#Reszta_Książków odc.1

17:47


#Reszta_książków to nowy cykl na Nocnym Cieniu, który prawdopodobnie będzie się pojawiał w ostatni piątek miesiąca. :) Możliwe, że częściej, możliwe, że rzadziej. Wszystko zależy od tego ile w danym miesiącu przeczytam i ile recenzji z tych powieści wyciągnę, a które pozostaną opiniami. Czasami jest też tak, że na temat danego tytułu jestem w stanie wymusić tylko kilka zdań (na stos ze średnimi książkami! Na stos!), więc i takie będą pojawiać się w tym cyklu tematycznym. Co jeszcze? Tytuły, które czytam po angielsku czy niemiecku. Gdy pytałam co myślicie o takim pomyśle w kwestii pełnych recenzji, odpowiedziała mi cisza, więc odbieram to jako brak sprzeciwu. :)

Dzisiaj zaczynamy od totalnego dna, czyli Buntu bogini Josephene Angelini, przechodzimy przez niezłe zakończenie trylogii Legendy z June i Dayem, a kończymy przy Opalu - jeszcze nie wydanej, trzeciej części Lux Jennifer L. Armentrount.*

Endżoy!





Źródło
autorka: Josephene Angelini
tytuł: Bunt bogini
tłumaczenie: Julia Wolin
tytuł oryginału: Goddess
wydawnictwo: Amber
data wydania: 18 lipca 2013
ISBN: 9788324147465
liczba stron: 368

Opinia: Właściwie to nie wiem czy jest tutaj cokolwiek komentować.
  Tak bardzo o niczym to było. Ogromny plus dla bohaterów drugoplanowych, że już w połowie książki zorientowali się, jak bardzo Mery Sueowska jest ich protagonistka, mówili o tym głośno, wręcz krzyczeli! Nie wiem co zrobili ałtorce, że im na to pozwoliła. Szantażyk Boga Weny? Tak właśnie myślałam.
  Do momentu.
 Do momentu aż połowa tych krzykaczy nie została wyrżnięta w pień, albo uszkodzona w inny sposób fizyczny/ psychiczny, albo w oba naraz. 
Mamy więc klasyczny przykład tego, że z Palcem Ałtorskim, który kocha swoją BoChaterkę się nie zadziera. 
 Drugi plus za reinterpretację mitu o Helenie Trojańskiej i jej życiu + udziale w wojnie trojańskiej. To było nawet ciekawe.

Źródło

autorka: Jennifer L. Armentrout
tytuł: Obsession
wydawnictwo: Entangled: Covet
data wydania: 31 maja 2013
liczba stron: 249
kategoria: New Adult
język: angielski

Opinia: Niezłe. Sięgnęłam po książkę na początku nie rejestrując faktu, że jest to spin-off z Obsydianu, ale szybko to odgadłam. 
Nie sądzę, żeby ta książka zrobiła na mnie jakiekolwiek wrażenie, gdybym wcześniej nie miała styczności z serią Lux i sięgnęła po nią, jak po jakiś zwykły PR. Absolutnie nie. Ale kiedy już byłam po Onyxie? Taki wspaniały smaczek i całkowicie inna bajka! Co mi się najbardziej podobało w tym spin-offie, to że Armentrout nie pokazała Arumian jako zła koniecznego, Jedynych Złych ze złym spojrzeniem i dalej w ten deseń. O, nie! Fakt, Hunter ma swoje za skórą, jest aroganckim i sprytnym skurczybykiem, który doskonale wie, że jest drapieżnikiem, ale to i tak jest inne spojrzenie na Arumów niż to wszystko, co dostaliśmy od Daemona i spółki. 

Sądzę, że gdybym nie przeczytała Obsession wciąż dzieliłabym to na dwa - Luxen+ światło+dobro+jednorożce i Arum+zło+mroczność+więcej potworków. Naprawdę polecam przeczytać Obsession, bo jest dobrym dopełnieniem serii Lux, ale najlepiej po Origin i jako uzupełnienie informacji. 

Minusy? Było ich sporo. Serena? Czy ta postać miała w sobie wgl cokolwiek pozytywnego? Zachowywała się strasznie sztucznie, no nie wiem, może mnie po prostu do siebie nie przekonała. Kat przy niej to wcielenie niewinności, jeśli chodzi o jakieś idiotyczne decyzje i głupie pomysły. Rany. Tak jak przez te cztery części nie raz wkurzałam się na Katy, to jestem pewna, że z taką Sereną bym nie przetrwała w ogóle. Ona nie miała charakteru. Nie potrafię wymienić ani jednej cechy, która by mnie do niej przyciągnęła. Ani jednej. W moim opisie znalazłyby się raczej takie informacje, jak to, że była blondynką, miała przyjaciółkę, która źle skończyła i ... koniec. Taki bardziej zarys postaci niż cokolwiek przemyślanego.

No a poza tym, zarówno Obsession jak i Obsydian (i kontynuacje, chociaż Onyx wciąż stoi mi ością w gardle) to takie przyjemne i emocjonujące książki, które niesamowicie wciągają i uzależniają, jak energia Luxena Aruma. :D


Źródło

autorka: Marie Lu
tytuł: Legenda. Patriota
tytuł oryginału: Champion
wydawnictwo: Zielona Sowa
data wydania: 21 lutego 2014
ISBN: 9788378957393

Opinia: Kurczę, kurczę. Książka czekała na mnie kilka miesięcy, bo od razu po zakupie przeczytałam zakończenie i potem już straciłam motywację do powiedzenia ostatecznego "Papa!", skoro wiedziałam do czego wszystko będzie prowadzić. :-P W końcu już mi było żal tej książki, tym bardziej, że ucierpiała przez moje karygodne uzależnienie podczytywania zakończeń (odstawiam!, ale jak widać - nie zawsze wychodzi), więc wzięłam się w garść i Legenda. Patriota został przeczytany w jedno popołudnie. 

Muszę przyznać, że nie spodziewałam się takiego zakończenia (to znaczy - jeszcze przed pierwszym jego podczytaniem :). Chociaż mniej lub bardziej nieistotne szczegóły troszkę mnie tutaj uwierały, to oceniam ostatnią część trylogii na plus. Tym bardziej, że autorka wyszła od pierwszej części naprawdę obronną ręką, niszcząc ten hermetyczny słoik, w jakim zamknęła Kolonie i Republikę, pokazując czytelnikowi realia innych państw. Bardziej uszczknęła nam tego świata niż nas nim obdarowała - to fakt - ale jednak coś było. Coś się zmieniło. Poza tym bardzo mnie tutaj uderzył fakt, że Ameryka stała się takim trzecim światem, niczym Afryka teraz, w porównaniu z innymi krajami przedstawionymi przez Lu. 

I to zakończenie. Rany. No dziwne. Dwa razy je przeczytałam i po żadnym z nich nie przywykłam.
Autorka chyba pomyślała, że bohaterom przyda się dorosnąć. Co byłoby fajne, gdyby nie fakt, że przez te dorastanie stali się innymi ludźmi (jak mi się wydaje) i zabrakło mi... no June i Daya mi zabrakło w tym zakończeniu! Bohaterowie wydawali mi się jacyś tacy nie swoi, ale chyba nie można mieć wszystkiego.


Źródło

autorka: Aneta Jadowska
tytuł: Egzorcyzmy Dory Wilk
seria: Heksalogia o Dorze Wilk
wydawnictwo: Fabryka Słów
data wydania: 4 lipca 2014
ISBN: 9788375749397
liczba stron: 526

Opinia:  Bardzo mi się podobała. Ogólnie sądzę, że z części na część jest lepiej, bo nie tylko robi się niebezpieczniej, groźniej czy mroczniej, ale też i Aneta pisze lepiej, sprawniej, ciekawiej. :) To naprawdę świetna sprawa - obserwować z powieści na powieść, jak umiejętności pisarskie naszego lubianego autora się rozwijają. 

Chociaż szósta część jeszcze w tym roku, prywatnie nie mogę bardziej doczekać się Szamańskiego bluesa z Witkacym. ^^


Źródło

autorka: Jennifer L. Armentrount
tytuł: Shadows
seria: Lux (0.5)
wydawnictwo: Entangled Teen
data wydania: luty 2012 
ISBN: 9781620611159
liczba stron: 192
język: angielski
kategoria: young adult

Opinia: Taki bardziej uzupełniacz niż coś więcej. Jak wiadomo wszystkie ważniejsze wydarzenia miały miejsce dopiero w Obsydianie i dalej. Shadows to krótka, acz nie wprowadzająca do serii zbyt wiele nowych informacji, historia znajomości Beth i Dawsona. Ogromnym plusem jest tutaj fakt, że po przeczytaniu tego opowiadania wreszcie zaczęłam rozdzielać Beth od Kat - nie da się zaprzeczyć, że te bohaterki mają ze sobą wiele wspólnego. Tak jak Dawson i Daemon są swoimi dosłownymi kopiami, to, czytając książki, nie raz po prostu zapominałam, że są bliźniakami. Ich charaktery są wystarczająco odmienne, aby wyczuwać różnicę. Z Beth i Kat miałam jednak problem, który po przeczytaniu Shadows się rozwiązał.

Poza tym, warto przeczytać opowiadanie, aby dowiedzieć się dlaczego pierwsze kontakty Daemona i Kat w Obsydianie były tak bardzo... nieprzyjazne oraz zapoznać się z małą ciekawostką, czyli odkryciem, ilu dokładnie kosmitów posiada grono pedagogiczne. :) Wbrew pozorom, nie tyle, ile można byłoby zliczyć podczas lektury Obsydianu i jego kontynuacji.


Żródło

autorka: Jennifer L. Armentrount
tytuł: Opal
seria: Lux
wydawnictwo: Entangled Teen
data wydania: 2012
liczba stron: 382
język: angielski

Opinia: Co bardzo możliwe - prawdopodobnie dzięki temu, że od lektury Onyxu minęło mi sporo czasu - Opal zrobił na mnie duże wrażenie. Obsydian był takim lekkim wprowadzeniem do całej serii, Onyx rozwinięciem i skomplikowaniem dosłownie wszystkich wydarzeń, a Opal to już zbieranina konsekwencji. Bodajże w amerykańskim wydaniu książek istnieje podział na "Przyczyny" - dwie pierwsze części i "Skutki" - dwie kolejne części. Aż strach pytać o czym będzie piąta. :)

Tak wyrysowana granica między czterema częściami serii Lux ma swój byt i świetnie opisuje historię opowiadaną przez Armentrout. I, chociaż martwiłam się trochę o Opal, po tym, jaki niesmak zostawił po sobie mi Onyx, muszę przyznać, że była to bardzo przyjemna książka. Z jednej strony takie wprowadzenie do bagna, przed którym stanęli bohaterowie, bez możliwości odwrotu i nieprzejścia przez nie, a z drugiej też zawrócenie ze ścieżki wzajemnej wrogości Daemona i Kat do czegoś... zupełnie innego. :) 

No i ta końcówka... Gdybym nie miała przy sobie już przygotowanego Origin to najpierw zaciukałabym autorkę, a potem samą siebie za to, że zabiłam jedyną osobę, która mogła popchnąć tę historię dalej. ^^

A poza tym - nie wiem, jak nie mogłam wspomnieć o tym przy dwóch poprzednich opiniach - bardzo podoba mi się fakt, że Kat to taka swoja dziewczyna, która czyta książki, ma bloga o książkach(!) i taką fiksację do tego wszystkiego, jak cóż... no ja. :) +10 punktów dla Jenn, niech dziewczyna wie, że książki z nerdami w roli głównej, to dobre książki. xD

* Uprzedzając Wasze pytania, które często się pojawiają - czytałam serię Lux w oryginale jeszcze zanim zaczęła pojawiać się oficjalnie na naszym rynku. Nie posiadam żadnego nieof. tłumaczenia ani niczego w tym stylu. Też czekam z niecierpliwością, aż Filia wyda wszystkie części, aby seria dumnie stała na mojej półeczce, ciesząc moje serce. ;)

Również może Ci się spodobać

5 nie zagryzła klawiatura

  1. O ludzie, streściłaś mi całą serię LUX, ja teraz czytam "Onyksa" :( Kat - też mnie czasem denerwuje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O.o W takim razie bardzo przepraszam! :( Specjalnie przeczytałam te opinie jeszcze raz - i możliwe, że po prostu cała historia mi się trochę zlała - ale nie widzę tam żadnego spoilera.

    OdpowiedzUsuń
  3. spojlera nie ma, ale są domysły :P To dobrze, bo warto czekać na kolejne tomy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie żeby coś ale to nie mówi się Arumów tylko Arumian

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za uwagę, już poprawiłam. ;-)

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl