Tęczowym Mostem Bifrostem do Asgardu

18:38

Źródło
Blair musi przyznać już na samym początku, że nie obejrzałaby kontynuacji Thora, gdyby nie Loki. Pierwsza część opowiadająca o przygodach nordyckich bogów ani o okruszek nie zachwyciła szanownej blogerki - więcej! - nawet zniechęciłaby do zapoznania się z tą ciekawą mitologią, gdyby nie fakt, że już wcześniej miała z nią styczność. Protagonista - Thor - wydawał się blogerce strasznie sztuczny, miałki. Tak bardzo nie na miejscu. Fabuła nieciekawa. Bohaterowie (z pewnymi wyjątkami) bez polotu. 

I był też Loki. 


Tak, tak. Blair już od pierwszych akapitów przyznaje (z dumą nawet!), że film obejrzała tylko i wyłącznie dla nordyckiego boga oszustw. Przekonana, że oprócz wspaniale wykreowanego, przez Toma Hiddlestona, bohatera, nic dobrego na seansie ją nie spotka... Zawiodła się. Pozytywnie oczywiście. Dlaczego? Otóż, jeśli tylko jesteś widzem, który przede wszystkim nastawia się na dobry film rozrywkowy, nie wyjdziesz z kina (czy nie odstąpisz sprzed telewizora) rozczarowany. Blogerka nie będzie dzisiaj porównywała pierwszej części Thora do drugiej, ponieważ - tak serio, serio - z jedynki nie pamięta nic poza faktem, że niewiele jej się podobało, a co się tyczy dwójki...


Źródło
Myślicie, że cały post będzie ozdobiony gifami z Lokim?
Dobrze myślicie. ^v^

To bardzo przyjemna kontynuacja. Po pierwsze dostajemy bohaterów, którzy troszkę podwyższali poziom jedynce. Blair ma na myśli oczywiście Lokiego, Darcy oraz Erika Selviga. O postaci Toma wiele znajdziecie poniżej, więc w tym momencie pozwólcie, że blogerka go pominie. Co się zaś tyczy dwóch następnych - wraz z nimi na ekran wchodziło wiele sympatycznego, sytuacyjnego humoru, który wspaniale równoważył wszelkie epickie przygody Thora i jego ziomków (blogerka za każdym razem, gdy używa tego słowa, chichocze. I właściwie nie ma pojęcia dlaczego). Nie zrozumcie Blair źle. To, że w danym momencie brakowało Dary czy Erika, nie oznaczało automatycznie, że w filmie przelewało się od Thorowskiej i Asgardowskiej patetyczności, która wcześniej tak bardzo wydawała się blogerce sztuczna. Choć epickość i patos wydzierały z każdej cząsteczki Thora, to już nie raziły tak po oczach, jak miało to miejsce w pierwszej części. 

Blair w tym wypadku posądza o to reżysera. Widać, że Alan Taylor miał własną wizję tego filmu; widać, że spróbował do kontynuacji podejść na swój sposób, jednocześnie także czerpiąc trochę z pierwszej części. Końcowy wynik starań całej ekipy jest taki, że blogerka z ogromną chęcią pójdzie na część trzecią, już nie tylko dla Toma Hiddlestona (choć wciąż przede wszystkim :).  Pomijając bardzo ładny cliffhanger, który pięknie otwiera bramę do ponownego podniesienia wątków i stworzenia nie najgorszego fundamentu fabuły, Blair w Thorze: Mrocznym świecie bardzo oczarowało także przedstawienie relacji Thor - Loki. Dlaczego? Otóż (przynajmniej dla Blair) braterska relacja jest dość trudna do pokazania. Często może wyjść po prostu sztucznie. Tutaj zaś dostaliśmy spory, kłótnie, przekomarzania i - wbrew wszelkim animozjom - podaną pomocną dłoń. Jakie pobudki kierowały zaś Lokim, że się zgodził? Czy naprawdę było mu żal Frigg? Być może już w tamtym momencie miał gotowy plan? Widz jeszcze nie ma o tym pojęcia, to jednak nie zmienia faktu, że relacja pomiędzy tymi dwoma przybranymi braćmi pobiła w filmie nawet wątek romantyczny, który - choć nie został zbyt silny zarysowany - był w nim także obecny. 


Źródło
 W takich momentach, jak ten, gdy Loki zaczynał zachowywać się, jak.... cóż, nie ON, Blair zastanawiała się, które z oblicz jest najprawdziwszym. I dochodziła do wniosku, że albo wszystkie, albo żadno. 

Niektórzy z Was (Ci, którzy nie należą do armii Lokiego :) pewnie zastanawiają się, dlaczego blogerka chciała obejrzeć film ze względu na jedną postać - i to poboczną! - skoro pierwsza część Thora nie przypadła jej do gustu w ogóle. Wytłumaczenie tego Wam, pewnie będzie dla blogerki najtrudniejszą częścią tej recenzji. Najlepszą odpowiedzią jest właśnie Loki, który potrafi sam się świetnie wybronić. Wystarczy, że przez chwilę będziecie podziwiać go na ekranie. Tom Hiddleston wykreował bohatera niejednoznacznego, sprytnego, w pewien sposób skrzywdzonego, a także bardzo groźnego. Każdy uśmiech, każdy gest nordyckiego boga był wnikliwie analizowany przez widzów. Blair to po prostu wie. W żadnej sekundzie filmu, jego odbiorca nie mógł być pewny, kiedy Loki gra, a kiedy mówi naprawdę. W jego słowach doszukiwać się powinno nawet najbardziej niewinnego podtekstu. To jedna z tych postaci drugoplanowych, bez których cały film nie byłby tym samym. Mało tego! Blair sądzi, że Loki świetnie poradziłby sobie bez Thora, a Thor bez Lokiego... Ujmijmy to tak - na film z samym bohaterem Toma Blair poszłaby z ogromną chęcią, a na Thora bez Lokiego, wcale.

Źródło
Źródło

Pierwsza myśl Blair: Jane Foster ma tak dużo liści do rozdania. :) Zuch dziewczyna!

I tym sposobem przechodzimy do Jane Foster (Natalie Portman). Blair musi przyznać, że to chyba jedna z bardziej lubianych przez nią postaci kobiecych, które miały ten zaszczyt stać obok, gdy ich ukochany ratował świat. Jane, pomimo faktu, że nie ukrywa, jak bardzo tęskniła za swoją prawdziwą miłością (przy okazji  dając Thorowi w twarz - tak trzymać! :), wciąż jest silną, odważną postacią kobiecą, która nie boi się brać spraw w swoje ręce. W filmie myśli praktycznie,  szuka rozwiązań i ma własny wkład w sprzątanie światowego bałaganu. Czyli wciąż coś więcej niż tylko stanie obok, bądź - może czasem - rzucanie się przed tru loffa, aby uchronić go  przed tragiczną śmiercią i w efekcie zginąć. Na śmierć. 

W Thorze: Mrocznym świecie mamy więc dobrze wykreowane postacie, interesującą akcję (chociaż znamy zakończenie, to i tak jesteśmy ciekawi co będzie z resztą wątków), bardzo dobrze sklecony scenariusz, w którym jest miejsce na łzy, na chwałę bohatera, a także chwilę śmiechu. Są tutaj także bardzo ładne zdjęcia. Blair musi przyznać, że podobały jej się ujęcia, kadry. Serio. Dzięki temu miała też wrażenie, że nie ogląda filmu tylko i wyłącznie z jedną jatką podzieloną na kilka mniejszych. Właściwie to dzięki temu oraz przez pewne zróżnicowanie tych bitw. Walki nie wyglądały, jak jedna i ta sama, wciąż i wciąż się powtarzająca. Każda z nich wyróżniała się na swój sposób i wciągała blogerkę na nowo, każąc jej się zastanawiać czy, a jeśli tak, to kto, zginie. 

I czy zginie naprawdę. :)

Jeśli wciąż nie jesteście przekonani czy obejrzeć Thora: Mroczny świat, Blair ma dla Was bardzo silny argument: 

Źródło

PS Jak Blair podkreślała wcześniej, jest to film nastawiony na rozrywkę, więc jeśli właśnie w ten sposób do niego podejdziecie, naprawdę powinien Wam się spodobać. :)


gatunek:  Fantasy; Przygodowy
produkcja: USA
premiera: 8 listopada 2013 (Polska) 30 października 2013 (świat)
reżyseria: Alan Taylor

scenariusz: Christopher Yost; Christopher Markus; Stephen McFeely


I dla tych, co już oglądali:


Również może Ci się spodobać

5 nie zagryzła klawiatura

  1. Thor 2 jest dużo lepszy od Thora 1, bo Chris Hemsworth wygląda bardziej bosko z dłuższymi włosami. I jest dużo Lokiego i Thora. Zwłaszcza Lokiego. (Oglądała Blair Only Lovers Left Alive? I wie Blair, że Tom będzie Kapitanem Hakiem w filmie o wróżkach, i będzie śpiewał i wow, Kinga prawie umarła, gdy usłyszała piracko śpiewającego Toma?). A Jane jest sztywna i nawet urodą nie nadrabia, Kinga uważa, że ona tam tylko jest jako kwiatek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo jest dużo Lokiego. <3
    OLLA Blair będzie oglądała dzisiaj.
    Oczywiście, że Blair wie. Będzie sluchać i oglądać, i się zachwycać. :>
    A jeśli chodzi o Jane, to szczerze?, może pani aktorka nie do końca się postarała, ale jeśli mowa o tym podobnych filmach, to już się gorsze rzeczy widziało. Niestety. :<

    OdpowiedzUsuń
  3. A najlepsze jest to, że coraz głośniej przebąkują, iż Loki dostanie swój własny film ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet szła petycja :D A w ogóle, to Chrome na stacjonarnym nie lubi Disqusa. Na lapku na Chromie widac komentarze, a na stacjonarnym nie. WTF? o.O

    A w ogóle, to słyszała już śpiewającego Toma?

    OdpowiedzUsuń
  5. Trudno stwierdzić. xD
    Ja tylko na lapku wszystko robię i raz tak miałam, że komentarze wgl mi się nie wyświetlały na Chromie. Myślałam, że coś uszkodziłam. A potem skorzystałam z innej przeglądarki, poczekałam kilka dni i znowu na Chromie wszystko ładnie szło. :)
    Przyjęłam, że jak zwykle ja i technika się wymijamy i tyle. xD


    Słyszała, ale już tylko raczej wspomina to odczucie ekscytacji niż cały czas się tym ekscytuje, więc będzie musiała obejrzeć raz jeszcze. :)
    Koniecznie!

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl