I believe in Sherlock!

23:25

Źródło

Wasza szanowna blogerka ma ostatnio bardzo dużo pomysłów na nowy wpis blogowy. Tu skończył jej się sezon serialu, tam przeczytała książkę, o której można by było dużo mówić, a w ogóle, to była też w kinie i jeszcze nie jest pewna czy mentalnie z niego wyszła. Wszystko fajnie, tylko żeby nie przedobrzyć ani nie pogorszyć Blair obiecała sobie, że będzie pisała i publikowała nie więcej (i nie mniej) niż jeden post dziennie (bądź raz na dni trzy – bo postanowienia to raz, a zaznajomienie ze swoimi umiejętnościami to dwa) i teraz ma problem. Duży problem. Bo jak tu pisać o garniturach, hobbitach czy żniwach – nie, to nie miałoby nic wspólnego z hobbitami w garniturach podczas żniw (ale mogło by być ciekawe :) – kiedy na pierwsze miejsce tej cudownej listy wybija się…

SHERLOCK?


Wtedy nie pozostaje nic innego, jak tylko odłożyć całą bombonierkę (delikatnie, tak żeby żadna słodkość nie wypadła) i złapać za ulubioną czekoladkę – tę wyjątkową, limitowaną; tę, której produkcja niedawno została wznowiona. I mieć tylko nadzieję, że pragnienie eksplozji smaków zostanie zaspokojone.


Źródło
Obrazek jest dedykowany z przeprosinami wszystkim tym osobom, które jeszcze nie miały styczności z Sherlockiem. Kolejne akapity zawierają bardzo wstrętne spoilery! Jeśli chcecie się dowiedzieć co Blair myśli o Sherlocku, zajrzyjcie tutaj. Obejrzyjcie serial i wróćcie do tego wpisu. :)

Już? Ok. :) Jeśli tutaj zostałeś to znaczy, że najprawdopodobniej jesteś fanem bądź psychofanem serialu Sherlock. Jeżeli nie znasz Sherlocka, a przeczytałeś wcześniejsze ostrzeżenie i nadal tu jesteś, zapewne za moment poznasz główne objawy choroby zwanej fan girl. Blair ma ogromną nadzieję, że po tym dramatycznym przeżyciu jeszcze kiedyś tutaj wrócisz.

A teraz do rzeczy – pierwszy odcinek trzeciego sezonu Sherlocka. Niektórzy ludzie czekali na niego dwa lata, a Blair wystarczyły dwa miesiące. Pomijając fakt, że po prostu zbyt długo się do niego przymierzała, blogerka jest święcie przekonana, że gdyby musiała czekać dłużej, umarłaby ze zniecierpliwienia. Poza tym dwa miesiące jak najbardziej jej wystarczyły, żeby wkręcić się w Sherlockmanię wystarczająco mocno, aby zrozumieć smaczki zaserwowane przez scenarzystę w pierwszym odcinku najnowszego sezonu.

O co jej chodzi? Zapytacie. Otóż musicie wiedzieć, że przy Empty hearse  Blair ekscytowała się tak samo, jak przed obejrzeniem odcinka, po obejrzeniu, a nawet teraz. Gdyby miała podejść do niego chłodno i profesjonalnie (a nie do końca jeszcze rozgryzła znaczenie tego ostatniego słowa), to przyznałaby, że to jeden z przeciętniejszych odcinków serialu. Tak na Blairowskie oko było w nim za mało Sherlockowego sherlokowania, a wątek detektywistyczny już w ogóle został zepchnięty na trzeci plan. Postawiono w nim głównie na relacje Sherlock – John. Czy to dobrze? Blogerka sądzi, że tak. Ten odcinek można potraktować, jak jedno wielkie mrugnięcie oka od ekipy serialu do fanów. Nie do widzów, tylko właśnie do fanów. Dla tych, którzy przez ostatnie miesiące (a nawet dłużej) zastanawiali się jak Sherlokowi udało się przeżyć; dla tych, którzy wymyślali najrozmaitsze scenariusze kolejnych odcinków. 


Tymi dwoma gifami w zasadzie można podsumować cały odcinek. 

Empty Hearse to odcinek pełen emocji. Jakich?  Blogerka musi Wam przyznać, że bardzo jej się spodobała reakcja Johna na wieść, że Sherlock żyje. Watson - najbliższy przyjaciel Holmesa; osoba, którą najmocniej dotknęła śmierć protagonisty - wcale nie był ucieszony, o nie! Był wściekły i zirytowany. Na początku Blair bardzo się przejęła, że reakcja Johna będzie dokładnie taka, jaką dostaliśmy ze strony Lestrada - funkcjonariusz policji dosłownie rzucił się Sherlockowi na szyję w przypływie niepohamowanej radości i ulgi.  Brawa dla Ruperta Gravesa. Blogerka naprawdę nigdy wcześniej by nie przypuszczała, że będzie świadkiem wybuchu tak gwałtownych uczuć od zwykle chłodnego, zdystansowanego Lestrada. 

Oczywiście wiele zawdzięczamy wspaniałej grze aktorskiej ze strony Martina Freemana i Benedicta Cumberbatcha. Widzowie przez całe półtorej godziny obserwują, jak Sherlock nie potrafi zrozumieć reakcji przyjaciół, którzy dowiedzieli się, że żyje. Dlaczego nie przyjęli tego zwyczajnie? Od głównego bohatera bije też egoizm, gdy ten nie potrafi pojąć, że przez te dwa lata w życiu Johna oraz innych wiele się zmieniło; że ich życie nie zatrzymało się w miejscu, kiedy Sherlock postanowił fundnąć sobie nagrobek. 

Blogerce bardzo spodobała się także zagrywka Holmesa. Kto wie, może aby otrzymać przebaczenie od najbliższego przyjaciela, trzeba stanąć w obliczu śmierci i niezdetonowanej bomby? W tej scenie Sherlock wyraźnie pokazał, jak bardzo zależy mu na przebaczeniu Watsona. Po tym, jak przez kilkadziesiąt wcześniejszych minut obserwowaliśmy jego próby znalezienia sobie nowego Watsona w zasadzie szkoda by było, gdyby wielkie pojednanie zostało przedstawione nijako, jako dodatek, a nie najważniejsze wydarzenie całego odcinka. 

I w ten sposób znów powracamy do tematu O czym właściwie był cały odcinek?  Blogerka  - choć w następnych odcinkach życzyłaby sobie wielkich dawek Sherlocka, jego dedukcji i nieobliczalnego sarkazmu - całkowicie zgadza się, że Empty Hearse należało się fanom serialu. Co prawda, Blair nie jest do końca pewna, jak Sherlockowi udało się sfingować swoje samobójstwo (a w odcinku pojawiają się co najmniej cztery wersje, z czego jedną opowiada Holmes), za to jest pełna zachwytu co do tego, jak udało się Moffatowi i Gatissowi wyjść kłopotliwego położenia i wrócić z Sherlockiem i Johnem na poprzednie tory, jednocześnie też serwując im następnego groźnego przeciwnika. 

Źródło
Co prawda, to nie było dokładnie tak, jak przedstawiono na gifie, ale Blair nie mogła się powstrzymać, żeby go wstawić. :)

W trzecim sezonie pojawia się także nowa postać - Mary - narzeczona Johna. Blair jest tym absolutnie zachwycona. Mary bowiem nie została przedstawiona, jako wróg Holmesa, osoba z którą chłopak po prostu nie będzie umiał się dogadać, wręcz przeciwnie! Kobieta już od samego początku została fanką przyjaźni Johna i zmartwychwstałego Sherlocka, dzielnie im pomagając dojść ze sobą do ładu. Z problemem poszła do Sherlocka, a nie na policję, co też dużo świadczy o stanie jej umysłu. Dostała od Blair za tą akcję +50 do jedwabistości, co z kolei bardzo dużo świadczy o stanie umysłu Blair. :)

Podsumowując - nie możemy się już doczekać (Blair i wszystkie jej nocne cienie) do premiery kolejnego odcinka, a w międzyczasie intensywnie budzimy w sobie psychofankę. 

_________________
PS1  - Wasza ulubiona blogerka słyszała, że rodziców Holmesa grali rodzice Benedicta, a dziewczynę Watsona życiowa partnerka Martina. Podsumowała to jednym słowem - deliszys! Aczkolwiek głodujący brytyjscy aktorzy pewnie byli zniesmaczeni. xD

Ps2 - Blogerka jest też pełna zdumienia względem siebie - na oko napisała więcej akapitów na temat jednego odcinka niż wcześniej na temat całych dwóch sezonów. Wniosek? Drżyjcie, bo nie ma rzeczy, których Blair nie potrafi! 

Również może Ci się spodobać

12 nie zagryzła klawiatura

  1. To do życiowej partnerki Martina się zgadza, jednak z rodzicami, to chyba nie prawda, ponieważ pisano o tym, że Benedicta mama ma się pojawić w serialu, ale w innej roli, niż właśnie jego mamy. Sprawdzę na filmwebie! *leci sprawdzić* Czzzzo! Wierutni kłamcy! Jednak naprawdę jego rodzice. AAAAAAAAAAAAAAA słodko, jaram się, omb. Muszę się leczyć. xD

    OdpowiedzUsuń
  2. czytajmyksiazki.blogspot.com3 stycznia 2014 16:20

    Jejku jejku, jestem tak podekscytowana nowym sezonem. :) Tyle było czekania, że teraz sama nie wiem, czy już oglądać 1 odcinek, czy poczekać aż będą wszystkie i obejrzeć wszystkie na raz, bo wiem, że po ostatnim odcinku wpadnę w jakąś posherlockową depresję i znowu trzeba będzie czekać i czekać, a to taki cudowny serial. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No dobra, może to i był nie do końca sherlockowy odcinek, zwłaszcza od strony detektywistycznej, ale po dwóch latach nieobecności głównego bohatera nie można było zrobić nic innego - i dobrze że nikt nie próbował, bo wyszło genialnie (sceny z Moriartym, Molly, rodzicami, w restauracji, w wagonie... cudo :)).

    OdpowiedzUsuń
  4. Prawda! Mi się jeszcze bardzo podobało, kiedy pani Hudson znowu nie mogła uwierzyć, że Watson nie spotyka się z mężczyznami. :) Chociaż takie zachowanie bardziej by pasowało do postaci, która nie znała na tyle Johna, żeby wiedzieć o tych wszystkich jego randkach w poprzednich odcinkach. Ale wyszło naprawdę zabawnie. :>

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie mogłabym się doczekać, więc oglądam na bieżąco, a w przerwach wracam do tych wcześniejszych. :)
    Mam taaaką nadzieję, że będzie jeszcze dużo, dużo sezonów Sherlocka!

    OdpowiedzUsuń
  6. Tego się nie leczy, moja droga, tym to się chwali. xD
    Naprawdę bardzo fajne zagranie. Ciekawam, czy to tylko taki wypad, czy w następnych odcinkach też się pojawią. A poza tym fajnie było widzieć, że takie dwa geniusze - samotnicy, jak Sherlock i Mycroft pochodzą z normalnej, najzwyczajniejszej w świecie rodziny. :>

    OdpowiedzUsuń
  7. A mi się ten odcinek... nie podobał! I z żalem to stwierdzam :( Ale może, to dlatego, że ja czekałam tylko 2 tygodnie? Nie wiem, ale czułam jedno wielkie rozczarowanie. O ile reakcja Watsona była fantastyczna, to od Sherlocka oczekiwałam raczej "Przecież mówiłem ci, że to wszystko kłamstwo. Jak mogłeś nie zauważyć, że..." itd. Zgadzam się, że były w nim świetne sceny, ale całość do mnie nie przemówiła.
    Na szczęście drugi odcinek już całkiem mnie usatysfakcjonował :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja jeszcze dodam, że w The Blind Banker, asystentkę zamordowanego bankiera grała była dziewczyna Benedicta Cumberbatcha ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. O! To tego nie wiedziałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A to, że w "His Last Vow" małego Sherlocka gra syn Stevena Moffata, Louis, wiedziałaś? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie. >.<
    Buuu... Czuję się taka niedoinformowana! O.o
    Koniecznie muszę obejrzeć "Sherlocka" jeszcze raz. Wszystkie sezony, oczywiście. ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Spoko, ja jestem Cumberbatched, a i tak co chwila coś nowego się dowiaduję ;) A Sherlocka nigdy za dużo <3

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl