Komentarz do Kingdom of Ash Sarah J Maas (spoilery)

15:09


Jeśli jesteście ciekawi mojej bezspoilerowej opinii na temat Kimgdom of Ash, zapraszam >>tutaj<<. Natomiast poniżej nie znajdziecie niczego więcej, oprócz całych mórz i oceanów spoilerów oraz fangirlowych pisków, więc czytacie na własną odpowiedzialność! To jest post dla osób, które już czytały Kingdom of Ash i chciałyby o nim porozmawiać. 

Nie przedłużając już więcej, zapraszam!




1.     1. Aelin spotkała Rhysa i Feyre! Czyż to nie było wspaniałe? W mojej głowie od razu pojawiło się tysiąc pomysłów na fanficki. 


2.      2. Dostaliśmy odpowiedź na pytanie, czy Dwory i Trony istnieją w tym samym uniwersum. Wcześniej naprawdę byłam ciekawa tego motywu i aż do samego końca zakładałam, że Dwory działy się po prostu o wiele wcześniej, kiedy Fae i ludzie żyli osobno, a świat Tronów – oraz moce Doriana – to naturalna konsekwencja opisanych w Dworach wydarzeń. Muszę jednak przyznać, że wersja Maas też jest ciekawa. Przypomina mi to stworzone przez Brandona Sandersona uniwersum cosmere.    


3.      3. Aedion to straszny dupek. Serio, kilkanaście razy sama miałam ochotę go zabić. :/ Co jest z tych chłopakiem nie tak?


4.       4. Moja ukochana Trzynastka, zaraz będę znowu płakać. Czemu? CZEMU? Śmierć Gavriela też boli, ale nie aż tak bardzo. Patrząc na to jednak odrobinę bardziej obiektywnie, to Maas nie zabiła żadnego „ważnego” czy „nietykalnego” bohatera, jak Chaol czy Aedion. Cała nasza ferajna pozostała nietknięta. Z jednej strony jestem zadowolona (bo tyle smutku po samej Trzynastce), z drugiej odrobinę rozczarowana (bo Maas wciąż nie poszła na całość, a ulubieńców zostawiła przy życiu)


5.     5.  Ekhem, czy ktoś oprócz mnie zauważył, że TYLKO Lysandra nie dostała żadnego tytułu? Nie, zaraz, Lysandra przecież jest Lady! W takim razie każdy ma tam tytuł. Nawet Manon została Królową! Zdecydowanie chcę przeprowadzić się do świata SJ Maas. Oni rozdają tam tytuły szlacheckie razem z polisami na życie. 


6.      6. W Królowej cieni i Imperium burz tym złym był Aedion, bo się boczył, strzelał fochy i nie potrafił dostrzec intelektu Aelin. Teraz boczyli się i strzelali fochami wszyscy starzy Lordowie z Terrasenu. Jak oni tak mogli?! Nie walczyć! Nie umierać! Nie to co ojciec Rona, który umarł w chwale i dostarczył Evangeline traumy na całe życie!


7.      7. Elodie jest z Lorcanem (Lorcan Lochan <3), co było do przewidzenia. Nie okazała się jednak żadną ukrytą fae czy wiedźmą, mogącą przeżyć z nim tysiąc kolejnych lat, co do przewidzenia nie było. Jestem jednocześnie rozczarowana i miło zaskoczona. Ten podział uczuciowy jest straszny!


8.      8. Dorian też jest człowiekiem. I też nie będzie żył tysiąca lat. Czy Maas dostała w międzyczasie nowego redaktora, który zabronił jej pisać super-hiper-szczęśliwe zakończenia? Nawet sprawa z Manon nie jest tak do końca przyklepana. Tzn. niby wiemy, że będą razem… ale nie jesteśmy pewni. 


9.      9. Chaol składał się w tej książce jedynie z monologów opiewających wspaniałość Yrene. Wyszło mu to na dobre.


10.  10. Jeśli mam być szczera, to jednak zabrakło mi czegoś w wątku Nesryn. Walczyła, wspierała przyjaciół i wyrażała obawy co do zostania Cesarzową. Jej wątek w sumie zatrzymał się przy Wieży świtu i, jakby została na południu, to wiele by to nie zmieniło.


11.  11. Liczyłam, że Lysandra spotka swojego wuja wcześniej i on zginie. Albo że przeżyje i powie jej, że jest Królową zmiennokształtnych. Serio, takie rozczarowanie.


12.  12. Rowan miał tutaj własny charakter i osobny rozum. Wow, brawo dla niego. Przyda im się w związku! Imperium burz wyrządziło mu zbyt wiele krzywd.


13.  13. Nie wiem czy to dlatego, że ostatnio czytałam Córkę dymu i kości Laini Taylor, ale związek rodziców Manon tak bardzo przypomina mi Karou i Akivę. Coś w stylu: Mroczna wersja, jakby wszystko poszło nie tak. I bez spoilerów proszę, bo wciąż nie przeczytałam dwóch kolejnych części trylogii Taylor. Rany… mam teraz naprawdę złe przeczucia, co do tej serii.


14.  14. Z punktu widzenia kreacji postaci oraz przedstawienia bohatera to tortury i męki Aelin oraz jej późniejsza depresja i lęki nie mogły bardziej jej uczłowieczyć niż cokolwiek innego. Trochę szkoda, że autorka zrobiła to tak późno, bo może lubiłabym ją od początku. Tym bardziej, że wcześniej życie Aelin też nie było usłane różami, a jednak nie potrafiłam spojrzeć na nią tak, jak po Królestwie popiołu.


15.  15. Podobnie jest z pokazaniem możliwości mocy Aelin – Sarah naprawdę świetnie sobie tu poradziła. Najpierw zaprezentowała jej pełne pokłady, a później je zabrała i wysłała bohaterów tak do najważniejszej bitwy. Niby wiedzieliśmy, jak się wszystko skończy, ale przynajmniej narodziły się wreszcie u czytelników jakieś wątpliwości. Ponownie – szkoda, że ta „jedwabistość” Aelin nie została zredukowana wcześniej. 


16.  16. Kiedy Aelin spadała i mijała przeróżne światy, oprócz Rhysa widziała też miasto ze światłami i wysokimi budynkami. Zastanawiam się czy tym sposobem Maas chciała nam pokazać nasz świat, czy nowe uniwersum Crescent City?


17.  17. Wiedziałam, że Rowan i jego kadra przejdą do drużyny Aelin! <3 No po prostu wiedziałam! :D I Fenrys! <3 

Z mojej strony to chyba tyle. A jak Wam podobało się Królestwo…? Jesteście usatysfakcjonowani z zakończenia? Wyobrażaliście sobie coś inaczej?  

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl