Smoki i potwory, albo White Hot Ilony Andrews

14:41



Rok 2017 obfituje w taką ilość premier, że czasem zastanawiam się czy to rzeczywistość, czy tylko sen. Co miesiąc bowiem w moje łapki trafia powieść, na jaką z niecierpliwością wyczekiwałam miesiące, jeśli nie lata. Podobnie jest także z serią Hidden Legacy Ilony Andrews. Nazwisko Ilony Andrews na moim blogu powtarza się dość często, ponieważ to moja ulubiona pisarka urban fantasy i otwarcie fanię serię Kate Daniels, o której wydanie w Polsce trzeba było jakiś czas temu intensywnie powalczyć. Tymczasem Andrews nie jest autorką jednej serii - wręcz przeciwnie! Na swoim koncie ma ich już kilka, a ja częściej bądź rzadziej staram się Wam o nich opowiadać. Zaraz po Kate Daniels przychodzi zaś czas na Hidden Legacy - cykl, którego wydanie mocno opóźniło się w czasie. O Burn for me, pierwszej części trylogii, opowiadałam Wam dwa lata temu. W tym roku zaś nadszedł ten magiczny czas, kiedy zagraniczne wydawnictwo zdecydowało się wydawać dwie następne części - White hot i Wildfire

Wildfire ma wyjść już za tydzień i muszę wam otwarcie przyznać, że przeczekanie tych dwóch miesięcy od premiery White hot było dla mnie chyba stokrotnie trudniejsze niż dwa i pół roku oczekiwania po wydaniu Burn for me. Dlaczego? Otóż, chociaż okładka może mylić i wprowadzać w prawdziwą konsternację, Hidden Legacy to cholernie dobra seria urban fantasy. Dlaczego zagraniczne wydawnictwo zdecydowało się na tak ohydne okładki (chociaż mężczyzna na froncie trzeciego tomu ma mieć już koszulkę, yuhuu!), nie mam pojęcia. Podejrzewam, że chcieli dotrzeć do większego targetu i złowić fanów romansów paranormalnych. Niech was to wszystko jednak nie myli - Ilona Andrews pozostaje wierną autorką urban fantasy, a Hidden Legacy to cykl, który jest tego wspaniałym dowodem. 

 “Is this my replacement?” 
What? “I didn’t replace you!” 
“Of course not. I’m irreplaceable.” 

W White hot dostajemy zaś podwójną dawkę tego, co było nam już dane w Burn for me. Nevada dostaje nową sprawę, wplątuje się w większą intrygę i nie potrafi przejść obok osób potrzebujących jej pomocy. Dość szybko dołącza do niej Connor Rogan, mający własne powody, aby rozwiązać najnowszy kłopot, jaki spadł im na głowę.  Co najbardziej podoba mi się w tej serii, to chemia pomiędzy bohaterami. I nie mówię jedynie o wątku romantycznym oraz relacji Nevady i Rogana, która powoli nabiera rumieńców. Ilona Andrews potrafi kreślić najbardziej skomplikowane więzi pomiędzy postaciami i robi to dobrze. Naprawdę miło jest poczytać o protagonistce, która ma kochającą rodzinę, jej dobro przedkłada nad własne i liczy się ze zdaniem jej członków. Jak w Burn for me mam wrażenie czytelnik dostał większą możliwość poznania babci, mamy i najstarszego kuzyna Nevady, tak w White hot pałeczkę przejmują jej siostry - Ari i Catalina. Dziewczyny są jak ogień i woda, nie pozwalają odsunąć się na margines powieści oraz wprowadzają pewien powiew nowości i niespodzianek do powieści. Jak pisałam w recenzji poprzedniego tomu, Ilona Andrews ma problem z tworzeniem "słabych" bohaterek. Gdzie się tylko nie rozejrzeć, dostajemy same Kate, Sophie, Diny, Cerise czy Nevady, które biorą los w swoje ręce, nie boją się przejąć kontroli nad sytuacją i samodzielnie wyjść z opresji. To z resztą jest bardzo popularny i lubiany motyw w powieściach urban fantasy. Aribelle, najmłodsza siostra Nevady, nie jest wyjątkiem od reguły, ale jej siostra, Catalina, już tak. 

“Enter my lair, said the dragon. I have shiny treasure for you to play with, I’ll keep you warm and safe, and if it suits my purpose, I’ll chain you to the floor and kill your client by throwing quarters at him with my magic. Been there, done that.”

Postać Cataliny nie raz mnie zaskoczyła podczas czytania White hot. Siostry Nevady nieczęsto miały okazję w pełni brać udział w scenach - najczęściej były to osobne linijki dialogów, komentarze, dziewczyny przewijały się bardziej gdzieś w tle wydarzeń - co nie zmienia faktu, że kiedy już dostały szansę, w pełni ją wykorzystały, przejmując pełną uwagę czytelnika. I jak piętnastoletnia Ari wydaje mi się bardziej buntownicza, gniewna, przejmująca kontrolę, tak osiemnastoletnia Catalina jest o wiele cichsza, uważniejsza i rozważniejsza. Ilona Andrews na pytanie czy po Wildfire możemy liczyć na kolejne powieści w tym uniwersum odpowiada, że istnieje taka możliwość. Jestem niesamowicie podekscytowana pomysłem, że pałeczkę mogłaby przejść reszta rodziny Baylor, oddając głos np. Ari, Catalinie czy Leonowi. To mogłoby być naprawdę ciekawe!

 Na uwagę po skończeniu White hot zasługuje również Connor Rogan (cóż, nie okłamujmy się, on zawsze zasługuje na dodatkową uwagę!) oraz sposób przedstawienia i funkcjonowanie wykreowanej przez Adrewsów rzeczywistości. Zacznijmy jednak od Rogana. Podoba mi się jaką głębię ta postać zyskała w drugiej części trylogii. Myślę, że najwięcej do czynienia miała tutaj zmiana postrzegania Rogana przez Nevadę, która wcześniej przedstawiała go raczej jako zimnego, wyrachowanego socjopatę (co było na swój sposób urocze!), a w White hot zaczęła go widzieć bardziej jako człowieka, którym jest naprawdę. Spodobało mi się, że Ilona Andrews pokazała, że to wydarzenia, jakich jesteśmy świadkami; w jakich bierzemy udział, nas kształtują, a nie odwrotnie. Autorka pozwoliła na chwilę zajrzeć czytelnikowi w przeszłość Rogana, spojrzeć świeżym okiem na przeszłość rodziny Nevady, dzięki czemu sprawiła, że wydarzenia opowiedziane w kolejnej części będą miały dla czytelników większy ładunek emocjonalny. 

“I hadn't thought he cared. I'd thought he viewed his people as tools and took care of them because tools had to be kept in good repair, but this sounded like genuine grief — that complicated cocktail of guilt, regret, and overwhelming sadness you felt when someone close to you died. It broke you and made you feel helpess. Helpless wasn't even in Rogan's vocabulary.” 

Niemały wpływ na to miała właśnie kreacja świata przedstawionego - pięknego w swej prostocie. Tak podobnego, a jednocześnie tak obcego w porównaniu do rzeczywistości, w której sami żyjemy. Pomysł na Domy, dodatkowe umiejętności, rodziny trzymające w szachu całe miasta i społeczności. A pośród tego nasza bohaterka, ukryte dziedzictwo i mnóstwo, mnóstwo sekretów. To po prostu nie mogło się nie udać!

Nie wiem, jak Wy, ale ja odliczam dni i fanię. Czekanie niemalże trzech lat, aby później pod rząd wydano dwie części mojego ulubionego cyklu było chyba tego warte. Trochę bolało, ale było warto. Lepiej byłoby chyba jedynie dostać wszystkie trzy części na raz, a taką właśnie możliwość macie, jeśli po raz pierwszy słyszycie o tej trylogii. Czym prędzej kupujcie swoje egzemplarze i czytajcie! 


autor: Ilona Andrews
tytuł: White hot
seria: Hidden Legacy 
data wydania: 30 maja 2017
liczba stron: 384
kategoria: fantastyka, urban fantasy
język: angielski
format: papier/ ebook 

Hidden Legacy:
2. White hot <---
3. Wildfire

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl