Krwawe błogosławieństwo, albo Ogień przebudzenia

23:24


INSTAGRAM
Macie czasami tak, że spojrzycie na okładkę powieści, zerkniecie na opis i wiecie, że to jest absolutnie coś, co musicie w najbliższej przyszłości przeczytać? Ja tak miałam z Ogniem przebudzenia Anthony'ego Ryana. Chociaż wcześniej na naszym rynku wydawniczym pojawiła się Pieśń krwi oraz jej kontynacja, Lord wieży, nie poświęciłam tym tytułom dłuższej chwili. Po przeczytaniu pierwszej części cyklu Draconis memoria wiem jednak, że nazwisko tego brytyjskiego autora powinnam zapamiętać na dłużej i śledzić jego nowości.

Co czytelnik ma więc szansę znaleźć w Ogniu przebudzenia? Żelazny Syndykat Handlowy, Błogosławieni, wolny rynek, na którym największą potęgę zdobywa ten, kto kontroluje produkcję oraz handel smoczą krwią i... oczywiście smoki. Smoki żyjące w niewoli dla krwi, dzięki czemu wybrańcy, pewien procent społeczeństwa, zdobywa szczególne umiejętności. Mogą być zwinniejsi oraz szybciej się leczyć (Zielona); przez pewien moment dzierżyć niesamowitą siłę (Czarna) czy władzę nad ogniem (Czerwona), jak i wchodzić w trans i porozumiewać się na duże odległości (Niebieska). Co jednak może się stać, kiedy źródło zacznie wysychać, a hodowane przez ludzi zwierzęta będą stawać się słabsze, a ich rody powoli obumierać?

Na samym początku załatwmy Sprawę Smoków. Sprawę Smoków, pisaną wielkimi literami, ponieważ to dla mnie też jeden z bardziej interesujących i "kontrowersyjnych" pomysłów przedstawionych w powieści. Anthony Ryan wziął jedno z bardziej czarujących i magicznych stworzeń, jakie można znaleźć w fantasy i zrobił z nich zwykle zwierzęta hodowlane. Ludzie mają pewien respekt przed tymi stworzeniami, jasne. Niestety bardziej dlatego, że to wielkie bydlęta, które mogą zmiażdżyć człowiekowi czaszkę jednym hapsnięciem niż dlatego, że są takie pełne wdzięku i finezji. Co prawda, Ogień przebudzenia niejednokrotnie wspomina o nacji, która swojego czasu bardzo czciła smoki i żyła z nimi w harmonii, co otwiera pole do dyskusji i możliwych teorii, jakie - mam wrażenie - będą tworzyć się już w następnym tomie. W pierwszej części jednak jest powiedziane jasno, że smoki są hodowane, a dzikie okazy łapane i trzymane w niewoli przez właśnie unikalność, jaką jest ich krew oraz możliwości, jakie daje.  

Kiedy mamy w książce wyjątkowy środek, dający supermoce, powinniśmy mieć też grupę wybranych; nielicznych ludzi, mogących z niego korzystać. Anthony Ryan nie tłumaczy w Ogniu przebudzenia, jak człowiek może stać się/ urodzić się Błogosławionym, czyli osobą, której smocza krew nie wypala na skórze ran, a skonsumowany płyn, obdarza wyjątkowymi zdolnościami. Sam system magii od razu przypomniał mi Ostatnie Imperium Brandona Sandersona, gdzie bohaterowie połykali różne rodzaje metali (np. cynę, miedź) i dzięki temu zyskiwali dodatkowe umiejętności. Myślę, że nie popełnię gafy mówiąc, że fani Sandersona powinni sięgnąć po Draconis Memoria Ryana i przekonać się, czy powieść tego brytyjskiego autora też do nich przemówi. I nie chodzi mi tutaj tylko o leczenie kaca książkowego czymś podobnym fabularnie, ale też porównaniem stylu pisania. Anthony Ryan ma całkiem inny warsztat pisarski; buduje rozległy świat przedstawiony, ale tempo akcji jest wolniejsze, przez co czytelnik ma wrażenie, że niektóre wydarzenia bardzo się ciągną. Czytając Z mgły zrodzonego przeżyłam nie lada niespodziankę, ponieważ pewne wątki, które myślałam, że będą ciągnąć się aż do końca trylogii, znalazły swój finał już w pierwszej części. U Ryana tego nie ma. 

W Ogniu przebudzenia ujęło mnie również to, jak bardzo ludzkich bohaterów stworzył autor.  Doskonałym przykładem są tutaj protagoniści, chociaż postaci drugoplanowe także są niczego sobie. Trójka głównych bohaterów - Clay Torcreek, Lizanne Lethridge oraz Corrick Hilmore - to całkiem charakterni osobnicy, których czytelnik poznaje po trochu z każdą kolejną stroną.  Chociaż na początku dowiadujemy się dla kogo pracują lub z kim wchodzą w konszachty, trudno orzec, jak się mogą w danych sytuacjach zachować. Wielką niespodzianką w tym temacie była dla mnie Lizanne. Nieraz byłam gotowa przysiąc, że zrobi coś całkowicie innego, a ona jednak na przekór wszystkiemu, zaskakiwała mnie raz po raz. Ich motywacje są zagmatwane, czasem niejasne. Każdy z nich ma własne słabości i bolączki, dzięki czemu sprawiają wrażenie bardzo prawdziwych. Jestem naprawdę ciekawa na co ich jeszcze stać i jak bardzo ewoluują na przestrzeni kolejnych części serii. 

Poza tym steampunk! Anthony Ryan bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, tworząc niesamowicie klimatyczną atmosferę steampunku, a że zaraz po urban fantasy steampunk jest tym, co tygryski lubią najbardziej.... bardzo serduszkuję tę powieść! W Ogniu przebudzenia pojawia się wiele elementów, które świetnie eksplorują to, co w erze pary i maszyn najlepsze. Mamy tutaj rewolucję przemysłową, środki lokomocji napędzane przez  Błogosławionych posługujących się Czerwoną, czas nowych wynalazków i prześcigania się coraz to nowymi pomysłami z konkurującymi mocarstwami. Zmodyfikowaną broń oraz urządzenia niezwykle podobne do naszych, a jednak w pewien sposób "udoskonalone" na rzecz fabuły oraz świata przedstawionego. 

Powieść Anthony'ego Ryana to mieszanka interesujących pomysłów, jak również nieraz wykorzystywanych idei w książkach fantasy. Mieszanka, która nigdzie indziej nie miałaby racji bytu, a tutaj pobudza do życia intrygującą historię, o jakiej nie można przestać myśleć jeszcze długo po odłożeniu powieści na półkę.  Jeśli do tej pory wahaliście się, czy sięgnąć po Ogień przebudzenia, mogę Wam z pełną odpowiedzialnością kazać wyruszyć do księgarni i zdobyć własny egzemplarz. Jestem jednak całkiem przekonana, że już na słowo "smoki" byliście kupieni, tak samo jak ja. :)


 
autor: Anthony Ryan
tytuł: Ogień przebudzenia
seria: Draconis Memoria
wydawnictwo: Mag
data wydania: 5 lipca 2017
tytuł oryginału: The waking fire
tłumacz: Małgorzata Strzelec


ISBN: 9788374808279


liczba stron: 736
gatunek: fantasy 
 
Za możliwość zanurzenia się w świecie pełnym smoków i niesamowitych przygód, serdecznie dziękuję wydawnictwu Mag. 

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl