Gdzie diabeł nie może...

16:50


Po przeczytaniu najnowszej powieści Olgi Rudnickiej, Granat poproszę!, nie mogłam się powstrzymać, aby sięgnąć po wcześniejsze książki pisarki. Było dla mnie jasne, że odkryłam swoją nową czytelniczą słabość, która jeszcze na długo nie wypuści mnie ze swojego uścisku. Na drugi ogień poszedł więc tytuł Diabli nadali. Kryminał wydany ponad rok temu, o jakim usłyszałam naprawdę wiele dobrego. 


I już na początku muszę przyznać, że nic w tym dziwnego. Postacie wciąż są niezwykle przerysowane, zagadka goni zagadkę a intryga intrygę, o mnóstwie komicznych sytuacji nawet nie wspominając. Miałam nadzieję, że taki sposób pisania - lekki, niewymuszony i dowcipny - jest właśnie znakiem towarowym Olgi Rudnickiej, a nie tylko elementem wyróżniającym najnowszą powieść pisarki i się nie przeliczyłam. Czytelnik już od pierwszych rozdziałów dostaje mnóstwo akcji, niezwykle barwnych bohaterów - niejednokrotnie aż jaskrawych, jeśli można tak powiedzieć - oraz całą szpulkę poplątanych relacji, tajemnic i kłopotów. Mamy tutaj jednego trupa w osobie Dagmara Różyka, dyrektora kreatywnego dużej firmy; Monikę, jego sekretarkę, która przyjechała do dużego miasta ze wsi, aby podjąć studia oraz Mateusza Jankowskiego, zakochanego w niej sąsiada-policjanta, odbywającego staż właśnie podczas rozwiązywania sprawy zabójstwa Dagmara, znanego w pracy także jako Diabła. 

To jednak nie wszyscy istotni dla fabuły bohaterowie. Co niezwykle mi się spodobało w powieści Olgi Rudnickiej, to fakt, że autorka nie odsuwa w cień reszty bohaterów, nie używa ich także jako pomocnych narzędzi, które mają w jakiś sposób naprowadzić głównych bohaterów na trop, czy pomóc we wprowadzeniu zwrotu akcji do fabuły. Diabli nadali to powieść pełna oryginalnych, świetnie wykreowanych charakterów. Tutaj każdy ma jakąś rolę do odegrania. Niemniej ważni od Mateusza są jego znajomi, starsi wyjadacze z komisariatu. Tak na dobrą sprawę, to oni właśnie prowadzą śledztwo, pozwalając od czasu do czasu przejąć świeżemu i niedoświadczonemu stażyście prowadzenie. Poza tym mamy tutaj także zastępczynię Diabła - Magdę zwaną Zdzirą oraz jej podlizującego się asystenta, którzy - chociaż wzbudzający powszechną irytację i zdenerwowanie u Czytelnika - spełniają w fabule swoje zadanie, podając w wątpliwość niektóre wydarzenia. Oraz - oczywiście - uprzykrzając życie wszystkim innym. 

Narracja skacze nie tylko od bohatera do bohatera, ale także opisuje wydarzenia mające miejsce na przestrzeni kilku lat. Jak po kilkunastu rozdziałach staje się jasne dla czytelnika - jest to zabieg dobrze przemyślany i sprytny. Okazuje się bowiem, że morderstwo dyrektora kreatywnego to poważniejsza sprawa niż mogłoby się wydawać i jest w nie zaangażowanych przynajmniej kilka osób. Olga Rudnicka sprytnie i z widoczną wprawą przeskakuje pomiędzy różnymi narracjami oraz wydarzeniami; mąci w głowie czytelnika mnożąc intrygi i spiski, aż nagle odbiorca wciąż czyta z zapartym tchem, wciąż śledzi poczynania bohaterów, do których już mocno się przywiązał, ale już nie ma zielonego pojęcia co dokładnie się dzieje, o jakichkolwiek racjonalnych teoriach na temat zabójcy czy morderstwa nie mówiąc.

Dodatkowo bardzo podobała mi się zmiana, jaka zaszła w Monice na przestrzeni całej historii opisanej w Diabli nadali. Główną bohaterkę poznajemy jako cichą myszkę. Dziewczyna niby ma werwę, ma charakter, ale jednak okazuje go tylko w kryzysowych sytuacjach. Olga Rudnicka opisuje nam różne sytuacje, mające miejsce na przestrzeni przynajmniej dwóch lat pracy Moniki i najczęściej mające związek z jej szefem, Diabłem, wzbudzającym w niej mordercze instynkty. Dzięki temu właśnie czytelnik ma możliwość nie tylko polubienia bohatera, który - jak można było do tego dopuścić! - nie żyje, ale także obdarzamy sympatią przyjaciół Moniki, samą bohaterkę oraz obserwujemy, jak wszystko u nich krok po kroczku się zmienia. 

Samą powieść poleciłabym nie tylko jako dobre czytadło, które świetnie się czyta wieczorem, leżąc pod kocem, czy w autobusie albo tramwaju, lecz także jako zajmujący kryminał, potrafiący przyprawić o niemałe zaskoczenie i liczne wybuchy śmiechu. Zaczynam rozumieć, że przez ten cały czas, kiedy odkładałam czytanie powieści Olgi Rudnickiej "na później", omijało mnie naprawdę wiele dobrej zabawy. Lecę więc kontynuować nadrabianie zapoznawania się z twórczością tej autorki, a Wam podsuwam Diabli nadali oraz Granat poproszę!, jeśli po pierwszym wciąż macie chrapkę na więcej. 



tytuł: Diabli nadali
autor: Olga Rudnicka
wydawnictwo: Prószyński i Ska
liczba stron: 448
data wydania: październik 2015
ISBN: 9788380691476

Za możliwość śledzenia perypetii Moniki, Diabła i Mateusza serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i Ska. 

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl