Więcej pary, kapitanie!, albo Zatopić Niezatapialną

14:14


Ostatnie dwa miesiące były dla mnie czasem czytelniczej posuchy, podczas której miałam tendencje do mówienia ludziom, że coś czytam, a potem zastanawiania się co konkretnie, nie potrafiąc wymienić żadnego dobrego przykładu. A czytałam! Rozwlekle w czasie, ale czytałam Zatopić "Niezatapialną" Anny Hrycyszyn. Na początku lutego uwiodła mnie wizja steampunku i ekipy ciekawych, silnych oraz niezależnych bohaterek na pokładzie parowca. Czy coś wyszło z tych statków napędzanych nadchemią, czy była to tylko zasłona dymna?

Pozwólcie, że zacznę dość nietypowo, ponieważ na początek chciałabym powiedzieć, że w powieściach wydawanych przez Genius Creations naprawdę podoba mi się redakcja oraz korekta. Na przestrzeni czasu, podczas którego zdążyłam zapoznać się z wieloma ich tytułami, niektórymi się zachwycać, niektórymi nie, zauważyłam, że wszystkie te książki mają jeden wspólny czynnik - rzetelnie i profesjonalnie przeprowadzoną korektę i redakcję. Czy byłoby to Spalić wiedźmę, Magdy Kubasiewicz - powieść, jaką zachwycałam się od pierwszych akapitów, Paradoks marionetki od Anny Karnickiej, mający swoje momenty czy Pryncypium Melissy Darwood, które nie podobało mi się ani trochę. Debiut Anny Hrycyszyn nie jest wyjątkiem od tej reguły.

Jak wypada jednak ta książka w porównaniu do pozostałych? Jakoś po środku. Jeszcze nad Paradoksem marionetki, lecz niestety pod wszystkimi tytułami, które swego czasu niemało mnie zachwyciły.  Szkoda, ponieważ Zatopić "Niezatapialną" miała wszystkie asy w rękawie, aby sprawić, że stanę się jej fanką. Po pierwsze - steampunk. Uwielbiam steampunk i wy dobrze wiecie, że uwielbiam steampunk, bo piszę to w każdej recenzji steampunkowej książki. Ja nawet nie mogę się powstrzymać, żeby powtarzać to cudowne słowo w kółko i w kółko. U Anny Hrycyszyn nie brakuje elementów składających się na ten gatunek, chociaż muszę szczerze z ręką na sercu przyznać, że jak dla mnie, to było tego za mało. Obecnie czytam Ostatnie dni pary - steampunkową antologię, na którą składają się opowiadania pisane przez znanych oraz debiutujących autorów. Tutaj aż kipi od mechaniki, maszyn parowych, sterowców, pięknych dam i gentelmentów, żywcem wyjętych z dziewiętnastego wieku oraz zaskakujących wynalazków. W Zatopić "Niezatapialną" to wszystko występuje w o wiele mniejszym, odrobinę rozczarowującym natężeniu. 

 Kolejną interesującą i wabiącą niczym ulubiony rodzaj czekolady rzeczą, przez którą po prostu musiałam sięgnąć po tę powieść, była załoga "Niezatapialnej". Konkretniej - całkowicie żeńska załoga parowca, gdzie jedynym mężczyzną na statku był kucharz. Przed premierą książki na fanpage'u Genius Creations wydawnictwo wrzucało zdjęcia kobiet stylizowanych na wiek pary, które miałyby być odpowiedniczkami postaci występujących w powieści. Pamiętam, że strasznie się wtedy podekscytowałam, ponieważ nie miałam jeszcze do czynienia z pozycją, w jakiej występowałoby tak wiele kobiecych bohaterek, a wiadomo, girl power i tak dalej, to wszystko niesamowicie się chwali. 

Byłam bardzo ciekawa wykonania. Co z tego wynikło? Klops. Jak się niestety okazało, Anna Hrycyszyn nie poradziła sobie zbytnio z taką ilością postaci. Jakoś do ostatniej jednej trzeciej książki zwyczajnie nie potrafiłam odróżnić od siebie bohaterek. Było ich mnóstwo, zazwyczaj występowały w roli podwładnych Nes, protagonistki, a ich rola kończyła się na wykonaniu rozkazu. Przez większość książki nie potrafiłam rozróżnić ich po cechach charakteru, sposobie mówienia czy nawet zadań na statku. Debiutująca autorka ograniczyła rolę załogi statku do zwykłych sidekicków głównej bohaterki, a to niedobrze. Podobny niewykorzystany potencjał widzę także w reszcie postaci drugoplanowych. Jedynym, który miał jako taki charakter oraz zajmującą historię był porucznik de Succomber. Gdzieś w połowie powieści jednak nieoczekiwanie zniknął, nawet nie machając na pożegnanie, i tyle go widzieli.   

Najlepiej przestawioną postacią była zaś główna bohaterka i do niej nie mam w sumie żadnych zarzutów. Konkretnie i rzetelnie ukazana sylwetka, kilka rozpoznawalnych cech charakteru, wad równoważących zalety oraz nieciekawa przeszłość, przewijająca się przez większą część Zatopić "Niezatapialną". Jollienesse Rożnowski to taki rodzaj protagonistki, przy której nie można ani powiedzieć nic złego, ani rzucić jakiegoś większego komplementu. Nes była żywa, oryginalna i uczuciowa. Nie zaangażowałam się jakoś bardzo w opisywane wydarzenia, ale nie jestem pewna, czy mam prawo zrzucać to na przeważającą w powieści narrację prowadzoną z punktu widzenia głównej bohaterki. Zabrakło mi w tym debiucie jakiegoś składnika, który by sprawił, że zapamiętałabym tę historię na dłużej; trochę bardziej zainteresowała się losami prezentowanych postaci i opisywanymi w powieści wydarzeniami.  

Dużym mankamentem Zatopić "Niezatapialną" jest chyba fakt, że mniej koncentruje się na polityce, tym społeczno-ekonomicznym przemianom w świecie przedstawionym. Zamiast tego, na początku dostajemy kroplę romansu pomiędzy główną bohaterką a kapitanem przewodzącym elitarną jednostką straży, Feliksem Ucelli. Kroplę, która w miarę czytania powieści rozrasta się do ogromnego jeziora, leżącego w centralnej części całego obrazka. Ta wspomniana na tyle książki "odrobina romansu" jest wątkiem ciekawym i ładnie poprowadzonym, ale z biegiem czasu przejmuje zbyt wiele czasu antenowego. Nawet nie wspominając już o zakończeniu historii, które zwyczajnie w świecie mnie nie przekonuje.

Debiut Anny Hrycyszyn to ciekawostka, sympatyczne czytadło, o którym po pewnym czasie szybko się zapomina. Autorka ma potencjał i dobry warsztat. Jestem ciekawa, co zaproponuje czytelnikom w przyszłości i mam nadzieję, że doda trochę pary, rozkręcając się na dobre. 




autor: Anna Hrycyszyn
tytuł: Zatopić "Niezatapialną"
wydawnictwo: Genius Creations
data wydania: 28 lutego 2017
ISBN: 9788379950836
liczba stron: 382
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction

język: polski



Za przygodę na parowcu serdecznie dziękuję wydawnictwu Genius Creations. 

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl