Ci, którzy tańczą z wilkami

17:11

Źródło
Co prawda, nie śledzę zapowiedzi wydawniczych kryminałów tak sumiennie, jak fantastyki  czy science fiction, ale nowa pozycja Elisabeth Herrmann wpadła mi w oko długo przed premierą. Wioska morderców intrygowała zarówno opisem zawartym na tylnej okładce, jak również interesującą grafiką. Zapisałam sobie ten tytuł na liście: "do przeczytania", lecz zanim udało mi się ją zaktualizować, odświeżyć i wybrać coś ciekawego, zdążył już mieć swoją premierę Śnieżny wędrowiec. Moja przygoda z twórczością niemieckiej pisarki zaczęła się więc od niego. 


W podobnych cyklach ogromną zaletą jest fakt, że każda powieść z serii zazwyczaj opowiada o innej sprawie, przedstawia nowe śledztwo. Chociaż dostajemy tych samych bohaterów i nie zawsze od pierwszych stron potrafimy rozgryźć łączące ich relacje, to zagłębianie się w fabułę czy zrozumienie przebiegu wydarzeń nie sprawia czytelnikowi większych problemów. Po Śnieżnego wędrowca mogą więc sięgnąć osoby, które nie miały styczności z Wioską morderców. Jedyną rzeczą, która przez pewien czas nastręczała mi trudności, było zrozumienie konfliktu pomiędzy główną bohaterką, Sealą Bearą, a komisarzem Lutzem Geheringiem. Ta dwójka żarła się już od pierwszych rozdziałów, jak pies z kotem, co - jak zrozumiałam - było skutkiem wydarzeń opisanych w pierwszej części serii. Co nie zmienia faktu, że czytanie tej książki było prawdziwą przyjemnością. Zaczynając od dobrego warsztatu pisarskiego autorki, przechodząc przez świetnie nakreślonych bohaterów i wydarzenia, a wreszcie kończąc na zgrabnie wplecionych w całość zwrotach akcji. 

Zacznijmy jednak od warsztatu pisarskiego. Wiem, że ogromną zasługę ma w tym także tłumacz powieści, któremu należą się niemałe brawa. Elisabeth Herrmann pisze ciekawie, lekko, na temat. Opisy zawarte w Śnieżnym wędrowcu są niezwykle plastyczne i obrazowe, a dialogi żywe i ciekawe. Dodając do tego wiarygodnie wykreowane postaci i dobrze przedstawione relacje pomiędzy nimi, dostajemy książkę, którą dosłownie połyka się w całości, a nie tylko czyta. Lektura drugiej części przygód Saneli Beary zajęła mi tylko dwa dni, podczas których wiele czasu poświęcałam także na przygotowania do zajęć oraz nadchodzących egzaminów. Zapewne udałoby mi się o wiele szybciej przebrnąć przez najnowszą sprawę prowadzoną przez Bearę i Geheringa, gdyby nie fakt, że gdzieś tak w połowie powieści odczuwalny jest spadek formy. 

Elisabeth Herrmann pisze ciekawie, ale w Śnieżnym wędrowcu zabrakło mi tej tajemnicy, a klimat grozy i przerażenia znikł zbyt szybko. Mając za sobą trzy czwarte historii bez problemu domyśliłam się już rozwiązania głównego wątku. Chociaż wciąż nie byłam pewna, jak odpowiedzieć na pytanie: Kto zabił?, to wiedziałam już, kto dokładnie w zbrodnię został zamieszany i z dużym prawdopodobieństwem potrafiłam wytypować dlaczego.  W momencie, gdy wreszcie zagadkę odkryła także główna bohaterka, nie mogłam się wprost doczekać, aby w końcu przeszła do rzeczy i skończyła całe śledztwo. Nie zrozumcie mnie źle. Autorka książki świetnie radzi sobie ze stopniowaniem napięcia i prowadzeniem akcji. Mankamentem jest tutaj jedynie fakt, że gdzieś w połowie nie wystarczyło pani Herrmann tego nieustannego napięcia i elementu zaskoczenia, aby pociągnąć to aż do samego końca, co sprawiło, że historia w pewnym momencie zaczęła się niemiłosiernie dłużyć.  

Jako osoba na stałe mieszkająca w Niemczech, muszę powiedzieć, że niezwykle spodobało mi się wplecenie w powieść przez Elisabeth Herrmann wątku imigrantów, w szczególności społeczności chorwackiej. Co prawda, autorka nie robi wiele więcej, niż wspomina czytelnikowi, że w Niemczech mnóstwo obywateli ma obce pochodzenie, ale przedstawiając to z punktu widzenia chorwatki, posiadającej wiele znajomości, jeśli nie nawet głębokich relacji z innymi imigrantami należącymi do tej społeczności, Herrmann nakreśla interesujący, a przede wszystkim aktualny obraz swojego kraju. 

Z jednej strony więc Śnieżny wędrowiec jest naprawdę porządnie napisaną, wciągającą książką, z drugiej zaś kryminał z niej przeciętny. Jak wspominałam wcześniej, lektura Wioski morderców jeszcze przede mną, więc trudno mi jakkolwiek porównać obydwie części serii o Saneli Bearze. Jedyne co mogę zrobić, to wystawić tej powieści naprawdę mocną piątkę i czekać na kolejne tytuły spod pióra Elisabeth Herrmann. Pisarka ma już warsztat i pomysły, co najważniejsze. Trzymam kciuki, aby resztę odkryła z czasem.   

 

autor: Elisabeth Herrmann
wydawnictwo: Prószyński i Ska
tytuł: Śnieżny wędrowiec
seria: Sanela Beara (tom 2)
tłumaczenie: Wojciech Łygaś
data wydania: 6 września 2016
liczba stron: 512
ISBN: 9788380694514
kategoria: thiller/ kryminał


Recenzja została napisana we współpracy z wydawnictwem Prószyński i Ska.

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl