Z palcem na spuście i piórem za uchem

20:54

Źródło

Po Sherlocku (dwa słowa, a jak bolą) Blair musiała czymś załatać wielką dziurę, która powstała w jej sercu. Przejrzała swoją listę nazwaną Poczekalnia, a dwoma tytułami wpadającymi jej w oko, był Castle oraz Doktor Who. Postawiona przed nie lada wyborem, stwierdziła, że tak ważnych decyzji nie można podejmować pospiesznie. Poszła do kuchni. Przyrządziła sobie herbatę(napój zwycięzców! Przynajmniej tych, którzy podobnie, jak ona, ograniczają kawę. :). Do komputera powróciła z zamiarem włączenia pierwszego odcinka Doktora Who. Lecz wtedy miała miejsce dziwna rzecz. Otóż, pomyślała Blair,  skoro tak ważna decyzja została już podjęta, to chyba nic się nie stanie, jeśli przyjrzę się temu drugiemu serialowi?  I włączyła pierwszy odcinek Castle'a. A potem drugi. I trzeci...

Dziś jest już na trzecim sezonie. Oczywiście wszyscy znajomi Blair, którzy namawiali ją na Doktora Who, są oburzeni, że blogerka wciąż nawet nie tknęła go kijem od szczotki. Blogerce pewnie powinno być wstyd. Ale nie jest.  Castle'a ogląda ciurkiem odcinek po odcinku i wciąż się przy nim świetnie bawi. Na pewno nie ma zamiaru przestać! 


Mało tego! Blair zamierza Was namówić, abyście oglądali ten serial wraz z nią! W tym celu szanowna Blogerka wypunktuje wszystkie cechy, które czynią z Castle'a produkcje tak przez nią cenioną.  

Zanim jednak do tego przejdziemy, słowem wstępu:

Castle to serial opowiadający o Ricku Castle'u, sławnym pisarzu, który uśmiercił głównego bohatera ze swojej bestsellerowej serii książek, a teraz szuka natchnienia do nowego projektu. Znajduje je na komisariacie policji, a jest nim detektyw Kate Backett, która w pierwszym odcinku prowadzi sprawę zabójcy, mordującego w ten sam sposób, jak opisywał to Castle. Nasz główny bohater pomaga rozwiązać tę sprawę, pomaganie przypada mu do gustu, a że przyjaźni się z burmistrzem, ten pozwala mu na uczestniczenie w dochodzeniach, aby pisarz mógł przyglądać się prowadzonym sprawom. 

Punktem pierwszym, a zarazem argumentem najważniejszym jest:


Richard Edgar Castle - Protagonista. Jeśli jesteś widzem i oglądając ten serial, stwierdzasz, że nic ci się w nim nie podoba, zaręczam, że Nathan Fillion da radę to zmienić. Rick Castle jest bowiem postacią świetnie wykreowaną - zabawny, inteligenty, uroczy. Ekscytuje się każdym morderstwem, podchodząc do sprawy ze świeżym spojrzeniem. Castle to nie serial kryminalny, który oglądamy, aby dowiedzieć się kto zabił. Castle to serial obyczajowy z wątkami kryminalnymi, który oglądamy, aby dowiedzieć się, jak Rick rozwiąże sprawę. I kiedy w końcu coś zacznie się dziać w wiadomej-relacji- pomiędzy-nim-a-panią-detektyw. (W tym miejscu przypominam, że jestem dopiero na trzecim sezonie i proszę nie spoilerować mi w komentarzach. :)  

Źródło
Rick jest bohaterem mega uroczym, optymistycznym i uroczym. Blair ogląda Castle'a głównie dla Castle'a. :)

Detektyw Kate Beckett - Pani detektyw to jedna z rodzaju tych postaci, które podobają się Blair najbardziej. Twarda, inteligentna i niepozbawiona poczucia humoru, nie dająca sobie kitu wciskać kobieta. Swoje już przeszła, przeszłość rzutuje na jej teraźniejszość, a jednak się nie poddaje i codziennie podejmuje ten wysiłek, aby wstać rano i przeżyć dzień. Poza tym trzyma na dystans Ricka, a także notorycznie mu dogryza i z nim żartuje, sprawiając, że serial jest przynajmniej o połowę ciekawszy. 

Jeniver Esposito i Kevin Ryan - Czyli przyjaciele Castle'a oraz współpracownicy Beckett. Wraz z Kate i Rickiem w każdym odcinku rozwiązują zagadki, niejednokrotnie racząc widzów świetnymi dialogami oraz humorem sytuacyjnym. To po prostu nie byłby ten sam serial bez nich, a żeby się o tym przekonać, trzeba go obejrzeć!

Źródło
 Blair rozumie. Sama niejednokrotnie odczuwała taką potrzebę. 

Alexis Castle oraz Martha Rodgers - wraz z tymi dwoma postaciami - matką i córką Ricka - na serialową scenę wchodzi wątek obyczajowy. W każdym odcinku przedstawione jest jakieś wydarzenie, stanowiące większy bądź mniejszy problem w życiu bohaterek. Czasami nawet pomiędzy nim, a sprawą prowadzoną przez detektywów, można znaleźć luźne nawiązanie. Zawsze jednak wniosek jest ten sam - Castle to kochający i odpowiedzialny ojciec, a relacje rodzinne to rzecz ważna. O ile w innym serialu wątek ten mógłby być zbyteczny, tutaj stanowi ważną część fabularną. Castle nie raz wpada na pomysł rozwiązania zagadki dzięki uwagom wypowiadanym przez członków rodziny, a poza tym jest to wątek ukazujący go z całkowicie innej strony. 

Źródło
Prawdopodobieństwo niektórych wydarzeń jest cóż.... minimalne. No ale!, kto ogląda seriale dla prawdopodobieństwa? :-P 

Oglądalność a fani - Rzeczą, która bardzo zaintrygowała w Castle'u Blair, była ilość jego wiernych fanów. Otóż, może nie uwierzycie, lecz jest to jeden z tego rodzaju seriali, które miały być już zdjęte po pierwszym sezonie, z wytłumaczeniem, że oglądalność tej produkcji jest zbyt niska. Castle nie został zdjęty, ponieważ fani głośno zaprotestowali w tej sprawie, upominając się o kolejny sezon. I o kolejny. A o następny już nie musieli. Dlaczego to tak bardzo zaintrygowało Waszą blogerkę? Spójrzcie na tę sprawę w ten sposób - tak wiele seriali wchodzi na anteny i zostaje zdejmowane już po pierwszym sezonie. Jest ich całe mnóstwo. A Castle'owi udało się ostać, choć jest to tak naprawdę produkcja średnich lotów, nie oferująca niczego nowego, a raczej bawiąca się wszystkimi schematami, znanymi z innych produkcji. Castle to serial, który broni się swoją zwyczajnością. Trzyma widzów przed telewizorami, chociaż z sezonu na sezon nie otrzymujemy niczego nowego, porażającego. Poziom prezentowanych odcinków ani nie opada, ani się nie wznosi. Każdy przynosi to samo - nowy problem rodzinny + nowa sprawa + świetne dialogi + interesujące podejście Castle'a do sprawy + wybranie rozwiązania c, którego nikt się nie spodziewał, chociaż do wyboru były tylko a i b. 

Powstaje więc pytanie: Jak wiele serialów mogłoby ciekawie zapełnić ramówki, gdyby nie były przedwcześnie zdjęte? 

  

Również może Ci się spodobać

7 nie zagryzła klawiatura

  1. Alicja Szerment26 stycznia 2014 09:48

    Sama oglądam, więc Cię doskonale rozumiem! Świetny serial! :)
    W takim razie miłego oglądania! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra, ja się biorę za tenże serial, a Blair odpala "Doctora Who" (sugeruję zacząć od 2005 roku). :P Doctor <3

    OdpowiedzUsuń
  3. No i kaplica! Wcięło mnie xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Mwhahahahaha! :)

    W takim razie i Blair wywiąże się ze swojej umowy i od jutra zacznie ograniczać Castle'a, aby dzielić czas na Doktora. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Good luck! Ja na drugim sezonie jestem ^^ Wrazie, gdyby dziewiąty Doctor ci nie podszedł, to od razu przełącz na drugi sezon z 2005 roku. Tennanta pokochasz (Pierwszy epizod - The Christmas Invasion) <3

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl