Niebo w ogniu

18:28

Źródło
Po skończeniu Odciętych od świata dałam sobie chwilę na złapanie oddechu i chwyciłam za Niebo w ogniu, drugą część Monumentu 14. Muszę przyznać, że jestem niezwykle zadowolona, że niektóre wydawnictwa zaczęły wydawać książki regularnie, w mniejszych odstępach czasu, ale jednak nie za małych. To sprawia, że w czytelniku wciąż głód ciekawości nie wygasa, ale jednocześnie też, że czytelnik nie ZAPOMINA wydarzeń z części poprzedniej. Co, mi samej, zdarza się dość regularnie, gdy mowa o dłuższych cyklach i wydawaniu ich kontynuacji. Nie przypominam sobie, żeby wydawnictwo Rebis, którego nakładem wyszły powieści Emmy Laybourne, kiedykolwiek przenosiło i odsuwało w daleką przyszłość datę premiery tytułu książki, za co je ogromnie cenię. Druga rzecz, za którą cenię to wydawnictwo, to fakt, że całą trylogię Monumentu 14. mam pod ręką. 
Złe rzeczy by się działy, gdybym na te książki musiała czekać. 

Co może dziwić, ponieważ nie zaliczyłabym tej trylogii (przynajmniej na razie) do jednego z moich ulubionych cyklów. Przyznaję, że to prawdopodobnie najlepsza postapokaliptyczna trylogia dla młodzieży wydana w tym roku, aczkolwiek mnie nie złapała na wędkę. Nie całkowicie. Rzeczą, która sprawia zaś, że trudno oderwać się od wydarzeń opisywanych przez Laybourne, to ciekawie poprowadzona, dobrze rozplanowana akcja. W Odciętych od świata miałam do czynienia tylko  z narracją Deana, co, jak pisałam, nie jednokrotnie mnie drażniło. W drugiej części zaś autorka rozdziela ten przywilej między obydwu braci, a więc i Deana, ale także jego młodszego brata Alexa, i skupia się nie tylko na wydarzeniach, jakie mają miejsce w supermarkecie, opisując przygody tych, co zostali, ale także przenosi czytelnika na drogę, gdzie druga grupa nastolatków walczy o życie swojego kolegi i próbuje dostać się do obozu dla uchodźców.  

Poznawanie obu wątków jest niezwykle znaczące dla całej historii. Przez większość powieści trzymałam kciuki za wszystkich bohaterów, przeżywałam z nimi ich wpadki, rozczarowania, radości i kłopoty. Chociaż historia Deana i jego kłopot - ale - jednak - nie - kłopot z wymarzoną dziewczyną wciąż do mnie nie przemówił, za to bardzo wciągnęłam się w przygody Alexa, co mnie nie zaskoczyło. Już w pierwszej części można było zauważyć, że młodszy brat wyróżnia się z dwójki rodzeństwa. Nie mówię tutaj o konstrukcji postaci, ponieważ wyszła ona autorce naprawdę nieźle, a o samym charakterze i portrecie psychologicznym. Chociaż Alex jest trzynastolatkiem i zalicza się do młodszej grupy dzieciaków, które na samym początku utknęły razem w supermarkecie, to jest to jednocześnie też bohater, na którym w sytuacji kryzysowej najbardziej się polega. I chociaż, jak pisałam w poprzedniej recenzji, skonfrontowanie czytelnika z narratorem, który jest takimi ciepłymi kluchami, jak Dean, to ciekawe  i "świeże" przeżycie dla odbiorcy, ponieważ często się to nam w powieściach nie zdarza, trudno jest na dłuższą metę z podobnym bohaterem wytrzymać. Przynajmniej ja miałam taki problem, czytając Monument 14.

W razie jakichkolwiek wypadków, katastrof i innych, nieprzewidzianych zjawisk na wierzch wychodzą najgorsze cechy wszystkich ludzi. Chociaż powieści Laybourne są o grupie nastolatków, którzy przez większość czasu mieli ten komfort przystosowania się do nowej sytuacji w miarę bezpiecznym miejscu z dostępem do jedzenia i łazienek, ze strony na stronę czytelnik zauważa, że i w nich zachodzą różne zmiany. Niektórzy przewodzą, drudzy się załamują, a jeszcze inni stają w cieniu dających im bezpieczeństwo. W Odciętych od świata zaczęła tworzyć się już mała społeczność, w której każdy z "uczestników" przydzielił sobie, lub ktoś mu przydzielił, określoną rolę do odegrania. W pierwszych rozdziałach Nieba w ogniu ten system był już oczywiście zachwiany, ponieważ połowa grupy wyjechała w poszukiwaniu miejsca, o którym tylko słyszała, zabierając ze sobą osoby niebezpieczne dla otoczenia w zetknięciu z zakażonym powietrzem. Było to zachowanie albo niezwykle rycerskie i bohaterskie, albo głupie i infantylne. Sama chyba skłaniałabym się bardziej ku tej drugiej opcji. Trudno jednak obwiniać grupę dzieciaków o fakt, że nie przemyśleli do końca, w pewnym stopniu, spontanicznej akcji, dzięki której nie tylko mili uratować tyłki sobie, ale przede wszystkim jednemu z kolegów. 

Dlatego też rozwiązanie tego wątku, jaki powstał przy akcji ratunkowej, zaskoczyło mnie i usatysfakcjonowało. Podzielenie narracji, o czym wspominałam wyżej, też było niebywale dobrą decyzją. Niebo w ogniu, jako rozwinięcie historii, sprawiło się świetnie. Druga część w trylogii zawsze ma o tyle trudne zadanie, że nie tylko wciąż musi utrzymywać ciekawość czytelnika historią, ale także przekonać go, że po wprowadzeniu w pierwszym tomie jest jeszcze CO rozwijać, a przy okazji, że autor wie JAK to rozwinąć. Jestem nawet zdania, że jeżeli nie przypadli wam do gustu Odcięci od świata, to wciąż powinniście spróbować swoich sił z Niebem w ogniu, ponieważ to o wiele ciekawsza, lepiej poprowadzona historia.


Źródło

autor: Emmy Laybourne
tytuł: Monument 14. Niebo w ogniu
tłumaczenie: Maria Smulewska
tytuł oryginału: Sky on Fire
wydawnictwo: Rebis
data wydania: 12 sierpnia 2014
ISBN: 9788378186052
liczba stron: 280
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction

język: polski


Trylogia Monumet 14.:
1. Odcięci od świata
2. Niebo w ogniu <---
3. Wściekły wiatr



PS Cisza na blogu przerwana. :) Wybaczcie moją chwilową nieobecność, miałam problemy ze sprzętem i odkryłam, że strasznie trudno pisze się na pożyczonym. W razie czego, zawsze znajdziecie mnie>>>tutaj<<<.

Również może Ci się spodobać

10 nie zagryzła klawiatura

  1. Muszę w końcu zapoznać się z tomem pierwszy tej serii, gdyż kusi mnie już od dłuższego czasu, a, jak widzę, kolejny tom nie jest wcale gorszy od poprzedniego, co niestety zdarza się dość często autorom. ;) Niech no tylko znajdę na to czas...

    OdpowiedzUsuń
  2. Może dam w końcu szansę tej serii bo dużo osób chwali. Jedyny minus to podział na tomy - mam ostatnio dosyć trylogii i sag.

    OdpowiedzUsuń
  3. Seria dobra, ale moim zdanie nie powala na kolana.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba pora zaopatrzyć się w tom pierwszy. Do tej pory miałam raczej mieszane uczucia do tej powieści. Chociaż nie powiem, czytało się ją naprawdę szybko i miło (podczytywałam w pracy :P)

    OdpowiedzUsuń
  5. To podobnie jak ja z tym, że winię za to narrację Deana. Ten bohater jest tak niewyróżniający się, że bardziej nie może. xD w drugim tomie ta sytuacja się zmienia, bo dostajemy jeszcze Alexa, z czego jestem dziko usatysfakcjonowana. ;-) Lubię tego młodego chłopaka - ma coš w sobie, a i wątek, który go dotyczy jest przez niego świetnie przedstawiony.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie powala, ale i tak sądzę, że dostałam w niej o wiele więcej niż zwykle mogę znaleźć w młodzieżówkach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Napisałaś, że męczą cię trylogie i sagi a mi na myśl od razu przyszło "Nomen omen" Marty Kisiel, które jest jednoczęściową historią. Czytałaś już może? Podpada pod Urban fantasy i jest też przy okazji szalenie zabawna. :) Naprawdę gorliwie podsuwam w łapki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Fakt, druga część wypada o wiele lepiej niż pierwsza, a przy trylogiach rzadko się to zdarza. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzymam kciuki, żeby Mikołaj nie zawiódł. Zawsze można mu pomóc we 'wpadnięciu' na ten pomysł. Co tam zdawać się tylko na ślepy los:-D

    OdpowiedzUsuń
  10. Coś tam podszepnę, to pewne :D

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl