Dziękuję za pięć lat...

10:34

Źródło

Kiedy pięć lat temu zakładałam bloga, nawet nie myślałam o ludziach. Najbardziej w świecie chciałam mieć własne miejsce, kąt w Internecie, gdzie mogłabym pisać o swoich zainteresowaniach. Nawet wtedy nie były to tylko książki. Chciałam pisać wszystko, co tylko przyszłoby mi na myśl i o wszystkim, o czym tylko miałabym ochotę. Wcześniej przez dobre pół roku z zazdrością przeglądałam inne tego typu blogi, nie wiedząc za bardzo, jak podejść do całej sprawy. Pierwsza była nazwa - musiała być oryginalna, wyróżniająca się. Niewiele uwagi przykładałam do faktu, że mogła brzmieć trochę dziwacznie czy niezrozumiale. W moim umyśle wszystko miało sens, co automatycznie oznaczało, że nie musiałam przejmować się resztą. Wygląd? Czy to ma jakieś znaczenie? Wybrałam prosty, bloggerowy szablon i pisałam jak szalona. Pierwszy rok blogowania wbrew pozorom wspominam najmilej. To był ten czas pierwszych kroków, dwudziestu notek miesięcznie i tysięcy komentarzy na innych stronach. Posmak nowości, radości i taplania się w morzu zachwytu. 

Później było trochę niespełnionej ambicji, popularności, zmiany "imidżu" po raz setny, zachłyśnięcia się wizją bloga i pochłonięcia przez życie prywatne. Przez trzy ostatnie lata nie pisałam zbyt dużo, co nadzwyczaj mnie smuci, ale tak to już niestety jest. Kiedy jednak mam gorsze samopoczucie; zastanawiam się, co tak naprawdę robię ze swoim życiem, zawsze miło wracam do Nocnego Cienia. Nieważne bowiem co by się nie wydarzyło, jakie przeszkody by przede mną postawiono, ten blog będzie istnieć, a wokół niego cudowni ludzie.  

Mogłoby się wydawać, że mówienie o czytelnikach brzmi nad wyraz odważnie i dumnie. Czytelników mają większe blogi, te, które zdobyły już taki poziom popularności, że czyta je jedynie połowa osób tak twierdzących. Nie zgodzę się z tym w najmniejszym stopniu, moje drogie potworki. Strasznie się cieszę, że tutaj jesteście. Dziękuję tym, z którymi wymieniam komentarze długości trzech stron A4 i tym przyczajonym ninja, którzy krążą gdzieś w czasoprzestrzeni, podglądając i czytając, ale nie komentując wcale. Dziękuję za wszystkie prywatne wiadomości, e-maile, za każdy podesłany link do zapowiedzi powieści, na jaką czekam, albo po prostu do rzeczy, jaka Waszym zdaniem może mi się spodobać. Dziękuję za całonocne rozmowy o życiu i popkulturze; o wszystkim i o niczym. Dziękuję za podpisywanie petycji, o których Wam wspominam i włączanie się w akcje, jakie organizuję, albo w których tylko biorę udział. Dziękuję za wszystkie świąteczne życzenia i za prezenty tygodniami wędrujące pocztą. Dziękuję za przypomnienia, że na blogu już od dawna nie było notki i JAK TO TAK!   Za każde Wiem, już opowiadałaś; za każde Pamiętam, pisałaś już o tym na blogu!

Dziękuję, że jesteście.  Dziękuję, że razem ze mną współtworzycie to miejsce.

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl