Zabita przez Listę, która tylko leżała i się na nią oskarżycielsko patrzyła!

22:18

Źródło

 Styczeń to jeden z najbardziej popularnych miesięcy w całym roku. Ludzie świętują jego początek, czekają aż nadejdzie, aby rozpisać listę rzeczy, które będą ograniczać, a także przez kolejne 30 dni jako tako starają się tych swoich obietnic dotrzymywać. Nie ukrywajmy -  jest to też jeden z najbardziej dłużących się miesięcy w roku. 

Blair musi Wam się przyznać, że też zrobiła Listę. Niedługą, nietrudną i zarówno też niezbyt błyskotliwą. Szanowna blogerka musi przyznać, że 1 stycznia chwyciła do długopis i zasiadła przed pustą kartką z przyzwyczajenia. Bo robi tak co rok.  Po co odchodzić od tradycji? Znając samą siebie, wiedziała jedno - będzie jej to szło, jak po grudzie. W ubiegłym roku też przewidywała, że jej się nic nie uda. I dwa lata temu też. I prawdopodobnie trzy, ale z ręką na sercu nie obieca, bo po prostu nie pamięta. 


Dobijając do brzegu - można przyjąć, że od jakiś dwóch lat Blair spisuje Listę, starając się przechytrzyć samą siebie. Z jednej strony - być wymagającą choć troszeczkę, tak troszeńkę!, aby w grudniu umieć spojrzeć w lustro i powiedzieć - Tak, zrobiłaś to. Dałaś sobie radę z czterema z dziesięciu punktów! Jest sukces! Następnym razem będzie lepiej! A jednocześnie też nie nakładać na siebie zbyt wielu zobowiązań. Widzicie, problem z Blair jest taki, że ona nienawidzi słowa musisz.  Powiedzcie jej, że musi coś zrobić, a ona się postara, aby z tego zadania się wykręcić. Zawrzyjcie to słowo-klucz w swojej wypowiedzi, a dostaniecie przynajmniej 80% szans, że do niczego z tym nie dojdziecie. 

Blair po tych wszystkich latach przebywania samej ze sobą, musiała zawrzeć jakiś rozejm. Jak on wygląda? Otóż następująco:

Dlaczego Blair prowadzi bloga? - Sprawia jej to nieopisaną frajdę. 
Dlaczego Blair stara się pogłębiać swoją wiedzę na różne tematy (no dobra - uczyć się) w czasie wolnym? - Bo lubi umieć/ wiedzieć. 
Dlaczego Blair od czasu do czasu robi coś na przekór samej sobie? - Przyjemna jest dla niej myśl, że jest osobą nieprzewidywalną. 

 Można by tak jeszcze długo. Co prawda istnieje wiele rzeczy, które Blair robi, bo są jej obowiązkiem (sprzątanie)/ bo po prostu musi (wstawanie rano). Zwykle właśnie te czynności, to te 20%, którym Blair się podporządkowuje. Co z resztą? W reszcie sytuacji stara się odnajdywać jakąś przyjemność, coś co sprawi, że dana rzecz okaże się dla niej ciekawsza.

Źródło
 Uważacie, że to zabawne? A to bardzo szczwany sposób jest! 

Wszyscy dobrze wiemy, jak trudno zastosować się do Listy Rzeczy Do Zrobienia, która bije oskarżycielsko po oczach, upominając się o uwagę. A jeśli Lista będzie w naszej głowie i spiszemy ją (z czynnościami wykonanymi), żeby komuś pomachać tym, jak czerwoną płachtą na byka? Respekt z posiadania wykonanej Listy i tak jest, moi drodzy. Nieważne, jakim sposobem do tego podejdziecie. :)

Blair jednak swoją postanowiła spisać przed wykonaniem. Level hard, ale nie takie rzeczy się już robiło! Wygląda ona, jak poniżej.

Noworoczna Lista Blair:

1) Ograniczyć kawę. Wiem, że te dwa słowa Cię bolą kochana - mnie też. Musimy się jednak zgodzić, że mamy już wystarczająco dużo nałogów, prawda? Rzucanie tego będzie mniej bolesne. Umówmy się więc, że w dni robocze woda/ herbatka, a w weekend masz prawo do dwóch kubków. 

Tak, weekend zaczyna się w piątek popołudniu. :)

2) Ćwiczenia/ sport. Nie musisz od razu startować do olimpiady! Ale jakiś ćwiczonka przed/ po śnie? Rozciąganie, gdy za długo siedzisz przed komputerem? Raz w tygodniu basen?  I może ruszysz te cztery literki, gdy na dworze będzie cieplej, żeby troszkę pobiegać?

Tak, w drodze konieczności, spacer to też jakaś forma ruchu/ ćwiczenia. 

3) Chrzanić WenęObydwie wiemy, że ona cię zdradza, słodziutka. Daj sobie z nią spokój. Sama też potrafisz sobie radzić, tak? Tak. W końcu, jak ja to wiem, to ty też to wiesz. Więc pisz tak dużo, jak możesz. Systematycznie. 

Z drugiej strony... Jak stanie przed Tobą chętna i gotowa, to nie zatrzaskuj jej drzwi przed nosem!  

4) Regularnie przerabiaj wybrane materiały.  Też czuję czasem ten ból, co ty. Obydwie już wiemy, dlaczego kiedyś wynaleziono taką placówkę, którą jest szkoła - dla takich leni, jak my. Ale lubisz wiedzieć prawda? Wiedza to potęga.  Koronuj się panią samej siebie i powtarzaj to wystarczająco często, a sama wygrasz grę o tron! 


A skoro masz już Berło Władzy... Kto powiedział, że wtorek to dobry dzień na cokolwiek? Zrób sobie wolne. Wymaż go z kalendarza. Od razu pozbędziesz się wtorkowych rozterek. :)

I tyle. 
Tak, to wszystko. 

Cztery punkty, to wbrew pozorom  nie mało! Blair już w drugim tygodniu miała problem ze zrealizowaniem niektórych z nich. Czasem idzie jej, jak po grudzie, lecz dzięki furtkom, które sobie specjalnie zostawiła, wie, że jak jej nie wyjdzie, nie będzie to koniec świata. Blogerka rozmawiając ze znajomymi, zauważyła, że większość z nich się zniechęca w momencie, gdy zaczynają zauważać brak poprawy. Coś w stylu - miałem rzucić palenie, ale dzisiaj mi nie wyszło, wczoraj mi nie wyszło, to jutro też mi nie wyjdzie. Po co więc próbować?  

Brzmi to banalnie, ale coś w tym jest, że jak próbować, to do skutku. Blair ma ogromny problem z systematycznością. Chciałaby wyrobić sobie po prostu odruch. Na przykład ostatnio przyłapała się na tym, że pierwsze co robi, gdy wraca do domu, to: przeglądanie portali społecznościowych, zjedzenie czegoś i odpisanie na wiadomości znajomych. Stara się więc  nie zapominać o wieczornej powtórce słówek, bo, kiedy uda jej się wyrobić odruch, ta czynność w końcu będzie tak naturalna, jak mycie zębów, pacierz czy kolacja. :)

Źródło
 Grunt, to stawiać przed sobą zadania trudne, acz wykonalne. :)

Jednym z wielu błędów jest oczekiwanie, że nowy rok/ wyrwanie zęba/ przecena w sklepie (czy co nas tam skłoniło do spisywania List i pracowania nad sobą) sprawi, że jutro będziemy całkowicie inni, niż jesteśmy dzisiaj. Otóż, moi drodzy, Blair jest przykro, ale musi to napisać - to, iż dzisiaj postanowisz spisać Listę, nie zrobi z Ciebie jutro od razu lepszego człowieka. Lista to dopiero początek. Nie wypisuj, więc rzeczy, które w obecnym momencie są dla Ciebie bardzo trudne do wykonania (blogerka codziennie rano, jeszcze przed śniadaniem, wierzy w 6. niemożliwych rzeczy). Być może nie wejdziesz na Mount Everest; nie dasz rady powiedzieć babci, że zupa naprawdę była za słona; nie powiesz najlepszej przyjaciółce, że jej nowa pasja dziergania dziwnych pluszaków, to nie najlepszy pomysł; nie przyznasz się rodzinie, że ten nowy samochód, to tylko z wypożyczalni...

Jeden mały kroczek w przód, to zawsze jeden mały kroczek w przód, a nie jeden duży w tył. :) 

A jak tam mają się Wasze listy po tym pierwszym miesiącu? 


Źródło

Na pocieszenie wizualizacja zachęcenia. :)

__________________________
PS Taki trochę wpis nie pasujący do profilu bloga, ale mówi się trudno. Ma to dużo styczności z Blair, więc Blair postanowiła, że może się ukazać. :) A wy co sądzicie? Podobają się Wam takiego typu teksty?

Również może Ci się spodobać

7 nie zagryzła klawiatura

  1. Nigdy nie robię List. Dla mnie najlepszą formą motywacji jest uświadomienie sobie, jak głęboko w dupie jestem, tak głęboko, że trzeba coś zmienić dla własnego zdrowia psychicznego i fizycznego. Mówiłam o zarzuceniu kilku kilo... trzymaj za mnie kciuki. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm, ja nie stawiam sobie wyzwań noworocznych, ponieważ jakoś całego cyrku z nowym rokiem nie obchodzę. ;) Dzień, jak co dzień. Jak muszę coś zrobić/chcę się czymś zająć, to sobie to zapisuję i robię, jak tylko mam czas. :)
    Życzę powodzenia z Twoimi planami. ;* Ja tam kawy w ogóle nie piję.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie zaskakująco dobrze :) Choć nie jest tak, że wykreślam wszystkie punkty jak szalona :D Ale podeszłam do sprawy podobnie do ciebie: wszystko robić stopniowo i nie przejmować się, jak się nie uda. Dziś się nie udało, to spróbuję jutro. W końcu sukces przyjdzie :)
    Ps. Ja przeglądnęłam sobie kilka nagrań na YT z ćwiczeniami, wybrałam te ćwiczenia, które wydawały mi się najsensowniejsze i zrobiłam sobie małą listę, razem z tym, ile razy mam powtórzyć dane ćwiczenie (np. przysiady 100 razy). Co tydzień zwiększam ilość powtórek o 10 i powiem Ci, że działa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O, proszę, też muszę zobaczyć. :-D Swoją drogą, Internet to naprawdę niesamowita sprawa. Można zrobić wszystko - nauczyć się grać na gitarze, podszkolić z obcego języka, skontaktować ze znajomymi, znaleźć odpowiadające ćwiczenia, dietę, a nawet przedyskutować wszystko ze specjalistą. :)

    Można by było napisać o tym osobną notkę. xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, Internet to fascynujące narzędzie :) Aż wstyd ogarnia, jak człowiek pomyśli, że jedno z największych osiągnięć ludzkości służy wielu osobom tylko do oglądania śmiesznych kotów na YT (nie, żebym tego nie robiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mateusz Alaszewicz19 lutego 2014 21:01

    Nigdy nie robię list :P bo nigdy mi się nie udaje dotrzymać punktów ;)

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl