisząc o tym serialu, grzechem było by nie napisać o świetnych dialogach pomiędzy Sherlockiem i Watsonem. Oraz pomiędzy Sherlockiem i kimkolwiek innym. Więc Blair wspomina.
Sherlock jest najprościej w świecie obłędny, a bardzo dobrze widoczne jest to, gdy rozwiązuje sprawy. Blair dzięki temu serialowi przekonała się, że obłęd w oczach głównego bohatera to jedna z najbardziej przekonywujących rzeczy, które wręcz krzyczą: GENIUSZ! Jak zwykle, to właśnie zdolność dedukcji i niebywała inteligencja tworzą Sherlocka Holmesa. Czy mógłby on bez nich istnieć? Blair sądzi, że bez Holmesa byłby to równie dobry serial detektywistyczny, lecz już nie tak wybitny. 

Nie bez znaczenia jest też fakt, że wiele pomogły tutaj ramy czasowe. Sherlock w XXI w. jest o tyle bardziej interesujący, że przedstawia sobą to samo, co ci wcześniejsi, lecz posiada też pewien powiew świeżości.  Tak, właśnie moi drodzy! Sherlock to modna parą butów, których fason był już cool w poprzednim sezonie, a teraz wybił się garścią dodatkowych ozdób.  Dlaczego więc Sherlock a nie Elementary? Dla Blair za Sherlockiem najgłośniej przemawia kreacja bohaterów.  Są oni bardziej zakręceni, zdumiewający, dziwaczni i ekscentryczni. A takie rzeczy przyciągają bardziej, niż reszta. 

Źródło

Taki argumencik graficzny, jakbyście się nie zgadzali ze wcześniejszym akapitem. :)

Sherlock jest więcej cudem nad cudeńkami i zajmuje bardzo wysokie miejsce w rankingu Blairowskich seriali. 
Oglądajcie więc, jeśli zostaliście zachęceni.
Jeśli nie, to też oglądajcie. :)

Również może Ci się spodobać

13 nie zagryzła klawiatura

  1. Jak ja zachęcam, to ludzie nie słuchają, a potem sobie plują w brodę, że dopiero sięgnęli po ten serial.
    Przypadek?
    Nie sądzę. :P
    Zakochałam się od pierwszego uderzenia batem. <3 Choć większość czasu patrzyłam w pierwszym odcinku na Benedicta myśląc: matko, ale ten to jest szkaradny. Czo ja myślałam? Najlepszy Sherlock ever. <3
    Mój ulubiony serial. :D Nawet Grę o Tron zrzucił z piedestału. ;D
    Słuchajcie Blair i oglądajcie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kraina Andersena22 grudnia 2013 21:31

    A tak serio, serio, to owszem, Sherlock BBC jest najlepszy, jednak to dlatego, że Elementary, to w ogóle nie jest Sherlock, tylko serial o Sherlocku, a w Sherlocku filmowym tylko Robert jest Sherlockiem, a sam film jest nie za sherlockowy (i niestety, ze smutną minką trzeba przyznać, że Law nie pomógł - bez wąsów mu lepiej). W BBC wszystko jest sherlockowe. Kropka.
    Jeśli mniej więcej wiadomo, o co chodzi. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ok. Pierwsze i najważniejsze: nigdy nie wybaczę ci zainstalowania disqusa, to okropnie wszystko komplikuje. I zamiast wpisać sobie komentarzyk, szybko i zgrabnie, to muszę główkować, jak to zrobić.
    Po drugie i najnajważniejsze - mój właściwy komentarz do twojego tekstu:
    AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!
    I ja też kocham cały serial za cały serial, ale owszem, koncentruję się na Benie (Benedikcie?), bo Benedict to cudo nad cudami i bez niego Sherlock byłby niepełnym Sherlockiem. Ale jakoś udaje mi się oddzielić Benedicta od Sherlocka (obydwóch uwielbiam szaleńczo), co np. w przypadku Matta Smitha (ukochanego Jedenastego) jest niemożliwe. Sorry, Matt, ale jako nie-Doctor nie istniejesz.
    A w twoich pięknych peanach brakuje mi tylko peanów na mój temat, bo przecież bez Wielkiej Namawiająco-Zachwycającej Się, obejrzałabyś jeszcze pół roku później. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę technikii i człowiek się gubi. :-P
    A disqus baardzo fajny jest. Znaczy się - ja tak sądzę.


    Niedługo mam zamiar obejrzeć jakiś inny film z Benem, to może w końcu uda mi się oddzielać Sherlocka od Benedicta, ale teraz jest to dla mnie mission impossible. :-D

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie dlatego, że Sherlock BBC jest cały sherlockowy, jest on najlepszy ever. <3
    Prawda!

    OdpowiedzUsuń
  6. O rany, to ty masz gorzej niż Kasandra z mitologii greckiej. :-P
    Prawda? Mi też na początku wcale nie wydawał się przystojny. A potem jakoś ta jego osobowość mi z niego wypłynęła i stał się niezwykle interesujący. ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam ten serial z prostego powodu - jest po prostu zajebisty. O. A postać Sherlocka kocham za kreację, nie ma to nic wspólnego z wyglądem odtwórcy, bo tak cicho, cichutko, żeby mnie fanki nie słyszały, powiem, że Cumberbatch jest naprawdę paskudny. No, może paskudny to za duże słowo, ale jest w nim coś, co mnie odpycha. I zarazem to zadziwiająco dobrze pasuje do tej postaci. Hm, czy nie zaprzeczam samej sobie?
    Ja książki czytałam i muszę powiedzieć, że obie kreacje - z filmu Sherlock Holmes oraz serialu BBC, Elementary nie widziałam - porażająco odbiegają od oryginału. W książkach Sherlock jest zabójczo inteligentny, owszem, ale nie jest tak... rezolutny, sarkastyczny... hałaśliwy. Sprawy rozwiązuje, nie ruszając się z domu ani na krok (poza tymi, które wymagają, by sam rzucił na rzecz okiem, a zdarza się to rzadko; zwykle wystarczy mu prosta relacja, by się domyślić wszystkiego), traktuje ludzi wokoło uprzejmie, jak przystało na XIX-wiecznego dżentelmena...
    To chyba pewien znak naszych czasów - uwielbiamy szare i czarne charaktery. Nawet pozytywna postać nie może być pozbawiona wad, ba! powinna się składać z wad, ale wbrew nim starać się pozostać dobrą osobą, choć tak koszmarnie to jej wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaach, i pragnę jeszcze nadmienić, że ostatni gif jest prześwietny. xD Aczkolwiek trochę się zawiodłam na Moriartym - w serialu jest szaleńcem, geniuszem, ale szaleńcem zachowującym się niekiedy jak dziecko, zaś kanonicznie to geniusz (nawet większy od Sherlocka), tyle że jest tak nieskończenie zimny... Jest zły, ponieważ wybrał zło; nie dlatego, że jest szalony. W filmie wypadł lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Serial mam dopiero w planie (odkładam go, bo Sherlock to dla mnie Robert Downey Jr), ale przekonałaś mnie, że czas wreszcie go obejrzeć :)
    Ps. Są dwa sezony po trzy odcinki, a nie po sześć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. www.dokultury.blogspot.com24 grudnia 2013 00:01

    Ja też totalnie uwielbiam Sherlocka! W każdej możliwej postaci... <3 Widzę, że fandom rośnie w siłę! :)
    A Moriarty - oooch, sooo cute, uwielbiam go!


    Pozdrawiam zagadkowo,
    W.


    Będę obserwować, bo widzę, że znajdę dużo ciekawych rzeczy! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moriarty na początku baardzo mnie zaszokował, a teraz nie mogę wyjść z wrażenia, jak świetnie wykreowali tę postać. :)

    Zapraszam, zapraszam. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przy mnie było podobnie, ale po pilotażowym odcinku miejsce Sherlocka wygrał Benedict. :) Sorry Robert, pamiętaj, że kocham cię też za Tonego Starka. :)


    A to może źle się wyraziłam. Miałam na mysli, że są dwa sezony, które razem dają sześć odcinków. :-D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak pisałam już wyżej - Moriarty mnie autentycznie zaszokował. Może nawet bardziej niż Sherlock. Tak jak napisałaś - zapamiętałam, że w filmie był zimny, zdystansowany. Był geniuszem. A tutaj... no cóż, po odcinku z nim, pierwsze co mi przyszło na myśl, to psychopata. Szaleństwo bardziej się u niego wybija niż reszta.
    Teraz fakt, że Sherlock jest taki energiczny i sarkastyczny to dwie z największych hmm..., zalet?, które w nim cenię. Czynią Sherlocka takim Sherlockiem, jaki autentycznie mnie fascynuje i ciągnie przed telewizor. Nie jestem pewna czy gdyby skopiowano oryginał z książki do serialu czy filmu, to bym się bawiła tak dobrze, oglądając jego przygody.
    Raczej nie. xD

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl