Simon vs. the Homo Sapiens Agenda

12:51


Simon vs. the Homo Sapiens Agenda to powieść, którą po raz pierwszy przeczytałam równo rok temu. Od tego czasu próbowałam o niej napisać choć trochę składną opinię, ale zdania się nie kleiły, żadne wystarczająco dobre słowa - takie, które w najlepszy sposób opisałyby moje odczucia do debiutu Becky Abertalli - nie przychodziły mi na myśl. Pokochałam tę powieść od pierwszych stron i szczerze mówiąc, wydaje mi się, że nie do końca chciałam podzielić się nią z innymi. Simon... to historia inna, wyjątkowa, urocza. Zapadająca w pamięć. To jedna z tych opowieści, które chce się trzymać blisko siebie, często do niej wracać i nie wspominać o niej reszcie świata, zachowując dla siebie całą dobroć inwentarza. Kiedy jednak pojawiła się informacja, że wydawnictwo Papierowy księżyc zamierza wprowadzić tę książkę na nasz rynek, zrozumiałam, że nie mogę już dłużej być egoistyczna. Co innego przeczytać powieść w oryginale i zatrzymać ją dla siebie, a co innego znaleźć ją w polskiej księgarni i nie wspomnieć innym czytelnikom, że nie powinni przechodzić obok niej obojętnie.  



I to jest pewnie ten moment, w którym pytacie - Dlaczego ta powieść jest taka wyjątkowa? Naprawdę, rozumiem potrzebę wytłumaczenia tej kwestii. Spójrzmy na to z obiektywnej strony - okładka jest całkiem interesująca, ale nie aż tak, żeby przyciągnąć do siebie każdego czytelnika. Tytuł powieści to żart zrozumiały jedynie dla tych osób, które już przeczytały całość, a tematyka LGBT nie pojawia się zbyt często w młodzieżówkach na polskim rynku książki - jedyne co mi obecnie przychodzi na myśl, to Will Greyson, Will Greyson Levithana i Greena. Simon vs. the Homo Sapiens Agenda nie posiada praktycznie ani jednego składnika, który wyróżniałby go spośród reszty powieści. Tak, aby jakoś przebić się przez inne młodzieżówki i trafić w ręce zaciekawionych odbiorców. Gdyby nie fakt, że ta pozycja została mi polecona osobiście, zapewne minęłabym ją z zobojętnieniem, ani raz się nie oglądając. Na szczęście - dzięki podekscytowanym piskom mojej przyjaciółki i powodzi wspaniałych cytatów z Simona..., jaka mnie zalała - to się nie stało, a ja mam zamiar dzisiaj wyświadczyć Wam tę samą przysługę. 

Największym atutem tej powieści są niewątpliwie bohaterowie. Od uroczego i zabawnego Simona zaczynając, przechodząc przez całą paletę barwnych, żywych do szpiku kości przyjaciół protagonisty i w końcu kończąc na dorosłych. Dorosłych, czyli obecnych w życiu Simona rodzicach, zaangażowanych nauczycielach, którzy za każdym razem pokazują, że zależy im na swoich uczniach. Obecni w życiu głównych bohaterów rodzice, nauczyciele czy chociażby sąsiedzi to motyw bardzo często pomijany w powieściach young adult. Autorzy młodzieżówek najczęściej wcale nie poruszają tego tematu w swoich powieściach, albo z dorosłych postaci robią papierowe kukły, które stoją sobie gdzieś na trzecim, czwartym planie i nie posiadają żadnego wpływu na opisywane wydarzenia, już o czynnym udziale w przedstawianej historii nawet nie wspominając. Simon vs. the Homo Sapiens Agenda jest wyjątkiem od tej reguły. W książce pojawia się wiele wartościowych sylwetek, interesująco wykreowanych, posiadających ikrę charakterów, którzy albo mają jakiś wpływ na Simona, albo służą mu radą, pomocą. 


Źródło
Podobnie jest także z jego siostrami, przyjaciółmi oraz znajomymi ze szkoły. Na kartach powieści przewija się multum mniej lub bardziej oddziałujących na Simona bohaterów. Warto też zwrócić uwagę na niesamowite zróżnicowanie i intrygujące przedstawienie "klik" tworzących się w szkole Simona. Nie dostajemy tutaj utartego motywu, wg którego sportowcy zadają się tylko ze sportowcami, outsiderzy nigdy nie potrafią znaleźć sobie miejsca przy stoliku, a cheerliderki to zło zrodzone w najgłębszych otchłaniach piekła, które samo nie uwierzyło w to, co stworzyło i postanowiło pozbyć się tych demonów udręki, zrzucając problem ich istnienia na boga ducha winnych nastolatków z liceów. Nope. Środowisko, w którym obraca się główny bohater, jest niesamowicie zróżnicowane, bogate w odrębne i niepodobne do siebie charaktery. Najlepszymi przyjaciółmi Simona są należący do drużyny lekkoatletów Nick, który nie odłoży dla ciebie gitary, ale może zatrzymać grę komputerową oraz trochę trzymająca się na uboczu, zakochana w mangach i yaoi Leah. Od pewnego czasu do tego grona najbliższych wybrańców Saimona należy także Abby - sympatyczna i pełna ciepła cheearliderka - która niedawno przeprowadziła się do ich miasta. Oprócz tej trójki poznamy także mnóstwo innych, barwnych postaci, które są trochę mocniej związane z Nickiem, Leah, albo Abby, ale spędzają także mnóstwo czasu z Simonem i resztą spółki. 

Na co nie zwróciłam uwagi podczas czytania, ale co później - gdy rozmawiałam o książce ze znajomymi - bardzo mnie uderzyło, to fakt, jak mocno został rozwinięty w tej powieści wątek przynależności. Becky Albertalli stawia duży nacisk na temat odrębności, inności oraz sposobie, w jaki ta inność wpływa na naszych znajomych i uzupełnia się także z ich oryginalnymi cechami. Dostajemy powieść, gdzie główny bohater jest gejem, ale nie czuje się na razie komfortowo, żeby podzielić się tym z najbliższymi, chociaż jedna z jego bliskich przyjaciółek jest osobą otwartą, nie mającą nic przeciwko osobom homoseksualnym. Leah nawet uświadamiała Simona w sprawie fanficków Harry'ego i Draco! :D W powieści pojawia się także wątek odmiennych religii, ponieważ akcja ma miejsce podczas zimy, Simon świętuje więc Boże Narodzenie z rodziną, ale także składa życzenia Nickowi, który jako żyd obchodzi Chanukę. Nie wspominając już nawet o fakcie, że na kartach książki pojawia się także gro bohaterów czarnoskórych - w tym Abby. Podczas czytania nie ma się jednak wrażenia, że autorka postawiła na tak różnobarwnych, odmiennych bohaterów w imię poprawności politycznej, albo dlatego, że tak "się - lepiej - sprzeda". Nie. Wręcz odwrotnie. Gdy odkładałam na półkę Simona... byłam skłonna uwierzyć Albertalli, że tak teraz wygląda rzeczywistość nastolatków za granicą. 

Poza tym autorka ma naprawdę lekki, niezwykle przyjemny styl pisania. Przez powieść przechodzi się niczym burza. Chociaż całkiem szybko czytam książki, sama nie potrafiłam uwierzyć, że Simon vs. the Homo Sapiens Agenda skończył się tak szybko. Chciałam więcej i więcej! Te dialogi, moi drodzy, dialogi! Uwielbiam rozmowy między bohaterami w tej powieści. Są takie żywe, prawdziwe, zabawne! Gdybym tylko dostała taką szansę, zacytowałabym Wam całość. Wracanie do fragmentów to autentyczna przyjemność.     


Źródło
Przede wszystkim jednak Simon vs. the Homo Sapiens Agenda to urocza, czarująca i niezwykle zabawna powieść o pierwszym zauroczeniu, o zmianach, jakie zachodzą w naszym życiu, nawet jeśli desperacko próbujemy się trzymać tego co było. Główną osią fabuły są e-maile, które Simon wymienia z chłopakiem ze swojej szkoły. Oboje nie chcą zdradzić sobie swojej tożsamości, ale między jednym a drugim listem tworzy się między nimi głęboka zażyłość, zrozumienie, przyjaźń, a z biegiem czasu nawet coś więcej. Czytelnicy razem z Simonem przez całą książkę zastanawiają się kim jest tajemniczy Blue. Kiedy zaś pod koniec autorka się nad nimi lituje i rozwiązuje ten wątek, nie ma możliwości, aby nie zacząć od razu czytać tej powieści po raz kolejny! Chcemy bowiem wyłapać wszystkie momenty, gdy pod nos podstawiano nam wskazówki. Tak, tak - przeczytałam tę powieść dwa razy pod rząd i ani trochę się tego nie wstydzę! :) Rzeczą, która chyba jednak najbardziej mnie zachwyciła w debiucie Becky, to fakt, że autorka nie rozwiązuje na raz wszystkich wątków. Nie tyle pozwala czytelnikom sobie dopowiedzieć zakończenia mniej ważnych wydarzeń, co pokazuje, że nie wszędzie musi pojawić się happy end. Nie wszystkie zachowania mogą zostać przebaczone. Becky Albertalli na przykładzie jednej z postaci pokazuje nam, że zostawianie spraw takimi, jakie są, też jest w porządku i że czasami potrzebujemy trochę więcej czasu, aby pogodzić się z obecną sytuacją. 

Mam u siebie na półce taki specjalny rodzaj książek, które chciałabym przeczytać po raz pierwszy. Znów odkrywać te magiczne, pełne ciepła historie, wzruszać się w łzwawych momentach, śmiać z żartów bohaterów i odkrywać zakończenie głównych wątków. Simon vs. the Homo Sapiens Agenda jest jedną z nich. Niesamowicie Wam zazdroszczę, że poznanie debiutu Becky Albertalli wciąż jest przed Wami, a jednocześnie też trzymam kciuki, żeby ta pozycja zrobiła na Was nie mniejsze wrażenie, aby zwaliła Was z nóg. Zróbcie więc to dla mnie i nie czekajcie już dłużej. Poznajcie Simona i spółkę. Dajcie się im omamić!




tytuł: Simon oraz inni Homo Sapiens
autor: Becky Albertalli
wydawnictwo: Papierowy księżyc
tytuł oryginału: Simon vs. the Homo Sapiens Agenda
data wydania: 7 kwietnia 2015
ISBN: 9780062348678
liczba stron: 320
kategoria: literatura młodzieżowa
język: angielski/ polski

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl