Wbij kołek w oko widza, czyli o Draculi mało draculowatym

13:43

Źródło

Dlaczego Blair obejrzała pierwszy odcinek Draculi i ma zamiar go zrecenzować (Tak, tylko pierwszy odcinek. Tak, po tak długim czasie od premiery)? Blair się po prostu zdenerwowała. Zdenerwowała się niezmiernie (a jak się wkurzy, to cały kurz wykurzy xD), że nie może dokończyć sobie pierwszego sezonu Sleepy Hollow, więc aby jakoś przeboleć ten cios prosto w serce, złapała za drewniany kołek i poleciała szukać wampirów. Na początku planowała coś bardziej klasycznego, ale serial jakoś tak sam wpadł jej w łapki... Więc czemu nie? 


O czym jest Dracula? Możecie się zdziwić, ale niekoniecznie o takim Draculi, jakiego znacie. W serialu produkcji NBC dostajemy wampirka pijącego krew, zwącego się Alexander Grayson. Alexander to biznesmen w każdym calu, lecz przede wszystkim  człowiek (może: stworzenie człekopodobne-no-ale-jednak-nie) pragnący zemsty. Przybywa do Londynu, aby zemścić się na wrogach, którzy zrujnowali mu życie kilka wieków temu. Biada im, moi drodzy, biada! Dracula mści się bowiem powoli acz bardzo skutecznie...


Źródło
Zapamiętajcie sobie - wampir to bardzo pamiętliwe stworzenie jest! Zastanówcie się więc dwa razy, zanim skrytykujecie Tłajlajt. Może właśnie w tym momencie podpisujecie wyrok śmierci na swoje prapraprapra wnuki. <mroczna muzyczka w tle>

Nie znajdując dobrej odpowiedzi na pytanie kryjące się jeden komentarz; jeden obrazek i jeden  zbędny akapit wyżej, wygodnie zasiadła na swym ulubionym miejscu i zaczęła oglądać. Z każdą minutą coraz lepiej pojmowała pewną bolesną prawdę. Dracula to nie jest serial dla ludzi kochających kanon. Chyba, że ludzie kochający kanon przymkną  jedno oczko, albo od razu przymrużą też drugie i przechylą głowę pod kątem.  Pierwszą myślą Blair było: Rany, ale w tym Draculi jest tak mało Draculi. Niestety, ale ta uwaga nie niesie w sobie nic pozytywnego. Widzicie, jak Blair chce pooglądać wampira,  równie dobrze może sobie włączyć Zmierzch. Jak Blair chce oglądać Draculę, to wszystkim wyjdzie na dobre, jeśli  właśnie Draculę dostanie. Draculę a nie draculę. Rozumiecie różnicę? 



Być może z Blair jest coś nie tak, ale ona woli Draculę w wydaniu pierwszym niż tego w  obrazkowym wydaniu drugim. 


Po obejrzeniu pierwszego odcinka (The Blood is the Life) Blairowski werdykt jest jeden - Draculi ktoś spiłował kły. Nie było to może tak drastyczne wydarzenie, jak na przykład z użyciem piły - aż tak źle nie było. Lecz jeśli chodzi o tak znanego wampira, to nawet gdy tylko pilniczek poszedł w ruch, w odcinku było to bardzo mocno widać. Co najlepsze, blogerka nie ma właściwie nic złego do powiedzenia na temat gry Jonathana Rhysa Meyersa (Alexander Grayson). Aktor nadaje swojej postaci arystokratyczne cechy. Bijąca od niego duma, obojętność oraz tajemniczość to na pewno trzy rzeczy, które przyciągną widza do następnych odcinków. Blair ma problem z kreacją Draculi, która została przedstawiona w pierwszym odcinku. Jest on mniej ... niebezpieczny? groźny? Niby mamy Alexandra wysysającego krew (nie, wampir pijący krew to nie spoiler), ale nie budzi to żadnych emocji. Blair siedziała wtedy obojętnie przed ekranem, a jedyną jej myślą było: Niech ta krew się kończy, niech chłepcze szybciej.  

W The Blood is the Life widz dostaje tylko naparstek z - jak Blogerka przewiduje - oceanu zawiłej intrygi. Zabieg bardzo dobry, wręcz oczywisty. Dzięki niemu, jako tako wiemy, dlaczego nasz mało krwiożerczy Dracula będzie się mścił, widzimy mignięcie zarysu jego mścicielskich planów, lecz cały czas jesteśmy mocno zaabsorbowani pytaniem: Jak on to zrobi? Mówi się, że zemsta najlepiej smakuje na zimno. Scenarzyści Draculi chyba też to słyszeli. Blair jednak zabrakło większej dawki emocji. Chciałaby, aby wampir był postacią z dużym tupetem i temperamentem. Kimś kto raczej spojrzy na ciebie z morderczym błyskiem, żebyś wiedział, że już nie żyjesz, sekundę przed tym, jak cię zabije, a nie kimś, kto ładnie ci potakuje i obojętnie się uśmiecha, żeby potem w jakieś ciemnej uliczce wysysać z ciebie krew. 


Źródło
Z cyklu: "Czosnku nie zjem, na słońce nie wyjdę, ale alkohol chętnie łyknę i do Ciebie oczkiem mrugnę"

Ale,ale! Nie tylko Alexander panoszył się na tej scenie, czyż nie? W Draculi postawiono także  na powrót Miny Murray (Jessica de Gouw). Ten wątek ani Blair ziębi, ani  ją grzeje. Jedyne czego blogerka się przy nim obawia, to zwycięstwo miłości nad zemstą. Otóż, jeśli Dracula chce, to niech o reinkarnację swej miłości walczy, lecz Blair ładnie prosi - nie zapominaj wampirku o swoim porachunku! Poza tym jest i Van Helsing (Thomas Kretschmann). Zadziwiający zwrot akcji związany z tą postacią, był tak zadziwiający, że Blair musiała obejrzeć jego wielkie wejście jeszcze raz. I przyznać po nim, że całkowicie się jej TO NIE PODOBA. O! 

Nie godzi się i już. 

Poza tym, odcinek zdobył też kilka plusów za piękną scenerię Londynu. Blair kocha to miasto. Daje plusik każdemu, kto je uwiecznia. :) 

Podsumowując, Dracula to wbrew wszystkiemu dobrze zapowiadający się serial, lecz tylko wtedy, gdy widz kanonu nie zna, bądź nie trzymanie się go, mu nie przeszkadza. Osobie, której bardzo zależy, aby wydarzenia mające miejsce w The Blood is the Life były zgodne z pierwowzorem książkowym, powinny po prostu wbić sobie kołek w oko. Może biorąc pod uwagę ten cały ból, grozę sytuacji i dramatyczne zajście, nie zauważą, iż kanonu nie ma.

PS Ostatni akapit to oczywiście żart.  Żart. Więc nie róbcie tego w domu, okeeej? :)

PS2 Blair pewnie obejrzy pierwszy sezon do końca. Okłamuje się w tej kwestii, ale prawda jest taka, że zrobi to, aby dowiedzieć się, jak dalej poprowadzony zostanie wątek z Val Helsingiem. 

PS3 BEZ SPOILERÓW W KOMENTARZACH ślicznie proszę!



Również może Ci się spodobać

14 nie zagryzła klawiatura

  1. Kołek w oko powiadasz... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Meyersa! Drakuli jeszcze nie czytała, więc serial nie powinien mi jakoś przeszkadzać. Muszę kiedyś obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest już cały sezon i chyba planują kolejny - jeszcze muszę sprawdzić. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nooo... Tylko czasem nie próbuj! Kto będzie moje teksty czytał. :-P

    OdpowiedzUsuń
  5. Yyyy... Chol... Wróć! Choroba! A ja liczyłam na coś ciekawszego :| Serialowy "Dracula" przestał mnie kusić :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Meyers, Meyers *_* Muszę zacząć oglądać :D

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja zobaczyć "Miasto kości" w jego wykonaniu. :)
    Oglądałaś może?

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz, to wrażenia dopiero po pierwszym odcinku. Jeszcze nie wiem, jak wypadł cały sezon. Ale pewnie się dowiem. ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Oglądałam i ... no dobra, Valentine książkowy wyglądał zupełnie inaczej, ale jezu.. po obejrzeniu go w Mieście Kości jestem całkowicie Team Valentine! Był mega *_* Mraaau :D

    OdpowiedzUsuń
  10. To muszę koniecznie obejrzeć! *_*
    A jak spisał się Jace? Mnie ten aktor nie za bardzo pasuje do tej roli, ale na razie wolę się nie uprzedzać.

    OdpowiedzUsuń
  11. To ja jednak poczekam na Twoje dalsze wrażenia :P Chociaż i tak nie bardzo mi się widzi skoro Dracula nie jest tak "draculowaty" jak powinien :P

    OdpowiedzUsuń
  12. :3
    Co dziwne, to wcale nie jest wina aktora - Meyers tak mnie sobą zauroczył, że koniecznie muszę jakiś inny film z jego udziałem obejrzeć. :-P Na razie nastawiam się na "Miasto kości".

    Jakoś dziwnie tę postać tutaj wykreowali...

    OdpowiedzUsuń
  13. Meyers rzeczywiście dobrze odgrywa swoje role, chociaż muszę przyznać, że jakoś dziwnie mi się patrzy na niego jako na wampira. Cały czas mam w pamięci jak grał Henryka VIII w "Dynastii Tudorów".

    Może za bardzo chcieli być na czasie :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Ujdzie ; p Ale i tak pozostaję przy Valentinie i Luke'u :D

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl