Wrony zapamiętują ludzkie twarze

11:38


Kilka miesięcy temu przeczytałam wyśmienicie wciągającą książkę, jaką była Szóstka wron. Dobrze pamiętam, że na początku odrobinę zapierałam się przed lekturą tej powieści, bo Leigh Bardugo, do której nie miałam zaufania za grosz; bo te nieszczęsne Grisze, co początki miały dobre, ale środki i końce już nie. Na moje (nie)szczęście, zawsze mogę liczyć na kilka pomocnych dusz z metaforycznymi tasakami w rękach, którymi wywijają w każdą stronę, zachęcając do czytania, poznawania i wyzbywania się uprzedzeń. Zaspoileruję Wam z miejsca - zakochałam się. Pokochałam Szóstkę wron od pierwszych stron, od pierwszych zabawnych dialogów i łotrzykowskich klimatów. Pokochałam tę historię z całym inwentarzem i każdą ułomnością, jaką zawierała - a niestety było ich kilka. Na kontynuację wydawnictwo Mag nie kazało czytelnikom czekać długo, chociaż, tak szczerze, dla mnie była to cała wieczność. Kiedy więc w końcu Królestwo kanciarzy przywędrowało w me zachłanne ręce, powróciłam na brudne, niebezpieczne uliczki Ketterdamu i zaczęłam czytać. 

Lekturę ostatniej części tej wciągającej dylogii skończyłam już jakiś czas temu, lecz z ciemnych uliczek, pełnych szulerów i kieszonkowców wciąż nie powróciłam. Nie zamierzam.

Leigh Bardugo zręcznie plecie intrygę, po raz kolejny stawiając swoich bohaterów przed niemożliwymi wręcz zadaniami. Jak jednak w Szóstce wron mieliśmy do czynienia z sześcioma postaciami, które wcale się nie znały; szukały swoich mocnych i słabych stron; dopiero stawały się tym zespołem, którym powinny, tak w Królestwie kanciarzy ich wzajemna lojalność i braterstwo wydzierają z każdego zdania, sprawiając, że powieść czyta się naprawdę przyjemnie. Strasznie miło było mi obserwować w pierwszym tomie, jak Matthias i Nina odpychają się i przyciągają; Kaz po trupach zmierza do upragnionej zemsty, a Inej mu w tym pomaga; Jasper walczy ze swoim nałogiem, a Wylan z ojcem i rodzinną spuścizną. Autorka stworzyła barwne, interesujące postacie, z jakimi naprawdę trudno jest się nie utożsamiać, czy im nie kibicować. 

Uwielbiałam czytać o ich przygodach, nawet pomijając fakt, że większość tych przekrętów wydawała mi się uroczo naiwna, biorąc pod uwagę, jak wiele rzeczy mogło pójść nie tak; ile zaangażowanych w nie osób mogło coś - nazywać rzeczy po imieniu - spartolić. Nie pomagał tutaj także fakt, że chociaż intrygi Wron wydawały się szczegółowe i dopięte na ostatni guzik, jestem pewna, że w prawdziwym życiu wcale by nie przeszły. Trudno jednak się gniewać czy umniejszać przez to całej historii, kiedy całość wypada tak nieziemsko olśniewająco; od lektury powieści naprawdę trudno się oderwać; a żonglowanie sześcioma narracjami wychodzi Bardugo jeszcze lepiej niż poprzednio. 


Zostańmy jeszcze na moment przy tych sześciu narracjach, ponieważ istnieje jeden, ogromny problem, jaki mam z tą dylogią, a jest nim niestety wiek bohaterów. Naprawdę staram się zrozumieć argument, jako że gdy autor pragnie z daną historią wbić się w konkretny target, najlepiej choć trochę pisać pod publiczkę. Szósta wron i Królestwo kanciarzy to jest typowe młodzieżowe fantasy, przede wszystkim kierowane do nastolatek. Tym sposobem niby dzieje się mnóstwo złych rzeczy, a nasi bohaterowie nie raz wpadają w tarapaty, lecz jako takich scen +18 czytelnik tutaj nie uświadczy. Niestety, zabieg ten działa na niekorzyść całej historii, zwłaszcza wtedy, kiedy Bardugo próbuje wmówić swoim czytelnikom, że nie pisze o dzieciach, że jej bohaterowie są ciężko doświadczeni przez los, każdy z nich ma swoją własną, mroczną przeszłość i tak dalej, i tak dalej... A potem obwieszcza wszem i wobec, że mowa o szesnastolatkach. W takich momentach zaczynam się zastanawiać, kiedy autor ostatni raz widział prawdziwego szesnastolatka na oczy. Także, podsumowując, rozumiem zabieg, ale to nie zmienia faktu, że podobne podejście spłyca całą historię; sprawia, że wydaje się ona w jakimś stopniu najzwyczajniej nienaturalna i pretensjonalna. 

Ogromny plus za to za wprowadzenie wątku LGBT, który - ach musicie to przyznać! - mógłby równie dobrze zostać wyśniony przez wszystkie fangirl shippujące tę parę. Bezwstydnie przyznam, że ja shippowałam. Poza tą miłą niespodzianką, Leigh Bardugo umieszcza w Królestwie wron jeszcze kilka innych atrakcji, niestety niektóre z nich są mniej przyjemne niż te pozostałe.  W tym momencie chciałabym napisać, że bardzo, ale to bardzo nie podobało mi się, w jaki sposób pisarka poprowadziła jeden z ważniejszych dla powieści wątków. Z jednej strony wiadomo, że wszystko dla Wron nie mogło być słodkie, piękne i proste, ponieważ wtedy nie byłoby to łotrzykowskie fantasy o bohaterach, których życie doświadcza, ale oni wciąż stoją i się nie poddają. Rozumiem więc, dlaczego autorka akurat w taki sposób poprowadziła rzeczony wątek. Mam jednak pretensje do sposobu, w jaki to zrobiła. Gdy już ta nieprzyjemna niespodzianka nadeszła, wydawała mi się bardzo nie na miejscu; tak doczepiona do fabuły na taśmę klejącą i jeden pacierz, żeby jednak nie było tak pięknie i kolorowo i coś złego się w tej książce wydarzyło. Przepraszam, wiem że piszę w tym momencie odrobinę nieskładnie. Jeśli przeczytacie tę powieść, będziecie wiedzieć, co mam na myśli. 

A przeczytać ją na pewno powinniście, podobnie jak pierwszą część dylogii, czyli Szóstkę wron. Już dawno nie bawiłam się tak dobrze podczas czytania powieści młodzieżowej, takiego młodzieżowego, łotrzykowskiego fantasy.  Leigh Bardugo w swojej najnowszej serii serwuje czytelnikom mnóstwo dobrej rozrywki; zapierające dech wydarzenia; odrobinę magii i ponurego, Ketterdamowskiego klimatu oraz wielowarstwowych, charakternych bohaterów, z którymi naprawdę nie można się nudzić. Po nużącej Griszy, Szóstka wron i Królestwo kanciarzy jest najlepszym, co mogło mnie spotkać i przywrócić wiarę w Leigh Bardugo. Teraz (nie)cierpliwie czekam na kolejne powieści i może... jakiegoś spin-offa? Z jednej strony wiem, że przygoda Wron nie mogłaby skończyć się lepiej, że pisarka po mistrzowsku podarowała im coś w rodzaju happy endu (chociaż tak nie do końca!), ale, ech, ale sami wiecie! Moje czytelnicze serce bije w rytm kontynuacji i nowej przygody. A kto mógłby mu odmówić? 



Za możliwość poznania dalszych losów szóstki Wron, serdecznie dziękuję wydawnictwu Mag. 

autor: Leigh Bardugo
tytuł: Królestwo kanciarzy
oryginalny tytuł: Crooked kingdom
wydawnictwo: Mag
tłumaczenie: Wojciech Szypuła
cykl: Szóstka wron
data wydania: 29 marca 2017
ISBN: 9788374807333
liczba stron: 608
kategoria: fantasy, młodzieżowe fantasy 

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl