Family don't end with blood

17:38

Materiał promocyjny
Jeszcze pierwszy tydzień po premierze Wszystko zostaje w rodzinie Blair była całkowicie przekonana, że przetrwa. Wytrwa i przeczyta książkę dopiero pod koniec kwietnia, tak jak miała zamiar ją kupić. To zawsze byłby jeden miesiąc czekania mniej na kolejny tom, nieprawdaż? Niestety (a w pewnym stopniu też na szczęście) Szanowna Rodzicielka Blogerki zaproponowała, aby w wymarzony egzemplarz jednak zaopatrzyć się już w marcu. Bezzwłocznie. Blair od razu poczuła się pokonana. Podskórnie wiedziała, że nie da rady trzymać się z daleka, gdy tylko ktoś pokaże jej cukierka, ale i tak była zaskoczona, że jest aż tak łasa na takie słodkości...

!!OMÓWIENIE ZAWIERA SPOILERY!!


Biorąc pod uwagę, że Wasza blogerka napisała recenzję każdej z poprzednich części przygód Dory, dzisiaj dostaniecie omówienie książki, czyli bardzo rozwlekłe rozważania przepełnione spoilerami, jak stąd do nie widać. Blair Was przeprasza, bo nawet w pierwszym odruchu nie próbowała stworzyć recki. Może jej się uda, kiedy pozbędzie się z głowy tych wszystkich szczegółowych rozważań, zachwytów, pytań itp. Trzymajcie więc kciuki. :)

Dzisiejszymi Niespodziewanymi Sponsorami Wpisu są Lilo i Stich. ^v^
Źródło
Blair po skończeniu książki czuje się bardzo opuszczona. Bardzo, bardzo! To takie smutne, a zarazem też przyjemne uczucie. Blair po cichu podejrzewa, że jest od niego uzależniona.

Blogerka przez krótką chwilę się miotała, zastanawiając się od czego zacząć omówienie. W końcu stwierdziła, że - jak też radzi Dora - od początku. Po ładnym cliffhangerze w Zwycięzca bierze wszystko, Aneta w kolejnej części kontynuuje przerwany wątek. Dora, Miron i Joshua goszczą na dworze Gajusza, Mistrza wampirów, który nie chce otwarcie przyznać, że ma problem. A problem jest duży. Krwiopijcy z Trójprzymierza bowiem zapominają, że wychodzenie na słoneczko jest dla nich niewskazane. Jakby tego było mało, inne Kłopoty dowiadują się, że Dora oficjalnie zameldowała się w ich okolicy, więc tłumnie spraszają się na imprezę, której nawet nie było w planach. 

Tyle problemów, a tak mało amunicji...

Blair musi przyznać, że Wszystko zostaje w rodzinie jest bardzo miłą niespodzianką. Już pomijając fakt, że Dora zmaga się z problemami raczej lokalnymi  niż globalnymi, co cieszy, Blogerce najbardziej spodobało się w czwartej części to, że czytelnik mógł bardziej poznać Dorę.  Jej słabości, pragnienia, pietę Achillesową. We wcześniejszych częściach było tego zdecydowanie za mało. Główna bohaterka radziła sobie z każdą przeciwnością losu niczym Wonder Women, heroina nie do zgięcia. Nie było to złe, ale martwiło. Badassowy klimat tych powieści był bardzo miły w odbiorze, ale też nieco sztuczny. Zaś w najnowszej części dostajemy więcej intryg, gierek politycznych niż kopania tyłków (którego poziom też nie jest zatrważająco niski, więc nie ma o co się martwić :) oraz o wiele, wiele więcej przemyśleń i rozważań Dory, która miota się pomiędzy wszystkimi udoskonaleniami, jakie spadły na nią w Bogowie muszą być szaleni.  

A dodatków tych było naprawdę bardzo dużo. Nie dość, że Dora odziedziczyła dwa geny recesywne po swoich przodach i ma pod górkę ze swoim wiedźmim dziedzictwem, to Blair musi przypomnieć o jej przerażającej babce, przez którą posiada wilczego munina oraz o dwóch, dość wiekowych, wampirzych synach. Toć nie mało? Dodamy do tego jeszcze triumwirat! A co tam się będziemy ograniczać! 

Blair oczywiście żartuje, chociaż trzeba przyznać, że z takim rozwojem wypadków Aneta wzięła na siebie wiele. Opisane powyżej powiązania i umiejętności to naprawdę dużo, jak na barki jednego bohatera, próbującego sprostać temu wyzwaniu. A teraz bądź autorem i to opisz! Po lekturze większości książek, w których  Blogerka miałaby styczność z taką sytuacją,  zakrzyknęłaby po prostu: Mary Sue! i to tłumaczyłoby wszystko. Jednak w przypadku warsztatu pisarskiego Anety, a także samej Dory, to  nie w porządku. Wszystko zostaje w rodzinie jest tego najlepszym przykładem. W tej powieści większość wydarzeń to skutki niezamkniętych spraw, na których Wilk zdążyła już postawić krzyżyk. Okazuje się bowiem, że dzieci - nawet kilkusetletnie - to wciąż niemały obowiązek; bycie Alfą to praca na cały etat i naprawdę bardzo trudno jest wybierać pomiędzy przyjaciółmi, a ukochaną osobą. 

Źródło
Rodzina to nie tylko więzy krwi. Jednak, jak każda inna rodzina - potrafi dostarczać mnóstwa kłopotów i rozrywki. :)


Jak Blair zdążyła już zauważyć w Internetach - wielu czytelników (a raczej czytelniczek :) - jest oburzonych zachowaniem Mirona, który wreszcie walnął focha z przytupem, a do tego jeszcze tak nie po Mironowemu  puścił do tego melodyjkę i zaczął do niej tańczyć. Jak on tak mógł? Wreszcie przestać łazić za Dorą krok w krok? Jak on tak mógł? Jak ten diabeł, pokazać rogi? Więc też czytelnicy (a właściwie czytelniczki :) biorąc od niego przykład też jeden za drugim zaczęli się dąsać. Taki dzień bez focha, to po prostu dzień stracony! Ot! 

Blogerka musi przyznać, że fakt - nieładnie zrobił, zostawiając Dorę w momencie, kiedy naprawdę potrzebowała pomocnej dłoni. Fakt numer dwa - dla Blair było to takie dość niemironowe zachowanie. Do charakterystyki diabełka po prostu do końca jej nie pasuje. Ale czy Blair się dziwi? Nie. Czy Blair jest oburzona? Nie. Wręcz przeciwnie! Wasza Blogerka była bardzo zachwycona! Już od dawna czekała na taki rozwój sytuacji i musi przyznać, że gdyby nie to, iż we Wszystko zostaje w rodzinie bardzo brakowało jej Dorowo - Mironowych sprzeczek, przekomarzań i żarcików, to byłaby naprawdę niezwykle ukontentowana. 

Od samego początku serii Dora biega za wszystkimi swoimi przyjaciółmi niosąc im pomoc wszelaką, ale tak naprawdę nie ma w tej kwestii żadnych priorytetów. Zawsze stawia dobro uciśnionych ponad swoje i nie zastanawia się dwa razy nad tym, czy wskoczyć w ogień, nawet wtedy, kiedy może mieć to dla niej bardzo nieprzyjemne konsekwencje. Niedziwne, że ulubiony diabełek poczuł się troszkę odstawiony na bok i osamotniony. Tym bardziej, że ich relacja polegała zwykle na tym, co chciała robić Dora; na tym, co ona postanowiła. Tak więc, być może moment nie był dobry, ale powód jak najbardziej nie naciągany. I choć końcówka tego sporu była blogerce dobrze znana na początku, sama kłótnia pomiędzy bohaterami była jak najbardziej potrzebna do oczyszczenia atmosfery i wykazania, że jednak - chociaż większość mężczyzn wokół Dory nagle zaczyna się przymilać, sympatycznie uśmiechać i flirtować, bez wyjątku czy to Pan Piekieł czy Anioł Śmierci - nie zmieniają się przy niej od razu w kastratów. 

Podobnie zadziałał tutaj konflikt Dora-  Gajusz oraz polityczne gierki na dworze wampirzym Dora - Gajusz - Albin - Eleonora. Dobrze wiedzieć, że chociaż na co dzień główna bohaterka jest przyjaciółką świata i nie ma problemów z nawiązywaniem relacji z najdziwniejszymi osobistościami, to nie wszyscy sypią przed nią kwiaty, gdy przechodzi obok nich. Wrogowie są; skomplikowane relacje są; nie do końca zrozumiane zachowania postaci są, a więc jednak wszystko pozostaje w równowadze. Trzecią rzeczą, która w całą serię wprowadziła właśnie tę oto cenną równowagę był konflikt Dory z wilkołaczycami. Zarazem Aneta w wspaniały i też niezwykle prosty sposób wyjaśniła dlaczego wokół pani Wilk roi się od tylu mężczyzn, gdy ta ma tylko jedną przyjaciółkę i to jeszcze taką bardziej w książkach wspominaną, a nie występującą. 

Źródło
Za każdym razem, gdy w książce było napisane, że wilkołak polizał Dorę, Blair widziała to mniej więcej w taki sposób, jak na załączonym powyżej gifie. :)

Poza tym dostajemy też tutaj kilka nowych postaci i wiele takich, które wcześniej pełniły raczej rolę zapełnienia. Wawrzyniec, Joachim - wampiry Dory - aż do tej części stanowiły dla Blair  tylko puste imiona. Wymieniani od czasu do czasu, nie mięli zarysowanej własnej osobowości.  We Wszystko zostaje w rodzinie się to zmieniło, co ogromnie cieszy. Przebierając z "nówek" osobą godną wymienienia jest oczywiście Varg. Drażniący i irytujący swą obecnością Varg, który przez większość powieści pełnił rolę niewiernego Tomasza, próbującego poradzić sobie z własnymi, intuicyjnymi odczuciami. Starając się je zagłuszyć. Oczywiście mowa tu o związaniu się jego wilka z wilkołaczycą Dory. W pierwszym momencie - tak Blair musi szczerze to przyznać - Blogerka pomyślała, że to lekkie przegięcie. Tak, jakby obowiązkowo w każdej z części nasza ukochana protagonistka musiała zawrócić komuś w głowie. Nawet niechcący. Z drugiej zaś strony jeszcze nie wiadomo, co do końca ma wyniknąć z tej relacji, więc warto wstrzymać się z opinią. Opinią bardzo cisnącą się na usta. :) Blair bowiem musi przyznać, że Varg jej nie zachwycił. Nie zrozumcie blogerki źle. To bardzo dobrze opisana postać męska, która:

a) nie wzdycha do Dory (a że ma drugie wilcze Ja, które to robi, to co tam xD)
b) ma bardzo praktyczne podejście do życia 
c) irytuje i drażni czytelnika swoim zachowaniem, ale robiąc to, właśnie spełnia wyznaczoną sobie rolę w fabule 
d) posiada niezrozumiałą  dla wszystkich przeszłość, którą wszyscy czytelnicy chcą poznać 
d1) Tak, te napomknięcia o jego życiu to zdecydowanie za mało!

Ale jednak swą osobowością Blair nie porwał. :)

A jeśli mowa o wampirach? Jean Mark! Po prostu Jean Mark i wszystko jasne!

Źródło
Dora, która musi się powstrzymać przed przywaleniem komuś i spróbować załatwić to na okrętkę, to zdecydowanie rzecz, dla której warto przeczytać Wszystko zostaje w rodzinie :)

Postaci to jeden z elementów w książce, o jakim Blair mogłaby pisać wciąż i wciąż, rozpisując niesamowite portrety psychologiczne na dokładkę, ale po co psuć zabawę? Skoro czytacie książki Anety to pewnie sami wiecie, że jej bohaterom niczego nie brakuje. :) 

Blair za to pragnie Wam napisać, że chociaż czwarta część przygód wiedźmy bardziej właśnie skupia się na neutralizowaniu konfliktów i zagłębianiu się zarówno w politykę wampirzą, jak i wilkołaczą, nie jest to wcale część w jakikolwiek nudniejsza. Dzieje się wiele, wiele się wyjaśnia i fakt - jest mniej kopania tyłków, ale to bardzo dobrze wychodzi nie tylko samej książce, ale także całemu cyklowi. To taki naprawdę bardzo miły, przyjemny powrót do tego wszystkiego, co zachwyciło czytelników w Złodzieju dusz, zanim Dora zaczęła ratować świat. Ratowanie świata nie jest złe, ale nawet największy bohater musi od czasu do czasu  - po sprzątaniu globalnego bałaganu - ogarnąć własne podwórko. 

Zaś najulubieńszym fragmentem Blair w tej części jest oczywiście śniadanie z Baalem. :) Blair kocha Baala Anety. Jest wściekle zadowolona, że Dora nie czuje do niego mięty. I nie miałaby też nic przeciwko, gdyby Aneta poświęciła temu bohaterowi troszkę więcej uwagi.
W opowiadaniu.
W osobnej powieści. <3

Źródło
 Obrazek mówiący więcej niż tysiąc próśb. <3

___________________________
PS Blair oficjalnie przeprasza Nes. Po prostu blogerka nie mogła się powstrzymać. Kiedyś w nagrodę postawi Ci za to kawę. :)

Również może Ci się spodobać

5 nie zagryzła klawiatura

  1. Czytałam jedną część z tej serii, ogółem nie było źle, chociaż pewne elementy mi nie pasowąły. Ale serię może przeczytam dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam tę serię :D Każdy tom pochłaniam w ciągu kilku godzin (co przy czterolatce z diabelskimi różkami, jest nie lada sztuką :P). Musze przyznać, że przy wyjaśnieniu relacji Dora - Varg, dosłownie kopara mi opadła :P No tego to się nie spodziewałam... chociaż z drugiej strony :D... czemu nie :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo, kaaawaaaa! Jak latte z syropem migdałowym, to może nawet wybaczę :D I też chcę Baala! Więcej Baala! :D I Bjorna :D

    OdpowiedzUsuń
  4. A co tylko sobie zażyczysz. :-P


    Od razu przy kawie uknujemy spisek, jak zaszan... przekonać Jadowską, że powinna napisać książkę o Baalu. *_*

    OdpowiedzUsuń
  5. A PRZYNAJMNIEJ opowiadanie. Długie. BAAAARDZO długie :D Teraz tylko trza się zgadać na spotkanie...

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl