#Can't wait, czyli 3 seriale, na które wciąż czekam

20:36

Źródło
Hej, hej!

Jestem pełna dezaprobaty dla siebie samej, bo miały być często posty, a tu cisza już w pierwszym tygodniu powrotu do szkoły. Cóż, jak można to skomentować? Life happend. Okrutne. Mam zamiar niedługo stać się sprytniejsza (da się, da!) i napisać z dwa posty do przodu, żeby wstawić coś, gdy ni ma czasu, a tymczasem o takich trzech serialach, o których, gdy myślę, od razu przebieram nogami. 



1. Jessica Jones



Czyli żadna niespodzianka. Już z dobre dwa miesiące regularnie spamuję fp swojego bloga tym serialem i wszystko wskazuje na to, że nie przestanę. Po prostu nie mogę się powstrzymać. Marvel i Neflix to dla mnie mieszanka wybuchowego szczęścia w pięknej, graficznej postaci. Ogromny plus też za to, że tym razem dostajemy serial o superbohaterce (z filmem wciąż ciężko, cóż, biorę co dają) i to nie byle jakiej! Jessica Jones ponoć jest mroczną, ciężko doświadczoną heroiną. Skomplikowany charakter, skomplikowana przeszłość, skomplikowane życie. Jako widz jestem w niebo wzięta! Daredevil był wspaniałą przygodą i trzymam kciuki, żeby tegoroczna wycieczka do Hell's Kitchen okazała się nie mniej emocjonującą niespodzianką. 

2. Flesh and bone


Trudno wyjaśnić moje zaciekawienie tym serialem. Już, gdy po raz pierwszy o nim usłyszałam, wiedziałam, że nie będę mogła przynajmniej nie spróbować przetestować pierwszego odcinka. Raz, że tylko kilku odcinkowy, dwa, niezwykle przyciągający uwagę, trzy - o ludziach, którzy zrobią wszystko, aby spełnić swoje marzenia. Biorę! Nawet nie zamierzam zaprzeczać, że mam słabość do takiej tematyki. 

3. The Man in the High Castle 



I w końcu serial, na który czekają chyba wszyscy. The Man in the High Castle, czyli co mogłoby się wydarzyć, gdyby naziści wygrali drugą wojnę światową.  Jeśli dobrze się orientuję, jest to najczęściej wymieniany tytuł, gdy mowa o nadchodzących premierach seriali. I nic w tym dziwnego! Zapowiada się naprawdę znakomicie. Pozostaje jedynie trzymać kciuki, aby nie rozczarował. 

Oczywiście jest jeszcze kilka tytułów, którym przyglądam się z zaciekawieniem. Tacy Shadowshunters, na przykład, których miałam nie oglądać, a po wypuszczeniu zwiastuna z ciekawym motywem Ruelle, Monsters (zakochałam się!), chyba dam mu szansę. Ciekawie zapowiada się także Agent X, a na mnie wciąż czekają do dokończenia Muszkieterowie, Jane the Virgin, Orange is the new Black oraz House of Cards (do czego chyba nie powinnam się przyznawać). Nie wspominając już o tytułach, które śledzę regularnie. Oglądanie podczas robienia notatek na zajęcia nie jest tak satysfakcjonujące, jak po prostu oglądanie, ale... kiedyś trzeba się uczyć. :-D 
Seriale, nadchodzę!

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl