O kilka słów za mało, czyli o opowiadaniach

15:42

Źródło
Żadną tajemnicą nie jest fakt, że zazwyczaj staram się unikać opowiadań. Chociaż trafiają do mnie argumenty, że miniaturka to najlepszy sposób, aby pokazać na co jest stać pisarza czy po prostu zaprezentować świat przedstawiony, wciąż nie mogę pogodzić się z faktem, że te wszystkie historie kończą się tak szybko. No poważnie - dziewięć stron? Czasami może trzydzieści - jak mi się poszczęści. Wyjątkiem są tylko internetowe opowiadania, które spełniają dzikie sny czytelników i ciągną się bez końca. Cały czas jednak, może momentami dość masochistycznie, sięgam po takie krótsze historie. Najczęściej przez wzgląd na autora, czasami, kiedy zaciekawi mnie opis. Wyjątkiem jest także twórczość własna udostępniana w sieci i fanficki. Dzisiaj podzielę się z Wami kilkoma historiami, które śledziłam - bądź śledzę - z niesłabnącą ciekawością. 


Of Swine and Roses - Na początek o opowiadaniu jednej z moich ulubionych pisarek, Ilony Andrews, które zamiast zrazić i głęboko wbić nóż w serce, jakoś tak tylko zostawiło po sobie nostalgię i postanowienie, że częściej będę próbować swoich sił z krótszymi formami. Kłopot bowiem w tym, że Of Swine and Roses to jest historia, która każdemu czytelnikowi może przejść koło nosa, jako coś interesującego, ale nie wciągającego. Mnie do gustu przypadła jednak ta historia ogromnie. O czym jest? O zaaranżowanej randce, decyzjach, które mogą wydawać się błahe, ale takie nie są i o sile charakteru. Jeśli ktoś Wam powie, że o świniach, różach i magicznych rodzinach to też w sumie będzie miał rację. W każdym razie, mój opis wciąż brzmi bardziej poetycko, nieprawdaż? :)

Sól ziemi - czyli urban fantastyczne opowiadanie mojej forumowej koleżanki. Des pewnie sądzi, że już od dawna tam nie zaglądam, a błąd! :) Przydałoby się częściej komentować, ale cóż mogę poradzić? Niech ten post choć trochę mnie rozgrzeszy, tym bardziej, że i historia naprawdę fantastyczna - nie tylko z nazwy. Trzymam kciuki, żeby rozrastała się w tak regularnym tempie, jak dotychczas, a i bohaterów czekało jeszcze mnóstwo, mnóstwo przygód. O wydawaniu nawet nie wspominam. Z zazdrości zzieleniałabym chyba niczym Wicked Witch w OUaT, a wolę myśleć, że bliżej mi do Reginy. xD


Źródło
The Starkillers Cycle - Opowiadanie, które wpadło w moje łapki niedawno, a że wciąż cierpię na kac książkowy po Queen of Shadows, nadało się znakomicie, ponieważ jest pisane przez Sarah J Maas i jej przyjaciółkę, też pisarkę, Susan Dennard. Dziewczyny kumplują się ponoć od momentu, kiedy poznały się na jakimś forum ff i zaczęły ze sobą tworzyć. Dzisiaj obydwie mają mnóstwo pracy z własnymi seriami - w końcu druga część A Court Of Thorns and Roses sam się nie napisze! - ale wciąż od czasu do czasu (w bardzo rozwleczonym od czasu do czasu, muszę przyznać) znajdują chwilę, aby razem posiedzieć nad wspólnym projektem. Jest nim The Starskillers Cycle, space opera, w której znajdziecie mnóstwo interesującej bohaterów, skomplikowane relacje ich łączące i epickie wydarzenia. Tylko na te następne rozdziały tak długo czekać trzeba! Szkoda.    

Ponoc bije -czyli jedyny fanfic z uniwersum Harry'ego Pottera o sevmione, który naprawdę przypadł mi do gustu i bardzo wciągnął. Może to dlatego, że autorka opowiadania dodała wiele własnych, oryginalnych akcentów i nie trzyma się jedynie romansu pomiędzy Hermioną a Severusem, a także opisuje ciekawe wydarzenia? To jest naprawdę bardzo możliwe. Jak zaczęłam kilka lat temu czytać ff, tak do dzisiaj nie spotkałam się z ciekawszym przedstawieniem tego tematu, więc macie powód, aby przynajmniej tam zajrzeć.  

Źrodło
Kierunek Atlantyda - I w końcu opowiadanie, na które czekałam z niesłabnącą ekscytacją! No dobra, od lipca. Ale w świecie internetowych opowiadań to długo! Nie...? W takim razie dla mnie to długo, o! Vakme, czyli autorka opowiadania, pisze już od kilku lat, ma za sobą dwa inne, powiązane tym samym uniwersum, historie i, jak na razie, jest jedyną autorką opowiadań w internecie, która tak ciekawie wplątuje wątek mitologii greckiej w swoje historie. :) Kiedy wpadłam na jej pierwsze opowiadanie, byłam akurat na Riordanowym głodzie, więc napatoczyła się w najlepszym momencie, z czego jestem absolutnie szczęśliwa. Więcej takich opek z mitologią grecką w Internecie! Tak orzekła Blair.

Zatem widzicie, że jak na osobę, która stara się unikać opowiadań, śledzę ich całkiem dużo. I o różnej tematyce. Opowiadania ulubionych autorów czy autorów, których mam zamiar poznać w przyszłości. Opowiadania własne umieszczane w internecie czy fanficki powstające ku uciesze całych fandomów. Wracam do takich, które miło wspominam i pamiętam, pomimo upływu czasu. Pomijając te dwa wspaniałe tomiki opowiadań Neila Gaimana, które ostatnio zrecenzowałam, polecam także zaglądać tutaj. Przy barze fantastyki to najlepsze miejsce, gdzie zacząć swoje poszukiwania, kiedy szukacie fantastycznej twórczości własnej. Bądź chcecie ją zareklamować. Poza tym wciąż czeka mnie przygoda z Ropuszkami Anety Jadowskiej (Baal!). Już nie mogę się doczekać. :)

A czyje opowiadania Wy czytacie?

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl