This is my design!

13:59

Źródło


Sezon na Hannibala rozpoczęty, a Blair z poczuciem winy pisze pierwszy swój post na ten temat dopiero teraz. Jak ona tak mogła? Nie dzielić się swoimi wrażeniami na bieżąco? Jak ona tak mogła – dopiero po trzech tygodniach od premiery pierwszego odcinka, w ogóle wspomnieć na blogu o serialu? Blair milcząco słania się w pokorze. Musi przyznać, że dopiero ostatnio udało jej się nadrobić zaległości – nie oglądała od 28. lutego, no nie oglądała! A gdy już zaczęła…

!! OMÓWIENIE ZAWIERA SPOILERY!!


Drugi sezon serialu już od pierwszych scen zaczyna z mocnym przytupem. Bryan Fuller pokazuje widzom palec i tak szybko zabiera rękę, że ci nawet nie zdążą pomyśleć o jej pochwyceniu. Już od pierwszego odcinka fannibale mają ogromny apetyt na ostatni, a kolejne 40 min. udowadnia, że oglądanie wszystkich trzynastu będzie niezwykłą ucztą, złożoną z wykwintnych dań. Wszyscy pacjenci obecni w poczekalni zostaną zafascynowani, przerażeni, zaciekawieni lecz na pewno nie głodni czy zniesmaczeni. 

Źródło
Blair tak bardzo cię cieszy, że jeleń cały czas został! Tym bardziej, że gdzie nie spojrzy - tam jeleń. Teraz przynajmniej ma wciąż wymówkę. xD

Jak blogerka podejrzewa, widzowie chodź troszeczkę znali kierunek,  jakim zaczął podążać reżyser. Dlatego też Blair była wniebowzięta (choć to chyba nienajlepszy przymiotnik) pierwszymi scenami Kaiseki (se02odc01). Przedstawienie wydarzeń, które zapewne będą miały miejsce dopiero w finałowych odcinkach – i to jeszcze nie pokazując do końca przebiegu akcji – sprawiło, że i tak już wysoki entuzjazm Blair nieoczekiwanie wzbił się w górę, rosnąc do niemożliwych rozmiarów, a przy okazji zaczął zarażać niewinne jednostki (nie ma nikogo w zasięgu Blair, kto by nie słyszał o Hannibalu). Widzowie dostali od Fullera przedsmak tego, co będzie na nich czekać w kolejnych odcinkach. Genialne zagranie w dwójnasób. 

Po pierwsze:  Już od pierwszych minut odcinka wiemy, że ktoś w końcu odkryję prawdę. Ktoś inny niż ty, niż ja, ktoś inny niż Will.
Niekoniecznie wiemy czy Jack przetrwa z tymi informacjami w jednym kawałku…

Po drugie:  Dzięki bitwie w stylu taki - ze - mnie - wyrafiniowany - gentelmen - ale - w - środku - tygrys łamane przez I- ty - zostań – ninja Blair na chwilkę odłożyła transparent z napisem JACK TO TWOJA WINA. Tak moi drodzy! Nie tylko przestała nim wymachiwać, lecz także go odłożyła! Więc podsumowując – dwie minuty serialu i mamy progres. 

Przynajmniej Blair ma progres. Blogerka musi przyznać, że to obwinianie się wszystkich, przerzucanie winy jeden na drugiego, składanie raportów i prawie wszędzie obecne (malutkie, ale jednak) foszki, były urocze.

Jeszcze bardziej blogerka odpuściła Jackowi (Laurence Fishburne) po jego wizycie u psychologa (jeszcze nie wiemy czy coś z nim jest nie tak. Znaczy - z psychologiem, oczywiście.), gdzie agent specjalny otwarcie przyznaje się do tego, iż wykorzystywał Willa; przyznaje się, że naciskał na niego, choć miał wyraźne wskazówki, ostrzegające o szybko zbliżających się problemach. Crawford uświadamia sobie swój błąd, a jednocześnie pokazuje także, iż jest całkowicie pewny winy Grahama. Co się zatem stanie w przyszłości? Co spowoduje zmianę zdania u  Jacka?

Źródło
 Blair nie czytała książek (jeszcze), ale oglądała Milczenie owiec. Ta scena to piękne zagranie, a jednocześnie wprowadzenie zmiany w kanonie. :)

Skoro jesteśmy już przy psychologach… Doktor Bedelia Du Maurier (Gillian Anderson). Blair 
wiedziała, że ta postać będzie miała więcej do powiedzenia. Blair wiedziała, że ta kobieta jeszcze nie raz zaskoczy widzów. A jednak wiedząc o tym, została zaskoczona. I przerażona jednocześnie też. Jak wiele Bedelia może wiedzieć? Ilu rzeczy się tylko domyśla? Skoro odeszła, zostawiając po sobie perfumy to:

a) Co dokładnie chciała powiedzieć  tym Hannibalowi? (Aby na nią zapolował? ^^)
b) Boi się i ucieka? A może czeka na odpowiedni moment, aby zdemaskować byłego pacjenta? 

Z tego co zauważyła Wasza blogerka, wielu widzów zachwyca się sceną w drugim odcinku, gdzie z ust Bedeli padają słowa: I believe you. Blair przez krótką chwilę była wtedy poważnie zszokowana. Dlaczego? Otóż to co innego zerwać umowę z pacjentem, sądząc, że jest groźny i ma obsesję na punkcie swojego ex-przyjaciela, który na dokładkę oskarża  go o wiele morderstw. Co innego jednak wierzyć temu ex- przyjacielowi. Do jakich wniosków doszła Bedelia? Czy może ma jakieś dowody, czy to tylko podejrzenia wyciągnięte z jej rozmów z Lecterem?

Źródło
Ach te wszystkie delikatne uśmiechy, podteksty, komentarze i... jedzenie posiłków. :3

W pierwszym sezonie wizyty Hannibala (Mads Mikkelsen) u innego psychologa sprawiły Waszej blogerce nielada niespodziankę. Blair na początku nie mogła zrozumieć dlaczego w ogóle Lecter zdecydował się na własną terapię. Istnieje może po prostu niepisana zasada, że każdy psycholog musi mieć własnego psychologa, aby wyrobić sobie opinię? Coś w stylu: Wszyscy jesteśmy ludźmi, wszyscy potrzebujemy pomocy?  Dopiero w kolejnych odcinkach blogerka zaczęła podejrzewać, że chodzi o zwykłą grę. Hannibal lubi bawić się ludźmi. Nie zawsze jest obserwatorem stojącym z boku. Czasami chce włączyć się do zabawy. Dlatego też teraz, w drugim sezonie, kiedy Lecter został  dopuszczony bliżej śledztw oraz zatrudniony, jako Zamienna Pomoc Za Willa, to tak, jakby ktoś wpuścił do kurnika lisa. Pytanie tylko, jak długo lis będzie udawał drób, a kiedy zacznie się nim pożywiać…

Jeśli chodzi o same zabójstwa i śledztwa, odpowiedź na pytanie powyżej widz dostaje już w drugim odcinku. Jak słusznie zauważa w nim Will, Hannibal nie zawsze mówi tyle czy nawet dokładnie to, co myśli. Dlatego też tak dziwne było przypatrywanie się „pomocnemu” Hannibalowi. Kiedy w pierwszym sezonie robił to Will, widzowie mogli założyć, że Graham pracował przy śledztwach, aby pomagać innym ludziom. Nie lubił swojej umiejętności, męczył się przez nią, lecz przy nim nie musieliśmy ciągle zastanawiać się, kiedy blefuje, kiedy zostawia coś dla siebie. 

Źródło
To, jak podświadomość Willa próbuje mu pomóc znaleźć odpowiedzi na dręczące go pytania - deliszys! 

Można też założyć, że teraz, gdy Will siedzi w więzieniu, będzie miał mniejszy wpływ na rozwiązywanie śledztw. Na szczęście nic z tego! Do gry wkracza Beverly (Hettienne Park), której Blair gorąco kibicuje. Raz, że to kobieta, która trzyma dystans, nawet wtedy, gdy ma przed sobą twarde dowody. Potrafi zaufać intuicji. Dwa – będzie potrzebowała kibiców. I to wielu. Chociażby po to, żeby pewna osoba obeszła się przy niej smakiem. 

Will (Hugh Dancy) – już tyle razy blogerka wcześniej o nim wspomniała, że nie wypada napisać czegoś więcej. A jest o czym pisać, moi drodzy! Po pierwsze, Blair miała ogromną nadzieję -  tak dużą, iż słowami się opisać nie da! - że Graham sam nie uwierzy w swój obłęd i nie popłynie z prądem, w który wszyscy go pchają. Fakt, że Will sam o siebie walczy, stara się dokopać do swoich wspomnień, podejmuje walkę z Hannibalem  - cudeńko! Tym bardziej, że coraz częściej są pokazywane w odcinkach pewne rzeczy, w których ani Lecter, ani Graham nie są od siebie gorsi. Mało tego! Fuller pokazuje widzowi, że pomiędzy jednym a drugim bohaterem przebiega bardzo cienka granica, którą każdy z nich mógłby przekroczyć. 

Który z nich wygra tylko bitwę, a który przegra całą wojnę? 

Już po dwóch odcinkach i z wizją obejrzenia trzeciego Blair składa ukłon w stronę Fullera, podsumowując swoje odczucia co do tych pierwszych odcinków jednym gifem: 

Źródło

I ma nadzieję, że reszta sezonu będzie dokładnie w ten sam sposób smakowita. A jak nie, cóż… Blair jak każdy fannibal, lubi zjadać niegrzecznych. :)
___________
PS. B. jest bardzo ciekawa Waszych wrażeń po pierwszych odcinkach Hannibala. Jak się bawiliście? :)

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl