Odcięci

09:59

Źródło
Ogromna popularność książek Emmy Laybourne, które wyszły nakładem wydawnictwa Rebis, skłoniła mnie do zainteresowania się nimi bliżej. Bądźmy ze sobą szczerzy - ostatnio coraz rzadziej słyszy się "powieść dla młodzieży", "dobra" i "postapo" w tym samym zdaniu. Niemniej jednak, w przypadku Monumentu 14., tak właśnie było, a ja nie zawahałam się sprawdzić na własnej skórze czy słusznie. 

AUTOBUS, SUPERMARKET I... GRUPA DZIECIAKÓW

Emmy Laybourne zaczyna opowiadanie historii bohaterów Monumentu 14. Odciętych od świata od wydarzenia, które wrzuca zarówno nas, jak i najważniejsze postacie w ogień wydarzeń. Stwarza bowiem niezwykłe warunki pogodowe, wybuch wulkanu i tsunami pustoszące ziemię. A to dopiero początek. W momencie, gdy ziemię zaczyna terroryzować sama natura, przez pewne miasto przejeżdżają dwa autobusy pełne dzieciaków podróżujących do szkoły. Zaatakowani przez ogromne bryły lodu pustoszące ziemię z nieba, tylko niewielka grupka z nich przeżywa. Zdani na samych siebie, zaszywają się w najbliższym supermarkecie, barykadują i czekają na pomoc. 
Pomoc niestety jednak nie przybywa.

W ten oto właśnie prosty sposób pisarka stworzyła sobie doskonałe warunki na opisywanie wydarzeń z punktu widzenia tylko nielicznych osób, dosłownie odciętych od świata, skupiając uwagę odbiorcy przede wszystkich na wydarzeniach mających miejsce w tym markecie, na relacjach między bohaterami, sposobie wyłaniania się naturalnych przywódców, silnych charakterów i słabeuszy. Odciętych od świata przede mną czytał mój brat i po lekturze, kiedy zapytałam się go, co sądzi o tej trylogii, odpowiedział mi: "Wiesz co jest w tym najfajniejsze? Główny bohater to taka fajtłapa". Trudno jest mi się z nim nie zgodzić. Emmy Laybourne postanowiła, że wszystkie przygody bohaterów będziemy poznawać z punktu widzenia Deana, outsidera, który praktycznie z niczym sobie nie radzi, kontakty z innymi ludźmi, rówieśnikami sprawiają mu niezwykłe problemy, a po tych traumatycznych wydarzeniach zostaje dopuszczany do głosu przede wszystkim dlatego, że należy do nielicznych "starszych" dzieciaków, których zadaniem jest opieka nad mniejszymi. 

Sam ten zabieg ze strony autorki spodobał mi się niebywale, gorzej już było z samym Deanem, postacią niezwykle irytującą i drażniącą. Być może jestem przyzwyczajona zbyt mocno do faktu, że narratorami powieści zwykle są ich 'najpotężniejsze' postacie, odgrywające w całej historii niemałą role - nieważne czy są słabeuszami, geniuszami czy masochistami - ale narracja Deana wydawała mi się po czasie męcząca. Dziękowałam wtedy za fakt, że reszta bohaterów przedstawionych przez pisarkę została skonstruowana fantastycznie, może momentami troszkę schematycznie, ale jak tak - nie podporządkować amerykańskich, nastoletnich obywateli pod kilka znanych motywów, typu: sportowiec, gwiazda szkoły, najbardziej uwielbiana i nieosiągalna dziewczyna (tym razem nie chealiderka!), outsider z wieloma przydatnymi umiejętnościami podczas końca świata (wszyscy zaczynają go lubić dopiero przy końcu świata) oraz mięczak i łamaga w jednym (którego dostało nam się także za narratora - juuhuu!). 

GDY Z NIEBA SPADA ŚMIERĆ, NA ZIEMI KRÓLUJE TRUCIZNA

Akcja powieści została umiejscowiona w niedalekiej przyszłości, gdzie ludzie nawykli do technologii dużo bardziej, aż tak, że trudno znaleźć człowieka potrafiącego pisać długopisem i na czystej kartce, zamiast używania jakiegoś super-hiper gadżetu. A jednak wciąż jest to rzeczywistość, gdzie państwa posiadają supertajne bazy, w których bez pozwolenia jednostek rządzących knują i przeprowadzają niebezpieczne eksperymenty, tworząc śmiercionośne bronie. Okazuje się również, że 'koniec świata' ogłoszony przez naturę może stać się małym pryszczem w porównaniu z takim wrzodem na tyłku, jakim okazuje się wirus skonstruowany i przechowywany w tajnych jednostkach przez tajnych ludzi. Wątek wprowadzenia kolejnego śmiercionośnego czynnika, tym razem stworzonego przez człowieka i uwolnionego przez wkurzoną naturę, jak się okazuje, był strzałem w dziesiątkę. Autorka umiejętnie powołała do życia nową, trudną i zabójczą sytuację, w której to bohaterowie stają naprzeciw siebie, nie kontrolując swoich odruchów.  

ZDANI NA SIEBIE

Wszystko to sprawia, że dzieciaki z każdą przewróconą kartką stają się coraz to bardziej zdani tylko i wyłącznie na siebie samych, a czytelnicy na książce mocniej zaciskają łapki, nie potrafiąc jej wypuścić. Przyznaję, że Monument 14. Odcięci od świata to powieść, którą nie tylko czyta się szybko i łatwo, ale także z wypiekami na twarzy, gdy próbujemy dowiedzieć się 'co będzie dalej'. Jedyna rzecz, jaka mnie tutaj rozczarowała, to brak jakiś bardziej... dramatycznych sytuacji. Nie zaprzeczę, że w pierwszej części trylogii Emmy Lauybourne dzieje się wiele i to w małym okresie czasu, aczkolwiek nawet przy poznawaniu tych bardziej dramatycznych sytuacji, czułam pewien niedosyt. Wydawało mi się, że nawet zamykając te dzieciaki w supermarkecie, rozkazując im walczyć z naturą, sobą i wrogami z zewnątrz, pisarka nie zepchnęła naszych bohaterów na granicę, w której zaczęliby dosłownie walczyć o przetrwanie. Nie tylko o przeżycie całej tragedii, ale także o pozostanie takimi, jakimi byli z czasu przed

Pomijając jednak to moje częściowe niezadowolenie, z chęcią polecę Wam tę powieść, stwierdzając pod koniec, że to naprawdę niezła, warta uwagi młodzieżówka. Oczywiście, jak wiadomo, młodzieżówki  rządzą się też swoimi prawami i powieść Emmy Laybourne nie jest wyjątkiem od tej reguły. Oprócz rzeczy opisanych przeze mnie powyżej, dostaniemy tutaj także kilka wątków typowych dla historii rodem z zagrożonego katastrofą życia nastolatka. Nie wpływają one jednak negatywnie na odbiór treści ani nie zagrażają głównej osi fabuły, nie przysłaniają jej, dlatego też nie uważam, że zostały wprowadzone niepotrzebnie. Mało tego!, mogą się też i przydać. 

Zainteresowanych zapraszam do lektury, niepewnych do kolejnego przeczytania mojego tekstu, a wątpiących proszę o poczekanie w nocnej poczekalni. Cierpliwe zaczekanie. Już niedługo pojawi się tekst na temat drugiej części trylogii. Mam nadzieję, że po nim będziecie potrafili ostatecznie zdecydować, czy warto sięgnąć po Monument 14. :)






autor: Emmy Laybourne
tytuł: Monument 14. Odcięci od świata
tłumaczenie: Maria Smulewska
tytuł oryginału:  Monument 14
wydawnictwo: Rebis
data wydania: 17 czerwca 2014
ISBN: 9788378185741
liczba stron: 344
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski

typ: papier

Również może Ci się spodobać

1 nie zagryzła klawiatura

  1. Książka, już jakiś czas temu wzbudziła moje zainteresowanie - kiedyś ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl