Wielka Siódemka i Ostateczne Zakończenie

12:44

Żródło
Krew Olimpu to powieść, na którą czekałam z wielkim zniecierpliwieniem zmieszanym jednocześnie ze smutkiem. Jest to bowiem ostatnia część jednego z moich ulubionych cykli, chwilowo także ostatnia odsłona przygód Percy'ego i ferajny (jako pełnoetatowa fanka trzymam kciuki, aby autor nie rezygnował jeszcze z moich ukochanych postaci). Nic nie powstrzymało mnie przed jak najszybszym pochłonięciem książki. Po raz kolejny zanurzam się w świat herosów i bogów, przepowiedni i antycznych artefaktów oraz posągów. Po raz kolejny pozwoliłam powieści Ricka Riordana dać się pochłonąć. I po raz kolejny ani przez moment tego nie żałowałam. 


Po przygodach opisanych w Domu Hadesa, przedostatniej części cyklu, nasi nieustraszeni bohaterowie wyruszają, aby pokonać ostatni odcinek swej trasy, powstrzymać Gaję przed zniszczeniem świata, a jednoczenie wyjść z tego cało. Jak powtarzam przy praktycznie każdej pozycji, która wyszła spod ręki Ricka Riordana, jednego z moich ulubionych pisarzy, jeśli jeszcze istnieją osoby nieznające przygód greckich herosów, jak najszybciej powinny nadrobić braki w lekturze. Cykl Olimpijskich herosów to wspaniały przykład dobrych książek młodzieżowych. Mamy tutaj bardzo dobrze wykreowane postacie, interesującą, absorbującą fabułę i wartką akcję przeplecioną z świetnym poczuciem humoru. Krew Olimpu ani trochę nie odstaje od swoich poprzedniczek. Mało tego! Jest godnym zakończeniem wątków i chwilowym (mam nadzieję) pożegnaniem z czytelnikami. Chociaż już czekam na pierwszą część nowej, nordyckiej tym razem, trylogii, jestem pewna, że, podobnie jak większość czytelników, na długo zapamiętam przygody greckich i rzymskich herosów. 

Piąta część cyklu to jedna z tych 'ostatnich' pozycji, od których wymagamy odpowiedzi na dosłownie wszystkie pytania. I, o dziwo, dostajemy je. Rick Riordan zaczyna także delikatnie snuć kolejną historię. Niczym ogrodnik, rzuca nasiona na glebę, czekając, aż wykiełkują w następnej książce. Jestem pewna, że czujny czytelnik bardzo szybko zauważył te małe nasionka i teraz zastanawia się, jaka dokładnie roślinka będzie mogła z tego wyrosnąć. 

Biorąc pod uwagę, że Krew Olimpu jest już naszym piątym spotkaniem w świecie greckich i rzymskich herosów, oprócz odpowiedzi na pytania, także dostajemy, w porównaniu do pierwszej części, całkowicie odmienionych bohaterów. Większość protagonistów z naszej Wielkiej Siódemki, półbogów określonych przez przepowiednię, przeszła ogromną, widoczną przemianę. Dobrym przykładem jest tutaj Piper. W Zaginionym herosie, pierwszym tomie serii, poznaliśmy ją jako trochę niepewną siebie, nieśmiałą nastolatkę, czyli kompletne przeciwieństwo matki, bogini miłości. W Krwi Olimpu mamy już jednak do czynienia z odważną, śmiałą, młodą kobietą, która wie czego chce od życia i nie boi się po to sięgnąć. Piper nie tylko wydoroślała, ale także nauczyła się polegać na własnym osądzie i ufać sobie samej. Podobnie jak córka Afrodyty, tak i reszta naszych herosów na przestrzeni tych kilku części walczyła z własnymi słabościami i problemami. Obserwowanie tego procesu było niezwykle fascynującym zajęciem, ale nie tak, jak czytanie o przygodach ich "lepszych" wcieleń w Krwi Olimpu

Przygody półbogów zaś były nie mniej emocjonujące od poprzednich. Rick Riordan pierwszorzędnie zaszalał, sprawiając, że na czytelników czekało wiele ekscytujących i frapujących plot twistów. Wcale się nie zdziwię, jeśli większość odbiorców powieści oznajmi mi, że mieli ogromny kłopot z odłożeniem książki choćby na chwilę, aby zrobić sobie przerwę w lekturze. Już przy poprzednich powieściach tego pisarza przekonałam się, że to nie takie proste zadanie, a Krew Olimpu nie jest wyjątkiem od tej reguły. Jeśli wiec jeszcze nie mielicie przyjemności zapoznać się z książkami Riordana, czy po prostu wciąż nie przeczytaliście piątej części przygód olimpijskich herosów i odkładacie to na później, zachęcam gorąco, abyście nadrobili to jak najszybciej! Uwierzcie mi na słowo, że dacie się wciągnąć tym powieściom już po kilku rozdziałach, a wtedy będziecie narzekać, że nie zrobiliście tego wcześniej.


Recenzja została także opublikowana na portalu Gavran. 



Źródło



autor: Rick Riordan
tytuł: Krew Olimpu
tłumaczenie: Agnieszka Fulińska
tytuł oryginału: The Blood of Olympus
wydawnictwo: Galeria Książki
data wydania: 22 października 2014
ISBN: 9781423146735
liczba stron: 496
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski

typ: papier

Również może Ci się spodobać

6 nie zagryzła klawiatura

  1. W planach czytelniczych. Jednak niestety odległych - za dużo książek, za mało czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Owszem, książka jest pełna akcji, ale nie zadowoliła mnie jako zwieńczenie serii. Liczyłam na coś lepszego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli chodzi o Ricka, to zauważyłam, że ma już taki... styl. :) W bardzo podobny sposób zakończył dwie poprzednie serie i jakoś tak podświadomie właśnie tego oczekiwałam. Chociaż nie do końca, raczej czegoś bardzo zbliżonego. A jak wyobrażałaś sobie to zakończenie? Czytałaś też jego poprzednie cykle?

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo szkoda. Głosuję za przesunięciem Riordana na sam początek Twojej czytelniczej listy! :-D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam za sobą i "Kroniki Rodu Kane", które ogólnie mi się nie spodobały, jak i poprzednią serię o Percym i akurat ta seria i jej zakończenie bardzo mi się podobało. Dlatego nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak, czy Rick Riordan po prostu coś sknocił.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkie części przed "Krwią Olimpu" zapowiadały, że czeka nas bardzo, bardzo tragiczne wydarzenie na sam koniec powieści. Wydarzenie, które niby nastapiło, ale zostało wręcz widowiskowo zmienione i ucięte. :) Chociaż uwielbiam postać, której życie miało zostać skrócone, brak tego wielkiego, wyczekiwanego "buuum!" i mnie troszkę popsuło nastrój. Ale tylko troszkę. :)

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl