Uliczny geniusz

20:25

Źródło
Kiedyś, w jednym z tekstów o Cieniu Endera, trafiłam na opinię, że jest to lepsza, ciekawsza wersja całej historii, którą czytelnik miał szansę poznać już w Grze Endera. Chociaż nie pamiętam dokładnie na jakim blogu czytałam tę recenzję, wspominam o tym już teraz - na samym początku - ponieważ chcę napisać, że nie do końca się z tym zgadzam. Czy Cień Endera to powieść intrygująca, wciągająca i pobudzająca do rozmyślań? Oczywiście. Mogłabym tak powiedzieć właściwie o każdej książce, która wyszła spod pióra Orsona Scotta Carda. Rzeczą, jaka wyróżnia Cień Endera od innych powieści, to fakt, że jest to swojego rodzaju spin-off od cyklu, jaki przyniósł temu autorowi największą sławę. Pan Card w swoim przedsłowiu pisze, że obydwie książki można czytać niezależnie od siebie, nieważne też w jakiej kolejności. Z tym też do końca się nie zgadzam. 


Widzicie, z powieściami i ich spin-offami jest tak jak z książką i jej ekranizacją. Niby nie ma co się przejmować, bo jest to inne podejście do tematu - choć to ta sama historia - aczkolwiek już po zapoznaniu się z nią, sami mamy inne podejście do tej drugiej. I tak, jak najpierw poznałam przygody Endera, tak jestem pewna, że gdybym te kilka lat temu na początku sięgnęła po historię Groszka, teraz patrzyłabym troszkę inaczej na samego Wiggina. Dlatego też nie uważam, aby Cień Edera w jakiś sposób lepiej opowiadał tę historię. Robi to troszkę inaczej, ponieważ autor nie tylko oddał narrację innemu bohaterowi, ale też dlatego, że przez te kilka lat sposób pisania Orsona Scotta Carda został podszlifowany. Powiedziałabym raczej, że biorąc do ręki Cień Endera, macie szansę poznać nie lepszą, lecz tak samo dobrą historię co w Grze Endera, raz jeszcze spotkać się ze swoimi ulubionymi bohaterami i przeżywać z nimi te same przygody, lecz w inny, równie ciekawy sposób. 

Skoro już na samym początku (choć wyszedł dość długi - przyznaję :) udało mi się rozprawić z kwestią porównywania Gry Endera z Cieniem Endera, skupię się na samej książce, która, w pewnym rodzaju, jest dość wyjątkowa. Dlaczego? Otóż Orson Scott Card postanowił, że głównym bohaterem kolejnej serii mającej miejsce w uniwersum Endera będzie Groszek. Groszek sam w sobie jest postacią bardzo unikalną, fascynującą i tajemniczą. Dopóki nie postanowiłam przeczytać Cienia Endera, nie wiedziałam dokładnie jak wyglądała przeszłość tego chłopaka, w jaki sposób pojawił się obok Wiggina, jak to się stało, że zaszedł tak daleko. Groszek to dziecko rozwijające się w inny sposób. Nie przeszło mi jednak nawet przez myśl, że może on też być bohaterem zupełnie inaczej patrzącym na świat, emocje, ludzi i łączących ich relacje. To była jedna z większych niespodzianek. czekających na mnie w Cieniu Endera i sprawiających, że protagonista został postacią niebywale rozwiniętą. Wykorzystano cały tkwiący w nim potencjał.

Zauważcie jeszcze, że wciąż piszę tylko i wyłącznie o Cieniu Endera, nie wspominając o wydanych już kontynuacjach tego cyklu. I nie, jeszcze ich nie czytałam. Sama już drżę z niecierpliwości, aby to zrobić i samej na własnej skórze przekonać się, jak daleko posunął się autor oraz co jeszcze czeka naszych bohaterów. Skoro już o nich wspomniałam - inne postacie drugoplanowe nie lśniły i zachwycały tutaj tak, jak Groszek, chociaż dzięki temu, że w książce dostaliśmy innego protagonistę, mogliśmy na nich spojrzeć w odmienny sposób. To też było niezwykle ujmujące - przekonanie się, że zależnie od tego, czyją narracją się kierujemy, możemy wyrobić sobie skraje różne zdania na temat reszty załogi. Jako przykład mogę podać fakt, że gdybym wcześniej nie czytała Gry Endera, moja opinia o Petrze nie byłaby taka pozytywna. Przede wszystkim dziewczyna nie pojawiała się tutaj aż tak często, co też nie pomaga w poznaniu postaci. Chociaż Groszek przedstawiał ją jako osobę kompetentną i inteligentną, niejednokrotnie widzieliśmy ją w jego oczach, jako lekko naiwną i działającą pod wpływem impulsu. 

Cień Endera jest więc książką opowiadającą o przyczynach i motywach postępowania Groszka. O tym jak postrzegał innych, o jego przeszłości, o jego tajemnicach. Pod tym względem również książka Orsona Scotta Carda nie zawodzi. Powieść wciąga od pierwszych stron i nie pozwala się oderwać od kartek, dopóki nie doczytamy jej do końca. Opisywane realia, podobnie jak wcześniej, zostały wykreowane z wielką dbałością. Orson Scott Card przedstawia w swojej książce ten sam świat, co poprzednio, a jednocześnie jego obraz jest inny, przekształcony przez narrację Groszka. Zarówno fanom Gry Endera, jak i czytelnikom, którzy jeszcze nie mieli styczności z żadną z tych powieści, historia opowiadana przez Groszka powinna przypaść do gustu i jeszcze na długo pozostać w pamięci. 


tytuł: Cień Endera

autor: Orson Scott Card
tłumaczenie: Danuta Górska
tytuł oryginału :Ender's shadow
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 8 maja 2014
ISBN: 9788378397649
liczba stron: 496
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski

typ: papier

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl