Zemstę najlepiej smakować wraz ze Zmorą

20:43



Z wiarą to czasami zabawna sprawa. Zdarza nam się w końcu wierzyć w mnóstwo mało prawdopodobnych rzeczy. Wierzymy, że uda nam się zdążyć na pociąg, chociaż zaspaliśmy (może się spóźni!). Trzymamy kciuki, żeby zdać dzisiejszy egzamin, chociaż się do niego nie uczyliśmy (może ściągniemy coś od tego chłopaka, który siedzi na lewo od nas). Pokładamy wiarę w tak małe, czasem banalne rzeczy, jak ładna pogoda, tak samo jak w te większe, poważniejsze, jak na przykład wyzdrowienie ukochanej osoby. Wiara otacza nas praktycznie wszędzie, gdzie się tylko nie ruszymy - i nie koniecznie musi być związana z religią czy naszym wyznaniem. Dlaczego więc jej w jakiś sposób nie... wykorzystać?

Na podobny pomysł wpadł Paweł Majka w swojej powieści Pokój światów. W tej historii  wszystko, co znamy, nieodwracalnie zmieniło się po I wojnie światowej. To wtedy na ziemi wylądowali Marsjanie i - posługując się stworzonymi przez siebie mitbombami - powołali do życia wszelkie stworzenia z wierzeń, legend, podań czy mitów, o jakich tylko możecie pomyśleć. Najeźdźcy w końcu zostali odparci, a nawet zaczęli żyć pośród ludzi, ale nie zmieniło to jednego - postacie rodem z kart mitologii, postacie z baśni, potwory, którymi straszyło się małe dzieci - oni wszyscy także pozostali. Ożywieni. Jak więc jeden z moich ulubionych pisarzy, Neil Gaiman, postanowił przenieść wszelkich bogów i bożków na nieznaną, nową ziemię w Amerykańskich bogach, tak Paweł Majka poszedł o krok dalej i powołał do życia wszelkie magiczne istoty, o których bohaterowie jego książki mogli słyszeć. 

Muszę przyznać, że świat przedstawiony to jeden z największych, jeśli nie największy plus tej historii. Paweł Majka z  wprawą wykreował świat, do którego powróciła magia, destabilizując pozycję technologii. Z ogromną fascynacją czytałam o demonach, biesach, tajemniczych laboratoriach, gdzie ludzkość próbowała tworzyć "broń" w postaci nowych bożków. Tym bardziej, że autor zabiera czytelników w niemałą podróż, kiedy przemierzamy wraz z bohaterami kawałek świata - Wieczna Rewolucja, Wiekuista Puszcza, Matka Tajga, a to tylko niektóre z pół-świadomych organizmów, jakie zastąpiły nasze państwa. Wraz z nimi rządy przejęły także spółki handlowe. Świat podzielony w zależności od wpływów i natężenia magii rządzi się całkowicie odmiennymi zasadami od tego, co znamy z własnego życia.

Powiem Wam, że po Pokój światów Pawła Majki sięgnęłam naprawdę pełna samych dobrych przeczuć. Już na starcie oczekiwałam czegoś świetnego, nowego, czegoś z efektem Wow! Tym bardziej, że pierwsze rozdziały całkiem zawładnęły moją wyobraźnią. Pochłonęły mnie barwne opisy, intrygujący i zajmujący świat przedstawiony, czy ciekawi, wyraziści bohaterowie. Nie wspominając już o fakcie, że chociaż o Pokoju światów bardzo głośno nie było, to można znaleźć w sieci mnóstwo recenzji powieści i większość z nich jest bardzo pozytywna. Jak tu więc nie robić sobie nadziei na świetną lekturę, prawda? Skończyłam czytać tę książkę już jakiś czas temu i od tamtego momentu zastanawiałam się, jak zgrabnie wszystkie moje odczucia zebrać w tę recenzję. Widzicie, to przez fakt, że trochę Pokojem światów się jednak rozczarowałam. 

Rozczarowałam o tyle, że zamiast rewelacyjnej historii, na którą z rozdziału na rozdział się nastawiałam, dostałam jednak po prostu dobrą książkę. Dobrą, porządną polską powieść, ale nic ponadto. Wydaje mi się, że w dużej mierze winę ponosi tutaj rozplanowana akcja czy opisy wydarzeń, które zazwyczaj zamiast emocjonować, bardzo mnie nudziły. Przez większą część lektury nie mogłam też pozbyć się wątpliwości co do głównego bohatera, Mirosława Kutrzeby. Jest on postacią dość skomplikowaną, ponurą, całym sobą skupia się jedynie na swoim celu, którym jest osiągnięcie zemsty. Pomaga mu w tym Zmora, która zamieszkuje jego duszę. Kutrzeba posiada przeszłość, która na początku Pokoju światów jest owiana tajemnicą, lecz później autor tłumaczy czytelnikom pobudki, jakimi bohater się kieruje. Powieść jest podzielona na dwie części, z czego jedna opowiada o tym, jak Kutrzeba pomaga bogatemu krakowskiemu Marsjaninowi w jego ekspedycji, aby móc później jakoś na tym skorzystać, a w drugiej części poznajemy niektóre z wydarzeń z jego przeszłości. 

Na kartach książki nie zabrakło też palety różnorodnych, oryginalnych postaci drugoplanowych. Paweł Majka tworzy naprawdę ciekawie, wyróżniające się sylwetki i obdarza swoich bohaterów osobliwymi i nietypowymi charakterami. Miałam wiele zabawy czytając o przygodach Szulera Losu, głupiutkiego Jaśka, inspektora Grabińskiego, cyganki Sary czy jej olbrzyma Burzymura. Nie wspominając już o bohaterach, którzy pojawiają się dopiero w dalszej części historii! 

Czego nie można odmówić Pokojowi światów? Tego, że naprawdę jest warty uwagi. Czasem opisywane wydarzenia trochę nużą, chociaż powinny trzymać w napięciu, a przygód bohaterów nie obserwuje się z taką ciekawością, jaką powinni wzbudzać, ale te wady bledną, kiedy czytelnik zaczyna myśleć o tym fascynującym i intrygującym świecie.  Miło jest mieć do czynienia z rzeczywistością stworzoną z takim rozmachem, jak ta w Pokoju światów. Trzymam kciuki za kontynuację i z niecierpliwością wypatruję kolejnej książki autora, aby przekonać się, na co go jeszcze stać. 



autor: Paweł Majka
tytuł: Pokój światów
data wydania: 28 lutego 2014
ISBN:9788379950003
liczba stron: 400
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction

język: polski



Recenzja napisana dzięki współpracy z wydawnictwem Genius Creations.

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl