Magia i morderstwo na ulicach miasta #3

18:18

Źródło
W poprzedniej części cyklu podróżowaliśmy z bohaterami urban fantasy po równoległych światach, odwiedzaliśmy miejsca rodem z koszmarów. Uciekaliśmy przed kłopotami, które jakimś cudem znów same nas odnajdywały, i poznawaliśmy kolejne tajemnicze stwory. Mogłoby się wydawać, że opowiedziałam o tym gatunku już wszystko, co było do opowiedzenia. Nic bardziej mylnego! Wciąż pozostał mi as w rękawie.

Grzechem bowiem byłoby zagłębić się w charakterystykę gatunku i przedstawić najciekawszych głównych bohaterów urban fantasy, kompletnie pomijając same bohaterki.


Jednym z najlepszych cykli – ze wszystkich, z jakimi miałam do czynienia – są przygody niepokornej kojocicy, która na co dzień pracuje jako mechanik. Poznajcie Mercedes Atenę Thompson, jedyną zmiennokształtną w całym Tri-Cities. Możecie uwierzyć na słowo, że Mercy wcale nie miała zamiaru zadawać się z miejscową chmarą wampirów czy pakować się w sprawy pobliskiej watahy, o nie. Ona nawet nie chciała wchodzić w bliższe kontakty z wróżami z sąsiedniego rezerwatu. Po prostu… tak jakoś wyszło.

Zew księżyca, pierwsza część przygód Mercedes, był również jednym z moich pierwszych spotkań z urban fantasy, dzięki któremu postanowiłam poznać ten gatunek bliżej. Patricia Briggs, autorka książek, potrafi tworzyć niezwykłe historie i przedstawiać w nich wyrazistych, barwnych bohaterów. Tutaj postacie pierwszo- i drugoplanowe są równie ważne, i wciągają czytelnika w świat wypełniony magią i zwykłą codziennością. W tym momencie seria przygód Mercy liczy już sobie osiem powieści wydanych w oryginale i sześć w języku polskim, a Briggs podpisuje umowy z zagranicznym wydawcą na kolejne.

Anna Cornick, wilkołaczyca stada Montany, przeżywa równie wiele przygód co Mercedes. Poznajemy ją w Wilczym tropie, pierwszej części cyklu Alfa i Omega, będącym spin-offem serii o Mercy, który rozwija wątki przedstawionych wcześniej postaci drugoplanowych. Muszę przyznać, że jak dla mnie, pomysł Patricii Briggs na taką serię był strzałem w dziesiątkę. Autorka nie tylko przybliża nam wielu bohaterów, jakich mieliśmy szansę poznać do tej pory tylko częściowo, ale także ponownie zabiera nas do wykreowanego przez siebie świata, tym razem nakreślając go mocniej i intensywniej. Seria Alfa i Omega o wiele lepiej zaznajamia czytelników ze zwyczajami i tradycjami watah; życiem, które się w nich toczy. Całe to „sprawozdanie” pochodzi zaś od wilkołaczycy, osoby należącej do tej grupy, a – nie jak było to w przypadku poprzedniej bohaterki – outsidera, który nie do końca potrafi się do niej dopasować.

Żadna lista z heroinami urban fantasy nie byłaby dobra, gdyby nie znalazła się na nich Kate Daniels, bohaterka powieści Magia kąsa. Tym razem czytelnik ma do czynienia ze światem w niedalekiej przyszłości, gdzie magia koegzystuje z techniką w bardzo kruchej harmonii. Ilona Andrews przedstawia rzeczywistość, w której ludzie w jednym momencie korzystają z telefonów, a w drugim inkantują zaklęcia, aby rozruszać silnik samochodu. Mowa o świecie, gdzie istnieją zmiennokształtni, ludzie zarażeni wirusem Lyc-V, dzięki czemu mogą zamieniać się w zwierzęta, i nekromanci, zwani także nawigatorami, którzy potrafią kierować wampirami – pozbawionymi świadomości trupami, którym bliżej do schematycznego wizerunku zombi. Główna bohaterka tego cyklu, Kate Daniels, jest zaś najemnikiem Gildii – instytucji zajmującej się zwalczaniem magicznych problemów klienteli, która może za to sowicie zapłacić. Podróżuje po całej Atlancie oraz okolicach miasta, zabijając potwory i likwidując dziwne stwory, jednocześnie starając się także nie rzucać innym w oczy. W Magia kąsa Kate będzie musiała jednak wyjść z cienia i współpracować z Gromadą zmiennokształtnych, aby znaleźć zabójcę swojego byłego opiekuna i przyjaciela.
 
Źródło


Muszę uprzedzić, że kiedy mowa o twórczości Ilony Andrews, a tym bardziej o serii przygód Kate Daniels, bardzo trudno u mnie o obiektywizm. Jestem zagorzałą fanką książek Andrews, ponieważ są one najzwyczajniej w świecie bardzo dobre. Nie tylko porywające i wciągające w opowiadaną historię – są także świetnie napisane. Andrews potrafi kreować przekonujących, niejednakowych bohaterów i tworzyć rozmaite, pociągające światy.
Aby się o tym przekonać, trzeba po prostu sięgnąć po jedną z jej powieści.

Choć do końca wciąż daleko, musicie przyznać, że konkurencja z propozycji na propozycję rośnie, prawda? Zwykła heroina mogłaby się nią przejmować, ale na pewno nie byłaby to Rachel Morgan. Główna bohaterka powieści Przynieście mi głowę wiedźmy potrafi zadbać o siebie, a przynajmniej o to, aby jej głowa  pozostała w tym samym miejscu. W pierwszej części serii Zapadlisko Rachel składa wymówienie z pracy – organizacji, która jest magicznym odpowiednikiem FBI, a stamtąd jeszcze nikt nie odszedł żywy. Po założeniu prywatnego biura detektywistycznego – „Wampirycznych Amuletów” – prowadzonych z wampirzycą i pixy, stara się realizować nowe zlecenia, a całkiem przy okazji również utrzymać się przy życiu. 

W trochę lepszej sytuacji jest za to Pete, główna bohaterka serii Czarny Londyn, autorstwa Kaitlin Citeredge. Dziewczyna, która poszła śladami ojca i została inspektorem w Scotland Yardzie, zmaga się także z demonami przeszłości – wspomnieniami tragicznego wydarzenia sprzed lat, które wciąż ją nawiedzają. W Ryzykownym układzie do Pete zgłasza się stary znajomy, a wraz z nim wracają nieproszone kłopoty i niewygodne pytania. Jako racjonalizująca wszystko pracoholiczka wchodzi w głąb nieznanego i niebezpiecznego świata. W miarę rozwoju akcji główna bohaterka powieści zaczyna podważać wizję rzeczywistości ją otaczającej, widzieć rzeczy, które nie powinny istnieć. Po serię Czarny Londyn warto sięgnąć przede wszystkim z dwóch powodów – świata przedstawionego oraz wykreowanych bohaterów. W pewnym momencie przedstawiana zagadka w Ryzykownym układzie, pierwszej części cyklu, została całkowicie przyćmiona przez tę tajemniczą, magiczną część Londynu i, jeśli miałabym wam szczerze powiedzieć, wcale tego nie żałowałam. Wątek detektywistyczny wątkiem detektywistycznym, ale ten mroczny, niebezpieczny, nieznany dotąd fragment miasta! Cudo. 

Prywatni detektywi, inspektorzy, policjanci, najemnicy. Jak widać, zarówno bohaterowie, jak i bohaterki urban fantasy bardzo lubią ratować świat, albo przynajmniej jego pomniejsze części. Nie inaczej jest też w przypadku Charley Davidson, jedynego żniwiarza – ale nie ponurego! – na całej Ziemi. O ile zazwyczaj polecam powieści urban fantasy ze względu na interesujący świat przedstawiony, wyrazistych bohaterów czy intrygujące zagadki, tak Pierwszy grób po prawej podsunę wam przede wszystkim dla poprawy nastroju. Darynda Jones, autorka serii o przygodach Charley, pisze z dużym poczuciem humoru, w każdym rozdziale wplatając zabawny gag czy żart sytuacyjny. Jej książki nie należą do takich, które czyta się w środku nocy przy lampce, starając się nie obudzić reszty rodziny. Gwarantuję, że już po pięciu minutach takiego podczytywania do waszego pokoju wszedłby jakiś zaspany i zdezorientowany członek rodziny z pytaniem: „Dlaczego tak głośno się śmiejesz?”.

Źródło
  Herosi herosami, heroiny heroinami, ale co, jeśli chcę poczytać o kimś „normalnym”? Jakieś trzy lata temu zadałam sobie to samo pytanie! Miałam ogromne szczęście, ponieważ w tym okresie nakładem wydawnictwa Initium wychodziło Pisane szkarłatem Anne Bishop. Jest to powieść wyjątkowa, dlatego że powiada historię Meg Corbyn– kobiety, która ani nie jest silna fizycznie, ani nie posiada oryginalnych, potężnych mocy. Nie oznacza to jednak, że Bishop stworzyła bohaterkę słabą! Meg jest heroiną, którą cechuje przede wszystkim wrażliwość. W świecie podzielonym na dwie części – zwykłych ludzi i Innych, niebezpieczne i potężne istoty kontrolujące większą część Ziemi – czytelnik odnajduje bohaterkę potrafiącą ująć zarówno ludzi, jak i Innych, swoją lojalnością, zrozumieniem, uczynnością czy zaradnością. Jej największym atutem jest świetny kontakt z ludźmi, ale także spryt i odwaga. Chociaż prześladowana przez własne demony, Meg jest heroiną pełną współczucia i cierpliwości, dzięki czemu z czasem zdobywa nie tylko sympatię, ale także lojalność Innych.

Zarówno w Pisanym szkarłatem, jak i kontynuacji tej powieści, Morderstwie wron, Anne Bishop pokazuje, że główna bohaterka urban fantasy wcale nie musi być silną heroiną, która kopie tyłki siłom zła. Jest to podejście, z jakim nie spotykam się zbyt często przy tym gatunku. Poza tym, gdy dodamy jeszcze fantastyczny, dosłownie i w przenośni, świat wykreowany oraz dobrze nakreślone, interesujące postacie, Pisane szkarłatem staje się książką, którą koniecznie trzeba przeczytać.

W tym trzyczęściowym cyklu na temat urban fantasy przeczytaliście już o samym gatunku oraz o najciekawszych, wartych uwagi głównych bohaterkach i bohaterkach. Przechadzaliście się ze mną – na razie wstępie i zapoznawczo – nędznymi i ponurymi uliczkami miast. Przyglądaliście się pierwszym zagadkom i tajemnicom. Gubiliście się w równoległych rzeczywistościach, a także w tych mrocznych, niebezpiecznych częściach miasta. Powiedzcie mi więc teraz czy nie chcielibyście przeżyć tego wszystkiego ponownie, lecz jakby mocniej i intensywniej?

Magia i morderstwo już na was czekają na ulicach miast.

_______________________
Poprzednie części cyklu:

Wszystkie części cyklu są także dostępne w numerach Outro

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl