Podsumowanie 2017

21:46



Gatsby dobry na każdą imprezę!

 2017 był pod pewnymi względami rokiem dobrym, a pod innymi rozczarowującym. Biorąc pod uwagę, że ostatnio coraz częściej na myśl zaczynają mi przychodzić te negatywne rzeczy i za nic nie dają spokoju, postanowiłam napisać krótkie podsumowanie, skupiając się na dobrych aspektach. 

Dobrze pamiętam, jak równo rok temu rozpakowywałam kartony, ponieważ tak niefortunnie się złożyło, że na czas pomiędzy świętami a Sylwestrem wypadła nam przeprowadzka. 31 grudnia 2016 roku spędziłam więc porządkując rzeczy, pijąc szampana i zastanawiając się, jak będzie wyglądał kolejny rok. Jak się okazało, nie był taki zły. 

1. Zdałam prawo jazdy. Jest to o tyle radosny dla mnie fakt, że nie podchodziłam do egzaminu tylko raz; bardzo się denerwowałam powtórką i z żalem obserwowałam sukcesy znajomych, którzy oczywiście zdali za pierwszym. Minęło trochę czasu i...

2. Zaczęłam regularnie jeździć autem. Na początku było to dla mnie strasznie stresujące - zresztą, wciąż jest, ale przynajmniej już nie na poziomie bólu brzucha. 

3. Nauczyłam się, że czasem porażka to dobra rzecz. Udało mi się nabrać odrobiny dystansu. Do życia. Do ludzi. Do własnych celów. Nie boję się przysłowiowo upaść na cztery litery, otrzepać i iść dalej. Uważam to za ogromny krok w przód. 

4. Zdałam pierwszą maturę w Niemczech. System szkolnictwa wygląda tu trochę inaczej i okazało się, że zanim uda mi się pójść na upragnione studia, najpierw będę musiała pokonać mnóstwo schodów. Jestem już bliżej niż dalej, a metę widać odrobinę bardziej wyraźnie. 

5. Dowiedziałam się, że quizy nie są takie złe i mam osobowość INFJ.  Nic wielkiego, wciąż nie do końca zawierzam internetowym testom, ale jednak w jakiś sposób pomogło inaczej spojrzeć na sam sposób, w jaki patrzę na świat. 

 Takie ładne podsumowanie z LubimyCzytać.

6. Przeczytałam ponad 200 książek. Na początku roku obiecałam sobie, że będę częściej sięgać po reportaże oraz nonfiction i to niestety wyszło... tak sobie (wciąż jest przyszły rok!), ale za to ogrom z tych tytułów przeczytałam po angielsku i niemiecku, co uważam za krok w przód. 

7. Zaczęłam oglądać seriale po niemiecku. Jeszcze w ubiegłym roku stanowiło to dla mnie problem. Nie potrafiłam przyzwyczaić się do niemieckiego dubbingu, przeszkadzał mi sam fakt, że nie słyszę, jak aktorzy mówią w oryginale. Jednak przywykłam, ponieważ oglądanie po niemiecku bardzo pomaga w nauce tego języka, co doskonale widzę po sobie już po kilku miesiącach. 

8. Obejrzałam mnóstwo świetnych filmów. Zwierzęta nocy i Split - dwa moje ulubione - z jakimi zapoznałam się w tym roku - aż dwa razy. 

9. Zakochałam się w kilku nowych/ starych produkcjach seriali. Stranger Things oraz Mindhunter (którego oglądałam po chirurgicznym usunięciu dwóch ósemek, tak swoją drogą, i który naprawdę nie powinien mi się dobrze kojarzyć) to moi faworyci.  

10. Zaczęłam częściej słuchać podcastów. A może raczej w ogóle zaczęłam słuchać podcasty. Od cudownego Serial począwszy na polskim Czytu Czytu skończywszy. Odnalazłam w sobie ciągoty do dokumentów typu true crime i w końcu wymyśliłam sposób, jak nie zasypiać rano w autobusie. Hurraa ja! Szkoda, że dopiero wtedy, kiedy regularnie zaczęłam jeździć już samochodem, but still... 

11. I w końcu, choć niemniej ważny punkt na tej liście, zaczęłam ponownie czerpać ogromną przyjemność z pisania bloga i czytania stron internetowych o popkulturze. Zaczęłam pisanie kilku opowiadań. Co prawda, wciąż nie jestem ani trochę bliżej wizji końca, ale to i tak lepiej niż stos notatek i niewykorzystanych pomysłów. 

Czekam na niespodzianki, jaki może przynieść mi rok 2018, a przy okazji planuję też kilka niespodzianek dla Was. Pierwsza z nich już jutro! Tymczasem życzę Wam zaczytanego, szczęśliwego Nowego Roku. Mnóstwa okazji do zasmakowania nowych rzeczy, przekraczania kolejnych Rubikonów życia i odnajdywania przyjemności w najmniejszych nawet szczegółach. :)

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl