Dwa tysiące piętnaście powodów do ruszenia się i pozostania w miejscu

00:20

Źródło
Tak właśnie Blair co rok wyobraża sobie życzenia noworoczne, które składa jej Los. Od razu życzy Wam też, oby Wasze imaginacje były mniej... bolesne. :) Ale Batmanem być wciąż dobra rzecz. Bardzo dobra!

Po dość zajętych świętach, sylwestrze i dniach pomiędzy, kiedy spieszyłam wpraszać się w przyjacielskie progi, żeby tylko spędzić tam jak najwięcej czasu, postanowiłam, że nie będę już pisać postów podsumowujących rok poprzedni, prognozujących następny czy splatających oba te tematy. Jakoś między odespaniem sylwestra a pożegnaniami i pakowaniem tobołków, straciłam też wątek, a takie odratowane, nieświeże już notki, jakoś nie ciekawią. Wciąż jednak, przeglądając facebooka, czytając notki znajomych, podglądając blogi, czułam pewną pustkę. Pustkę, którą mogłabym wypełnić tylko taką właśnie podsumowującą - prognozującą nocią. Wzięłam się za nią i wyszło mi takie coś, jak poniżej. :)

Jak zapewne zauważyliście, 2014 rok nie minął mi zbyt blogowo. Słowo, które nadawałoby się na opis stanu mego bloga to zastój, a jeszcze biorąc pod uwagę fakt, że lubię sobie wyolbrzymiać, napisałabym wręcz MEGA - zastój. Widzicie, ubiegły rok, choć przeminął mi bardzo popkulturowo, był dla mnie rokiem trudnym. Nie był to czasy wyzwań, nie był to czas nadziei, nie był to czas działania. Pod wieloma względami był to czas przeczekiwania, a jak żadnej rzeczy na świecie, czekania wręcz nie znoszę. Tego charakterystycznego uczucia, że coś jest nie tak, że czas przelatuje, jak piasek przez palce, a ty za wiele z obydwoma faktami zrobić nie możesz. Okropne. Popycha w nostalgię. Zasmuca. Otumania. Co niemniej ważne, szkodzi kreatywności. Dlatego też za często nie wpadałam na swego bloga, a na pozostałe prawie wcale. Przestałam na pewną chwilę istnieć w internecie, można by rzec. Nie mogę jednak napisać, że poprzedni rok był do bani. No nie mogę. Pod wieloma względami szanuję go, bo dał mi 365 dni na oswojenie się z nową sytuacją, zmierzenie się z wyzwaniami i oszacowanie kolejnych. Oprócz wielu smutków, upadków i żali przyniósł też kilka dzikich podekscytowań, śmiechu do rozpuku, który dzieliłam z przyjaciółmi i rozkoszną, niebywale przyjemną, powtarzającą się codzienność. 

Podsumowując, był godnym przeciwnikiem. 

Kilka dni temu nastał świeżutki, nowy, nieopierzony rok, który nie wie jak sobie radzić ze mną czy z Tobą. Pozwala nam więc na postanowienia noworoczne, rozpoczynanie zmian, szukanie wyzwań i nowych celów. Jestem jednak pewna, że szybko się wyrobi. Przewiduję więc, że za trzy, cztery tygodnie znów rozpocznie się walka. Bój. Zwycięzca będzie jeden. Wiesz już o co zawalczysz z dwa tysiące piętnastym rokiem? Czy będzie to szczuplejsza figura, czy rzucenie papierosów? Odezwanie się do starych przyjaciół, czy znalezienie nowych znajomości? Czegokolwiek nie postanowisz, trzymam za Ciebie kciuki. Za Ciebie i za siebie, bo pewność siebie też trzeba mieć. :)

Życzę więc, sobie i Wam, zaciętego, nieugiętego boju. Wielu porażek, kilku rozczarowań, niemałych zwycięstw i trudnych decyzji do podjęcia, bo co to za 'książka', gdzie wciąż tylko i wyłącznie same sukcesy i triumfy? :) Życzę nam, żeby ten rok nie był "jakiś", życzę nam, aby był nasz. Aby był dwa tysiące piętnastoma powodami do ruszenia się z miejsca, w którym teraz stoimy, a jednocześnie też do pozostania w nim. A jako ostatnie, ale nie mniej ważne, życzę nam, abyśmy po tych wszystkich trudnych bojach, pojedynkach i zmaganiach wyszli cało, w jednym kawałku, może trochę odmienionym, może nawet jako lepsze "ja"?, ale wciąż jako zwycięzcy, wciąż gotowi i chętni stoczyć następny bój. :)

Niech mroki będą z Wami
B.  

PS Moi drodzy, konkurs z FNiN został ODWOŁANY, z bardzo prozaicznego powodu - nie było uczestników. :( Smutam i odwołuję, klątw w minionym roku nie było. Może, może....

Również może Ci się spodobać

9 nie zagryzła klawiatura

  1. O patrz! A Nowy Rok rozpoczął urzędowanie od przepychanek ze mną. I już dał mi całkiem nieźle w kość...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo prawdziwy ten post, nie powiem. To jak na matematyce podczas rozwiązywania zadań - jeśli idzie zbyt łatwo, coś na pewno poszło źle! :D

    U mnie ten rok rozpoczął się akurat bardzo przyjemnie, w dodatku jutro mam swoją studniówkę. Ale wiem, że w miarę nastawania kolejnych dni, będzie coraz gorzej - więcej niedospanych nocy, więcej nauki, stresu i czasu na wszystko. Ale wiem, że potem będzie lepiej, jak w końcu dostanę się na wymarzone studia, bo będę mogła powiedzieć głośno, że to tylko i wyłącznie dzięki mojej determinacji i ciężkiej pracy.

    Również Tobie życzę wszystkiego, co najlepsze w nadchodzącym roku. Najważniejsze to nigdy się nie poddawać, odnaleźć cel w życiu i robić to, co się kocha. No i być otoczonym ludźmi, których nie tylko sami kochamy, ale którzy nas wspierają, zagrzewają do walki o swoje i pomagają w ciężkich chwilach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeden z fajniejszych noworocznych postów jakie czytałam. Taki... motywujący i niebanalny. Ja mam tylko jedno postanowienie - nie robić postanowień. Moja mama do tej "frazy" dopowiada "Działać". Może to est faktycznie to. Może to, że zaczynamy, ekhem, od początku, z nową kartą do zapisania to paskudne złudzenie, ale jednak w jakiś sposób... pobudzające do działania. Może bardziej chodzi o to, żeby zostawić za sobą to, co już było. W sumie to sama nie wiem, ale grunt to działać, a nie obiecywać sobie działanie.
    Szczęśliwego Nowego roku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No nie mów?! To naprawdę pechowo. Ja trzymam kciuki za swój styczeń, żeby minął mi przynajmniej przyzwoicie. Na wytchnienie też trzeba mieć czas. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dziękuję, wspaniale życzenia. Mam nadzieję, że się spełnią nie tylko mi, ale i Tobie. :)


    Ja też ten początek stycznia mam dość spokojny, choć wiem, że długo to trwać nie będzie, ale co tam - wyzwania też lubię. Trzymam kciuki za maturę i studia, już niewiele czasu zostało, ale tym bardziej ważne, aby wciąż pozostać po zdrowych zmysłach. :) Sprawa ta też jest mi szczególnie bliska, bo gdybym nie wyjechała do Niemiec, też w tym roku bym ją zdawała. A tak trzymam kciuki za przyjaciół z rocznika, no i jak najbardziej mogę potrzymać za Ciebie. :-D


    A co planujesz studiować, że się tak zapytam wścibsko?

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczęśliwego Nowego Roku i Tobie. ;)


    Bardzo dziękuję! Co do postanowień - ja zwykle w 9. przypadkach na 10. nie daję rady z postanowieniami zwykłymi, co dopiero mówić tu o noworocznych. xD Dlatego staram się ich nie spisywać (chociaż mówią, że to dobry sposób), żeby nie raziły mnie po oczach, ale właśnie tak jak piszesz - od razu działać, brać się do czynów. :) W ten sposób i dłużej pamiętam o danym postanowieniu, bo na każdym kroku staram się go dotrzymywać i jakoś tak lżej mi idzie jego wypełnianie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję bardzo! Oby się udało.

    Planuję się wybrać na architekturę na Politechnikę Warszawską, ale wiadomo... czasem tylko na planach się to kończy.

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl