Czosnkiem w paszczę czy kołkiem w oko?

19:22

Źródło
Wampir XXIw. to siedemnastolatek o pięknym licu z podkreślonymi kośćmi policzkowymi i uaktualnionym statusem związku na „to skomplikowane”. Czasem nie toleruje światła słonecznego, bo lśni jak kryształki Swarovskiego. Ponadto praktykuje jakąś rygorystyczną dietę, pijąc krew małych, niewinnych zwierzątek, albo nie żywiąc się wcale. Fani mitycznych, niebezpiecznych istot zaś krzyczą z frustracji w niebogłosy i wyrywają sobie włosy z głowy.

Nietrudno zauważyć, że od dłuższego czasu w popkulturze panuje moda na wampiry. Podczas gdy książkowi krwiopijcy trzymają się dobrze, manewrując między utartymi schematami i wyświechtanymi motywami, ich serialowi oraz filmowi bracia przeżywają prawdziwy upadek. Jeszcze długo przed ekranizacją „Zmierzchu” tworzono seriale z bohaterami wysysającymi krew. Niektóre z nich, jak na przykład „Buffy: Postrach wampirów”, doczekały się miana kultowych. Chyba można powiedzieć, że jeszcze nie jest tak źle, skoro mamy z tego jakąś rozrywkę, prawda? Niekoniecznie. Po zekranizowaniu życiowych dramatów Belli, Edwarda i Jacoba producenci postanowili niestety chwycić target za rogi i podarować milionom piszczących fanek ich ulubieńców – nieśmiertelnych, mrocznych, wolnych od pryszczy i zarostu, żywiących się nietypowymi płynami. To po prostu musiało się źle skończyć.

O krwiożerczym, pozbawionym moralności demonie z groteskowo wykrzywioną twarzą, szponami zamiast paznokci, obdarzonym upiornym chichotem i czarną peleryną możemy już zapomnieć. Dzisiejszy wampir przechadza się wybrukowanymi chodnikami w świetle dnia, sugestywnie mrugając jednym okiem do wzdychających za nim dziewczyn. Nie zakładajmy jednak z góry, że to tylko taki popularny, wyluzowany i życzliwy chłopak. Nastoletni wampir musi nosić w sobie mrok! Mroczność i wysyłanie groźnych fluidów to podstawa u naszych inaczej uzębionych (nie)przyjaciół. Poza tym wiele z nich jest także pełnych przeciwieństw. Może być sympatyczny jak kolega z sąsiedztwa, ale często burkliwy. Uprzejmy, ale opryskliwy. Macho, ale romantyk. Niezwykle męski, ale pisze też wiersze. Rozumiecie?
Nie dziwię się. Ja też nie.

Oczywiście od każdej reguły znajdzie się jakiś wyjątek i może się zdarzyć bohater, który nie jest pełen sprzeczności. Wyjaśnijmy sobie jednak, że takie odstępstwa nie zawsze mają wzięcie i często umierają śmiercią mniej lub bardziej naturalną – przez kołek w sercu bądź odcięcie głowy ­– zanim nawet przed telewizorami zacznie powstawać kibicujący im fanklub. Potrafiłabym za to wyróżnić trzy rodzaje wampirów, które często pojawiają się w przeróżnych produkcjach i bardzo rzadko z nich znikają.

Czuły asceta
Jednym z cenionych przez widzów rodzajów bohatera jest typ cierpiącego, momentami trochę masochistycznego, ale przede wszystkim niezwykle czułego faceta, któremu od czasu do czasu z dziąseł wysuwają się kły. Chłopak może być nawet wcześniej wspomnianym kolegą z sąsiedztwa, tylko z mniejszym rozdwojeniem jaźni. Pisząc prościej, miły chłopaczyna nie łączy w sobie aż tak wielu przeciwieństw. Nasz wampir najprawdopodobniej w przeszłości, liczącej zapewne wieki, przeżył jakieś traumatyczne wydarzenie, które pozostawiło uraz na resztę, dość długiego, życia. Dlatego też chłopak z wprawą niejednego ascety notorycznie się umartwia, czyniąc swoją egzystencję o wiele bardziej nieprzyjemną od wcześniejszej. Na przykład wysysa krew z biednych zwierzątek, chociaż ma ogromną ochotę na niejedną ludzką tętnicę. Stefan z „Pamiętników wampirów” z każdym kolejnym odcinkiem serialu pasuje do tego schematu coraz bardziej. Przykre, ale prawdziwe.

Kochający prześladowca
Drugi typ popularnego dziś wampira prawie nie różni się od swojego poprzednika. Posiada jednak jedną znaczącą cechę. Otóż nasz wampir numer dwa – możliwe, że też kolega z sąsiedztwa! – o wiele częściej od pierwszego jest nieuprzejmy. Opryskliwy wręcz. W jego wypadku zawyrokowałabym jednak, że raczej nie tyle przeżył jakieś traumatyczne wydarzenie, co po prostu mama zawczasu go nie wychowała. Chłopak może wiedzieć, czego chce od życia, ale nie zawsze umie to osiągnąć. Udaje niezainteresowanie, ale po nocach wkrada się do sypialń swoich ofiar i gapi się jak śpią. Typ stalkera podążającego krok w krok za wszystkiego świadomą ofiarą, marzącą tylko o tym, aby ich prześladowca w końcu zaczął kontrolować je przez cały czas i prowadzić wszędzie za rękę. Nie wiem jak wy, ale mogłabym się założyć, że inspiratorem tej odmiany wampira był kochający i natrętnie prześladujący Edward ze „Zmierzchu”.
Socjopatyczny jeż
Trzeci typ to mężczyzna z zaburzeniami osobowości, często niepotrafiący przystosować się do życia z innymi ludźmi, nieprzestrzegający norm etycznych. Podsumowując – socjopata. Z jednej strony jest to ten rodzaj bohatera, w którym w różny sposób rozwija się motyw niebezpiecznego, mrocznego wampira, ale jednocześnie też próbuje się stworzyć z niego niezwykle iglastego jeża, ale z miękkim wnętrzem, które będzie mogła odkryć tylko Ta Jedyna. Nie, nie wychodzi to dobrze. Podobnego wampira–socjopatę możemy spotkać w serialu „The Originals” – jest nim Klaus. Wykorzystanie tego motywu jest znośne, a czasem może nawet urozmaicić produkcję i zachwycić fanów.

„The Originals” to tutaj dość ciekawy przykład, ponieważ serial wyrósł na fundamentach wspomnianych wcześniej „Pamiętników wampirów” i teoretycznie miał być jego dojrzalszą wersją. Faktycznie przez kilka pierwszych odcinków fabuła serialu nie kręciła się wokół problemów „nastoletnich” wampirów i ich miłostek. Potem niestety postawiono na rozwijającą się relację pomiędzy Klausem, Elijah i Hayley, co stało się zwykłym odwzorowaniem perypetii Stefana, Damona i Eleny w „Pamiętnikach…”. „The Originals” byli także odpowiedzią na popularną „Czystą krew”, która została stworzona na podstawie bestsellerowych powieści Charlaine Harris.

„Czysta krew” ,umieszczając akcję serialu nie tylko na licealnych korytarzach, podniosła poprzeczkę innym tworom opowiadającym o wampirach. Co nie zmienia faktu, że wielu widzów wytyka produkcji stacji HBO kicz i złe efekty specjalne, które też wpływają na odbiór krwiopijców. Nie ma nic gorszego od złego PR, czyż nie? Poza tym w serialu także pojawia się motyw miłości pomiędzy główną bohaterką a wampirem. Mimo to stwory żywiące się krwią borykają się tam z odrobinę większymi problemami od tych obserwowanych w innych produkcjach. Nie ukrywają swego istnienia, pragną akceptacji społeczeństwa. Zdarzają się też takie osobniki, które wciąż chcą dominować i krzywdzić ludzi.

Choć lwia część seriali i filmów z wampirami skupia się wokół miłości „nastoletniego” wampira do ludzkiej dziewczyny, istnieje także kilka mniej lub bardziej nieudolnych prób powrotu do archetypu krwiopijcy strasznego i demonicznego. W każdym razie potwora groźniejszego od nastolatka z idealną twarzą i rozbudowaną muskulaturą. Podejść twórców do czerpania inspiracji z legendarnych źródeł jest kilka. O ile „Miasteczko Salem”, oceniając po opiniach widzów, warte jest jeszcze uwagi, o tyle film „Dracula: Historia Nieznana” czy serial „Dracula”, to nieudolnie przedstawione opowieści, propozycje nieatrakcyjne dla przeciętnego fana mitycznych istot pijących krew. Ktoś tym biedakom metaforycznie spiłował kły, a efekt jest, jaki jest.

Szkoda, że kino i telewizja nie biorą przykładu z książek, gdzie autorzy niejednokrotnie potrafią pokazać klasę, proponując ciekawe odświeżenie starych motywów przedstawiania wampirów albo pokazując je w inny sposób. Przywołajmy serię przygód Kate Daniels autorstwa Ilony Andrews, w której omawiani krwiopijcy są wykupionymi przez nawigatorów ciałami. Osoby potrzebujące pieniędzy dla rodziny czy umierający nieszczęśnicy nierzadko decydują się przed śmiercią podpisać umowę „sprzedaży” ciała. Choć nazwani wampirami, nie są niczym więcej niż nieżywymi, sterowanymi przez kogoś innego, trupami. Musicie przyznać, że brzmi to o wiele ciekawiej niż historia kolejnego niepełnoletniego niedorostka szukającego miłości swego życia, aby móc wyssać z niej trochę krwi.

Chociaż obecnie jest dostępnych kilka przyciągających uwagę produkcji, w których wampiry nie wypadają tak blado i mizernie, masowy odbiorca wciąż jest skazany na siedemnastolatka o pięknym licu i krótkich kłach. Zarówno twórcy tych seriali, jak i filmów sprawiają, że fani mitycznych istot przeistaczają się w rozdrażnionych i wzburzonych odpowiedników Van Helsinga – zabójcy wampirów. Ich życiową misją staje się chęć niszczenia karykaturalnych krwiopijców poprzez topienie ich w wodzie święconej i karmienie czosnkiem. Co innego tak naprawdę im pozostaje? Chyba tylko dźgnięcie się kołkiem w oko, aby oszczędzić sobie oglądanych tortur.


_____________________________
Jak już parokrotnie pisałam, od dłuższego czasu współpracuję z internetowym tygodnikiem Outro. Gazeta jest świetna, a ludzie ją tworzący jeszcze lepsi. Znajdziecie w Outro naprawdę interesujące teksty (w tym moje!), jak ten powyżej, który jest do przeczytania w tym numerze. :)

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl