Faworyzowani, czyli 10. książek, które potrząsnęły moim czytelniczym życiem...

18:04

Źródło
Ostatnio na facebooku panuje moda na bardzo ciekawe wyzwanie, a mianowicie książkowe - więc już wszyscy wiemy, dlaczego uważam, że jest ciekawe. :) Do zabawy zaprosiła mnie Nes, pisząc też, że publikowanie na blogu nie jest złamaniem jakiejś reguły, więc jakby co, wszystko zwalamy na nią! Przechodząc do rzeczy - 10. książek, które w jakiś sposób zapadły mi w pamięć/ coś zmieniły/ zawojowały moje serduszko. Trzymam kciuki, że czytaliście, bo to dla mnie bardzo wyjątkowe książki i szkoda je przegapić. :) 
Kolejność przypadkowa, oczywiście. 


1. Magia kąsa Ilony Anderws - Żadna niespodzianka - kiedy tylko mogę przypominam, że cykl przygód Kate Daniels to moja najukochańsza seria i nawet gdyby miała jakieś wady - a żadnych nie ma! - byłabym na nie całkowicie ślepa. Razem z powieściami Patricii Briggs o Mercy Thompson, Ilona otworzyła mi oczka na ten wspaniały i wyjątkowy gatunek, jakim jest urban fantasy, przez co i w gatunku, i w obu seriach zakochałam się z miejsca, ale to właśnie Kate, kiedy przychodzi co do czego, ma specjalnie miejsce w moim serduszku. 

2. Gwiazd naszych wina Johna Greena - Nie jestem pewna czy tego pana trzeba jeszcze przedstawiać, a książkę to pewnie wszyscy kojarzą po tytule, też dzięki ekranizacji, która niedawno weszła do kin. Cóż mogę powiedzieć. Zawsze przy tej powieści brakuje mi słów, a to cud, po prostu! Czytam GNW, kiedy mi smutno, kiedy jestem wesoła, kiedy nie mam co czytać i kiedy uginają się przede mną stosy. I zawsze, zawsze gdy po raz kolejny po nią sięgam, mam chwilę zwątpienia, że może tym razem powieść Johna Greena mnie aż tak nie zachwyci. A potem książka znów zdobywa moje serce i tak wciąż, i wciąż, i wciąż na nowo.

Źródło
3.  Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika Stephena Kinga - Powieści Stephena Kinga też mnie zawojowały, nawet nie wiem przy której z nich stałam się jego fanką. Po prostu gdzieś pomiędzy jedną a drugą książką zakochałam się w jego historiach! Jednak to właśnie Pamiętnik rzemieślnika sprawił, że się przełamałam i zaczęłam pisać - co z tego, że nie najlepiej? Co z tego, że do szuflady? - zniszczyłam barierę, która mnie blokowała, przeczytałam kilka istotnych rad dla początkujących, poznałam kawałek życia samego Kinga i jestem wdzięczna. Naprawdę. Nie jestem pewna czy bym się odważyła, gdyby nie ta pozycja. Była pewnego rodzaju przełomem.

4. Pisane szkarłatem Anne Bishop - Jak nie jestem fanką tej pisarki, tak naprawdę uwielbiam jej najnowszy cykl Inni, którego pierwszą częścią jest właśnie Pisane szkarłatem. Wiele już napisałam o tej książce w recenzji, dlatego teraz tylko wyjaśnię dlaczego znalazła się na tej liście. Głównym powodem jest protagonistka. Z Meg żadna heroina, która pędzi na ratowanie świata z mieczem czy potrafi wyjść z dosłownie każdej sytuacji bez żadnego uszczerbku. Nie. Największą siłą Meg jest wrażliwość. To postać, która dba o każdego, jest bezinteresowna i uczynna. Trochę nie radząca sobie z życiem (przez fakt, że żyła pod kloszem) na wszystko co ją otacza patrzy świeżo i nieoceniająco. Wszystko to sprawia, że Meg jest bohaterką ciekawą i wzbudzającą sympatię.

5. Znak Ateny Ricka Riordana - Wybrałam tą konkretną powieść, ponieważ jest moją ulubioną spośród obu serii, ale tak naprawdę polecam wszystkie. Od chwili, kiedy mój brat przyniósł do domu Złodzieja pioruna nie potrafię znaleźć książek z mitologią w tle, które choć w połowie zadowoliłyby mnie tak, jak twórczość Ricka Riordana. Oprócz tego są to też  naprawdę świetnie młodzieżówki, które są w stanie - wiem, że są - przekonać do czytania nawet najbardziej opornego czytelnika. Obok nich po protu nie da się przejść obojętnie. 

6. Imię wiatru Patricka Rothfussa - Chyba pierwsza książka, która od pamiętnej chwili, gdy dałam się po raz pierwszy całkowicie pochłonąć jakiejkolwiek powieści, zawładnęła mną do końca. Chyba nawet nie wiem jak to wytłumaczyć. Wydaje mi się, że prawie każdy z nas, kto lubi zażartować, że jest książkoholikiem, pamięta moment, gdy dosłownie się uzależnił. Uzależnił od uczucia, że wchodzi w świat wykreowany przez autora i wokół niego nie istnieje nic innego. Uzależnił od uczucia utożsamiania się z bohaterem, zaprzyjaźniania się z postaciami i kibicowania nim. Imię wiatru to pierwsza książka, która zawładnęła mną dosłownie w taki sam sposób, jak na początku Insygnia śmierci. 

7.  Harry Potter i Insygnia śmierci J.K. Rowling - Kiedy tak przeglądałam spisy innych osób, zauważyłam, że HP powtarza się i to bardzo często. Nie widzę w tym ani nic zabawnego, ani dziwnego. U mnie wszystko zaczęło się właśnie od Harrego Pottera. Zapytacie: co wszystko? Częstsze czytanie, zakochiwanie się w fantastyce, próby stworzenia własnego opowiadania, szukanie następnych, przynajmniej w połowie tak dobrych historii. Czyli książkoholizm. :) Pamiętam, że wciąż chodziłam do podstawówki, akurat były ferie, a niedawno premierę miała ostatnia książka Rowling. I od mojej mamy, oczywiście, bo to ona pożyczała Harrego od znajomych, a od szóstej części zaczęła zbierać naszą własną kolekcję, którą później, dużo później, sama uzupełniałam. Siedziałam z tą książka prawie całe dwa tygodnie. To jeszcze nie były czasy, gdy pochłaniałam takie pozycje w dwa dni. :) Tak to pamiętam. Jedno z moich najmilszych wspomnień to własnie przebłysk tego, jak siedzę na łóżku brata i czytam Harrego. 

Źródło
8. Dallas'63 Stephen King - Wiele powieści  Kinga przypadło mi do gustu, ale to właśnie Dallas jest moją ulubioną. To chyba nawet jedna z pierwszych książek Stephena, które wzięłam do ręki. Przynajmniej tak mi się wydaje. Tę konkretną dostałam na urodziny od przyjaciółek - wspaniały prezent, od wspaniałych osób! - i znikłam ze świata na kilka dni. Było wspaniale. A potem, jak zwykle, stwierdziłam, że chcę tak jeszcze raz! i wzięłam się za następną powieść Kinga. Niewiele z następczyń mnie zawiodło, ale w zasadzie też żadna aż tak bardzo nie wciągnęła. 

9. Wilczy trop Patricii Briggs - Na samym początku wspominałam o Pati i jej cyklu o Mercy. Niedawno okazało się jednak, że, jeśli mowa o twórczości pani Briggs, moje serce bezapelacyjnie zdobyła najnowsza seria przygód Anny i Charlesa. Oczywiście nie oznacza to, że w jakiś sposób umniejszam Mercedes. Wciąż ją uwielbiam. Jednak charakter Anny, jej upór, aby poradzić sobie z problemami, podnieść się, gdy upada, dbać o bliskich... To jest bohaterka zarazem bardzo podobna do Mercy, a jednocześnie wieloma cechami się od niej różniąca i to właśnie jej 'mieszanka' przemawia do mnie bardziej. :) Poza tym w Wilczym tropie i kontynuacji możemy trochę bardziej zrozumieć same wilki i struktury watahy, bliżej przyjrzeć się Branowi, eksplorować świat już znany, ale z zupełnie innej strony, że się tak wyrażę i to jest całkowicie i definitywnie awesome! *_*

10. Last but not least, Przegląd końca świata. Feed Miry Grant - Świetny thriller polityczny, a przede wszystkim powieść, która zmieniła moje nastawienie do zombi i jeszcze raz przypomniała, że książki nie ocenia się po okładce, czy raczej po występowaniu w nich zjadaczy mózgów, jak w tym przypadku. ;) Wolę się nie zastanawiać ile powieści wymknęłoby mi się z rąk tylko dlatego, że już na samym początku się do nich zniechęciłam. Dlatego staram się przynajmniej próbować. Rozczarowałam się w ten sposób niejeden raz trzymaną książką, fakt, ale znalazłam też wiele świetnych powieści, takich jak Przegląd końca świata. Feed, które dzisiaj dumnie stoją na mojej półeczce. 

Ech, to wspominanie... Co przerażające, potrafię wam powiedzieć gdzie byłam i co robiłam czytając te książki. xD Serio! Na przykład Przegląd końca świata. Feed pochłonęło mnie akurat wtedy, kiedy czekałam na dodatkowe zajęcia z języka angielskiego i, gdy już nadszedł czas, aby wejść do klasy, nie potrafiłam zamknąć książki. :D

Również może Ci się spodobać

4 nie zagryzła klawiatura

  1. I u mnie Harry Potter znalazłby swoje miejsce - wspaniała seria! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Też tak uważam. Czasami bardzo żałuję, że książki/ serie/ trylogie muszą mieć swój definitywny koniec. Bo co jak człowiek chce wiedzieć co się dzieje później? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zastanawiam się jakie książki ja bym w takim zestawieniu umieściła i chyba sobie takie zrobię :) swoją drogą masz ciekawe wspomnienie z HP ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A dziękuję! Jak najbardziej zapraszam do wyzwania. Chociaż czytałam już gdzieś, że w sieci istnieją dwa rodzaje - najlepsze książki z dzieciństwa i najlepsze książki wgl, a więc trochę ten challenge ewoluował. :)

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl