Teoremat i nadzwyczajność, czyli porzucać czy być porzucanym?

18:25

Źródło
Jedni za szkraba chwalą się tym, jak to niedługo zostaną strażakami, policjantami czy kierowcami autobusów (poważnie - córka mojej nauczycielki chce zostać kierowcą autobusu. Ale tylko od poniedziałku do piątku, żeby jeździć nim do szkoły. Ponoć teraz to taki fejm :). Sama do dzisiaj pamiętam, że miałam niemałe marzenie stawania przed kamerami. Nie chciałam być jakąś tam zwykłą aktorką, o nie! Miałam być Gwiazdą. Taką przez wielkie "G". Moja droga do sławy urwała się nad przepaścią tylko trochę wcześniej niż pragnienie zostania gwiazdą rocka. Swego talentu aktorskiego dotąd nie zmierzyłam, ale jeśli mowa o śpiewaniu... Powiedzmy, że nie chcecie przebywać ze mną wtedy w jednym pomieszczeniu. ^v^


Jak zatem widać, każdy z nas, chociaż co pewien czas zmieniamy zasięg czy cel wizji, ma plany na dalsze życie. Chcemy zdobyć sławę, uznanie, pieniądze, szacunek czy szczęście. Kierunek i powody to cel i ścieżka, które zależą tylko od określonego człowieka w określonym momencie. Wszystkie zasady mają jednak wyjątki, a teraz tym wyjątkiem jest Colin Singleton. Bohater najnowszej powieści Johna Greena to cudowne dziecko, a od szkraba przez okres dorastania i wreszcie do skończenia liceum ma przed sobą tylko jedno marzenie - chce zostać geniuszem. 

Colin jest postacią nietypową, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że ekscentryczną, czyli dokładnie taką, jakiej zwykle szukam. Przez całe życie, od kiedy tylko zaczął składać litery w  słowa, a słowa w zdania, robi wszystko co w jego mocy, aby osiągnąć wytoczony przez siebie cel. W ten sposób, gdy kończy szkołę, ma na swoim koncie opinię dziwaka, jednego przyjaciela i, oczywiście, dziewiętnaście byłych dziewczyn o imieniu Katherine. Porzucony przez tę ostatnią, załamuje się całkowicie. Dla niego bowiem brak miłości ze strony ukochanej i ciągłe nieosiągnięcie miana geniusza nierozerwalnie się ze sobą łączą. I, choć jego nastawienie może być na początku mylące, Colin nie pragnie sławy ani pieniędzy. Nie. On po prostu chce być "kimś". Chce zostać zapamiętany i szanowany. Gdy nagle więc, jak sądzi, traci z rąk wszystko, na czym mu zależy, postanawia to odzyskać. I dopiero tutaj zaczyna się jego historia...

Tylu negatywnych opinii na temat 19 x Katherine się naczytałam, że aż mi się przykro zrobiło, że może jednak, niestety, tym razem przygoda z Johnem Greenem nie będzie taka zachwycająca. Wystarczyło jednak zapoznać się z kilkoma pierwszymi rozdziałami i się zakochać. Całkowicie. Wpadłam w tę powieść totalnie. Wszelkie mankamenty wymienianie przez innych recenzentów stały się dla mnie największymi zaletami powieści. I fakt, nie byłam od początku przekonana do Colina, ale wystarczyło, abym go trochę lepiej poznała. :) Bardziej niż lekko egocentryczny chłopak, który za wszelką cenę chce zostać zapamiętany (Hej Gus! Spójrz na to...) i lubiany, wybiera się w podróż ze swoim najlepszym i jedynym przyjacielem, jeszcze nie wiedząc, że przy pierwszym przystanku odnajdzie to, czego nawet nie wiedział, że szuka. 

Napiszę to z ogromną przyjemnością - jak Gwiazd naszych wina to absolutnie moja ulubiona książka, jeśli mowa o Young Adult i numer jeden przy powieściach Johna Greena, tak 19 x Katherine wepchnęła się pomiędzy GNW i Papierowe miasta, zajmując niewiele mniej znaczące, drugie miejsce. 

Nie dostajemy tutaj niczego innego, jak świetnej, 100% książki Greena - inteligentni, nietuzinkowi bohaterowie, interesująco poruszone, ważne dla młodzieży problemy, z którymi każdy z nas się zmaga (chęć bycia "kimś", zrobienia czegoś ważnego), niebanalne poczucie humoru i świetne, geekowskie wstawki. ^v^ Nie mogę znaleźć w tej powieści nic, naprawdę nic!, co by mi się nie spodobało.  A co do krytykowanego poczucia humoru w książce? Cóż... Ja tam się śmiałam praktycznie przy każdej stronie. Kto wie... Może specjalny humor (nie dziwny!) w powieści jest dla specjalnych (nie dziwnych!) czytelników. I, okej, możecie się nie zgadzać, dla mnie najnowsza powieść Greena zawiera humor inteligentny, niewymuszony, gdzie z bohatera nie trzeba robić głupka, aby rozśmieszyć czytelnika. 

Moja odpowiedź brzmi zatem TAK! - szukajcie, czytajcie i podziwiajcie, bo to naprawdę rewelacyjna powieść.

Źródło



tytuł: 19 razy Katherine
autor: John Green
tytuł oryginału: An Abundance of Katherines
wydawnictwo: Bukowy Las
data wydania: 4 czerwca 2014
ISBN: 9788364481055
liczba stron: 304 








Również może Ci się spodobać

2 nie zagryzła klawiatura

  1. A do mnie niestety powieść nie przemówiła. Widzę, że Green dotarł do mnie tylko przez GNW, może przez tak bliską mi tematykę. Inne jego książki mi nie podchodzą. Ale patrz, już niedługo będę panią pedagog, a o fejmie z kierowcą autobusu nie słyszałam :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Fakt, GNW to jego najlepsza książka. I też najbardziej znana, nie tylko dzięki filmowi. Wydawnictwo trafiło w dziesiątkę, zaczynając tłumaczenie jego powieści właśnie od największego "hitu". Nie wiem czy byłoby takie "branie na Greena", gdyby u nas w PL najpierw wyszłoby kolejne wydanie "Szukając Alaski". Chociaż mojemu bratu, jak pisałam wcześniej, najbardziej SA przypadło do gustu, to ja uważam, że to na razie jego najsłabsza książka.


    No fakt. Może z wiekiem zmieniają się fejmy na różne zawody. Nie wiem. :-P

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl