Everless Sara Holland, albo kiedy czas zyskuje na znaczeniu

14:10


Ostatnio na FP mojego bloga zachwycałam się przeczytanymi w Internecie, pozytywnymi recenzjami Everless Sary Holland - zagranicznego debiutu, który bardzo przykuł moją uwagę. Mogłam wspomnieć też o promocji na ebooka. Raz. Albo dwa. I obiecać, że napiszę Wam swoją relację z lektury, kiedy skończę czytać. Tak oto znaleźliśmy się w tym miejscu, kiedy mówię Wam, że.... Everless to zarazem coś wyjątkowego, ale również coś od dawna w tego typu książkach spotykanego, do czego nie będę wracać.

 Czy dobrze się bawiłam podczas czytania? Tak. Czy debiut Holland wyróżnia się na tle innych fantastycznych młodzieżówek? Zdecydowanie! Czy kiedykolwiek przeczytam ponownie tę historię? Raczej nie. Widzicie, o ile Everless ma ikrę, niemały potencjał i mnóstwo możliwości, jest to raczej jednorazowa przygoda. Biorąc pod uwagę, że autorka planuje jedynie dylogię, a kolejny tom - Evermore - ma wyjść już w przyszłym roku, zacieram rączki i nawet się nie okłamuję, że nie położę na ebooku swoich łapek od razu, kiedy będzie to możliwe. Nie sądzę, abym jednak do tego czasu miała intensywnie się zastanawiać nad kolejnymi wydarzeniami i przyszłością bohaterów (a często zdarza mi się to robić, kiedy powieść bardzo mi się spodoba). Także miejmy to z głowy już na początku, żeby nie było nieporozumień - Everless jest porządną młodzieżówką, którą fajnie jest przeczytać, bo jej lektura sprawia mnóstwo radości, ale niestety nie aż tyle, żebyśmy kiedykolwiek mieli do niej wrócić. 

Autorka z jednej strony prezentuje czytelnikowi ciekawy koncept fabularny - coś nowego, czego jeszcze nie udało mi się spotkać w tej formie w powieściach fantastycznych, a co dopiero młodzieżowych - a z drugiej strony również nie udaje jej się uciec od pewnych schematów, które ostatnio bardzo często żerują na książkach z gatunku YA fantasy. 

Zacznijmy może od pomysłu na historię, bo jest on w tym wszystkim najciekawszy. Sara Holland wykreowała w swoim debiucie świat, w którym czas jest walutą. Wydobywany z krwi i łączony z żelazem, aby stworzyć monety, staje się najważniejszym środkiem płatniczym, jaki mógłby istnieć. Rodzice dosłownie wypruwają sobie żyły, aby ich dzieci miały lepszą przyszłość, dłużnicy oddają komornikom krew, w ten sposób przekazując im także tygodnie, miesiące, a nawet lata swojego życia. Bogaci rozpuszczają własne monety w herbacie i trwają przez stulecia, kiedy inni oddają wszystko, co mają, i umierają przedwcześnie. 

W tym właśnie świecie przedstawiona nam zostaje główna bohaterka – Jules Ember, która – jak dowiadujemy się w pierwszym rozdziale – desperacko poszukuje sposobu, aby pomóc ojcu w spłaceniu długów, tak, aby nie musiał oddawać własnego czasu na spłatę czynszu. Przyjaciółka Jules informuje ją, że bogaci arystokraci, zwani Gerlingami, odpowiedzialni za pobór podatków w jej wiosce, rozpoczynają przygotowania do ślubu młodszego z synów z przybraną córką królowej. Potrzebują więcej służby i sowicie płacą za wykonaną pracę. Ta pensja rozwiązałaby wszystkie problemy Jules, gdyby tylko nie fakt, że świetnie zna obydwu młodych Gerlingów, a jej ojciec kategorycznie zabrania, aby kiedykolwiek miała styczność z królową…

Chociaż Sara Holland gra dobrze znanymi schematami i czasem nie udaje jej się uciec od prostych i szybko dających się przewidzieć rozwiązań, bywały momenty, kiedy dała radę mnie zaskoczyć. Powiem Wam szczerze, że nastawiałam się na typowe YA fantasy, w którym będzie mnóstwo głupotek i romansów, tymczasem wątek romantyczny jest, ale zazwyczaj zostaje przesunięty na margines opowiadanej historii, a scenę zajmuje zagadka i intrygi mające miejsce w zamku Gerlingów. Bardzo miło zaskoczył mnie również fakt, że Holland w pewnym momencie łączy kilka na pierwszy rzut oka niepotrzebnych wątków i splata je ze sobą w interesujące rozwiązanie i przedstawienie mitologii świata przedstawionego.

Autorka kreuje również mnóstwo interesujących, nietuzinkowych postaci, które zazwyczaj nigdy nie okazują się takimi, za jakie można byłoby je wziąć po pierwszym spotkaniu. Everless ma wiele zalet, a jedną z nich są właśnie bardzo zaskakujące plot twisty i odwracanie ról, przypisanych bohaterom. To jedna z tych powieści, gdzie czytelnik nigdy nie może być pewien, kto odwróci się przeciw komu, albo jakie oblicze skrywać może jedna z najbardziej sympatycznych czy jedna z najbardziej okrutnych postaci. Podsumowując – naprawdę trzeba mieć się na baczności! 

Jak pisałam na początku tekstu –  z jednej strony nie mam złudzeń, że po raz drugi sięgnę po Everless, a z drugiej nie mogę doczekać się premiery kontynuacji, aby poznać zakończenie tej historii. Biorąc pod uwagę niebanalny świat przedstawiony, jak również niesamowicie cliffhangerowe zakończenie pierwszego tomu dylogii, wróżę Sarze Holland szybko rozwijającą się karierę pisarską. Jeśli każdą ze swoich powieści będzie kończyć w taki sposób, to będzie musiała nauczyć się pisać na tyle szybko, aby unikać gniewu zaskoczonych czytelników i regularnie karmić ich nowymi historiami. 

Everless, Sara Holland, Harper Teen, 2 stycznia 2018, język angielski


Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl